Właściciele a właściwie właściciel wie, ale nie rości sobie żadnych praw do suni.
Wie, że nie ma sensu.
Odesłał już książeczkę, smycz z obrożą a nawet zabawkę, która sam małej kupił.
Chłopak na prawdę jest w porządku.
Myślę, że to zdarzenie jemu też dało w kość.