Powiem Ci,że jak ostatnio przychodziłam do schronu,to nie dość,że szczeniaczki nie miały źle,to szły bardzo szybko. Z rąk mi jednego zabrali:)Bo uśpienie to jest myślenie w rodzaju"tak mi cię szkoda,że bym cię udusił..."
Ja też nie asystowałam przy psim porodzie,za to urodziłam własnego potomka i ręczę Ci,że przy nim jest roboty więcej niż przy 101 dalmatyńczykach:evil_lol::evil_lol::evil_lol:
Dziś suńki mnie rozzłościły na dzień dobry...marzyłam o małym wrzosie na balkonie...kupiłam ,zasadziłam...długo w skrzynce nie posiedział...znalazłam go na dywanie:mad:a naokoło było mnóstwo mokrej ziemi...kiedy to zobczyłam,Nuka z bezczelną miną na mnie popatrzyła,jakby chciała powiedzieć"co to kur.. pokopać sobie nie można?", natomiast Tania wlazła w środek narzucanej ziemi i usiadła sobie!:evil_lol: