Jump to content
Dogomania

agnieszkal2

Members
  • Posts

    3511
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by agnieszkal2

  1. [quote name='Linda99']Nie rozumiem tej calej sytuacjii.Agnieszka wyslala Anie do schroniska bez powiadamiania nikogo. Z chwila kiedy sie o tym dowiedzialam Ania byla juz w drodze.Zadzwonilam do Aga-ta i ona tez uwazala ze ta akcja nie ma powodzenia poniewaz Ania nie dotrze tam na czas i nie zostanie wpuszczona do schroniska po 16 godzinie.Probowalam dzwonic do schroniska ale niestety nikt nie odbieral telefonow. Aga-ta zorganizowala wszystko na srode rano i to ze ktos jedzie do schroniska nieznajac psa ani miejsca gdzie jest tez Aga-ta uwazala za bardzo nie rozsadne.Z kazdym z kim telefonowalam podowal mi inne informacje o calej sprawie.Jestem dalej zdania ze ta cala akcja spowodowala haos i to ze ten pies jeszcze czeka na wyjazd ze schroniska[/QUOTE] O tym,zeby pomoc w wyciagnieciu go myslalam z ulvhedin od zeszlego tygodnia. Nie pisalam nic,bo nie bylo zadnych konkretow.Zreszta mial w niedziele byc zabrany. Jak przeczytalam,ze nie udalo sie, przerazilam sie. Przeciez dla tego psiaka cenna jest kazda godzina...W taki sposob stracilam swoja ukochana sunie. Dodzwonilam sie w poniedzialek do Ani, ktora mieszka w Wieliczce (ja we Wroclawiu),a ona odpowiedziala,ze potrzebuje tylko na paliwo i moglaby jechac natychmiast. Zadałam pytanie na watku i napisalam do Ciebie pw, wiedzac,ze masz kontakt z Agat-ta. Odpisalas :"Bardzo by bylo dobrze szybko go z tamtad zabrac pieniadze za transport oczywiscie zwracam." Podalas mi nr do aga-ta, ale byl blad w numerze i nie mialam szans sie dodzwonic. Ania czekala jak na szpilkach na odpowiedz. Sama ruszyla juz z domu,chcac pomoc psu. W miedzyczasie zadzwonilas do mnie, przekazalam Ci,ze Ania juz wyjechala z domu-w kazdej chwili mozna bylo ja zawrocic,bo jeszcze była w Krakowie, zrobila to, bo chciala zdazyc. Zaakceptowalas to. Powiedzialam, ze zrobilam jej przelew na szybko, bo z tego samego banku. Poprosilam Cie o tel.do Aga-ta,do ktorej nie moglam sie dodzwonic, i o tel.do schronu,zeby ew.chwile poczekali po tej 16. W rezultacie poczekali, tylko juz na miejscu zaczeli sie idiotycznie tlumaczyc,ze ciemno,ze nie ma kto go wyciagnac itd. W miedzyczasie Aga-ta w koncu sie dodzwonila do mnie i ucieszyla sie,ze meki psa maja szanse skonczyc sie 2 dni wczesniej. Rozmawiala kilka razy z Ania, dokladnie jej wytlumaczyla,ktory to boks. Ania miala zdjecia psiaka, gdyby ja wpuscili, wiedzalaby, gdzie isc i ktory to. Rozmawialam z aga-ta. Psiak doczekal sie... Jada z nim i pozostalymi do weta, poniewaz jest w ciezkim stanie, lezy caly czas i ma pogryzione tylne lapki. Jest wychudzony, widac,ze nie mial dostepu do miski.
  2. [quote name='Rudzia-Bianca'] Agnieszko ile założyłaś za transport ?[/QUOTE] Założyłam 200 zł.
  3. [quote name='Rudzia-Bianca']Żeby tylko udało się namierzyć tego biedaka .[/QUOTE] Ania mówi, że wszystko już wie.
  4. Plany się trochę zmieniły. Ania pojedzie sama,bo Aga-ta poprosiła ją o zabranie kilku psiaków (w tym oczywiście tego biedaczka). Żeby się towarzystwo zmieściło - musi jechać sama. Ma zamiar wyjechać wcześniej,niż planowała.
  5. [quote name='elik']Wspaniała Dziewczyna :cool2::iloveyou::thumbs::Rose::Rose::Rose:[/QUOTE] Noo;) Zgadzam się;)
  6. [quote name='Rudzia-Bianca']No po takim początku już tylko dobrze musi być , wielkie podziękowania dla Ani :) Byle do jutra .[/QUOTE] Dołączam się do podziękowań... Ania wyjechała natychmiast po tym,jak ją poprosiłam.
  7. Myślę,że postarają się pojechać jak najszybciej, aga-ta gotowa jest dojechać do Ani do Wieliczki, żeby było szybciej.
  8. Postarają się wyjechać jak najszybciej, tylko nie z samego rana,bo Ania obawia się nieodśnieżonej szosy. Już dzisiaj miała przygodę.;)
  9. Więctak - Ani ( mojej koleżance) schronisko nie wydało psa.Powiedzieli,że ciemno,że ich samych nie wpuszczą, a oni go nie wyciągną,bo nie wiedzą,który to, bo się boją, że pies ich pogryzie itd. Do tego Ania wpadła w zaspę i miała problem z dojazdem, zdaje się,że kawał drogi szła pieszo. W skrócie - Ania wraca tam jutro w południe i zabiera psiaczka. Pojedzie z nią Aga-ta:)
  10. Witam! Mam koleżankę - też z dogo - która za zwrot paliwa była by gotowa pojechać po niego w każdej chwili,nawet teraz.
  11. [QUOTE] Czy ktoś ma możliwość zrobienia bazarku dla Kseni?[/QUOTE] Ja niedługo zrobię.
  12. [quote name='Poker']Jak ją przywali np.40 kg ziemi, to nie wiem czy da radę.A uduszenie to tylko 3 minuty.[/QUOTE] Miejmy nadzieję,że jest pod nadzorem...
  13. [quote name='Poker']Jamy fajne, ale ja mam zawsze czarne wizje i pomyślałam sobie ,że na Ksenię siedzącą w jamie moze zawalić się ziemia i jak kogoś natychmiast nie będzie w pobliżu, tooo nie będzie na kogo pieniędzy zbierać.[/QUOTE] Ona już kiedyś wlazła w takie miejsce,że i Nukunia miała problemy z wyjściem stamtąd, i dała radę;) To i z nory pewnie by wyszła;)
  14. [QUOTE]Widzisz jestes troszke niespojna w zeznaniach. Bo nie wiem czy sie orientujesz ale to ja dzwonilam do ciebie w sprawie wypelnienia ankiety.[/QUOTE] Wiem;) [QUOTE]Powiedzialas ze pies mial sporadyczny kontakt z dziecmi. Nie chce mi sie przeklejac bo ankieta przez ciebie wypeniona jest kilka stron wczesniej. [/QUOTE] Powiedziałam, ze sporadyczny - czasem ktoś przyszedł z dzieckiem lub z dziećmi. Ale to nie był częsty ani stały kontakt.
  15. [QUOTE] Ksenia byla zabawka przez 3 lata wystarczy. I nikogo nie staram sie tu obrazic.[/QUOTE] No to właśnie obrażasz. Nie masz pojęcia, kto i ile z nią pracował, a było z nią dużo gorzej. I ile to każdego kosztowało. [QUOTE] Zreszta jakie to psie zycie? Brak kontaktu z innymi ludzmi- bo strach Brak kontaktu z psami bo nie wiadomo co sie stanie Kaganiec na spacerach ... Co to za zycie? I kolejne pytanie jak zaprosic znajomych do domu chociazby na pogawedke? Skoro wiem ze ksenia jest w domu i bedzie chciala znajomych zjesc.[/QUOTE] Zjeść innych chce wtedy, jak jest przerażona. Tak, jak u mery, której nie znała. Kiedy jest u siebie i czuje się pewnie, nikogo nie atakuje. Przychodziły do mnie dzieci - po krótkim czasie wchodziła do pokoju i dopominała się pieszczot. Mimo różnych hałasów, grania na instrumentach i ogólnie głośnej zabawy.Znajomych zamęczała zaczepiając ich i rozwalając się przed nimi. Ulv, jak tylko przychodziła, miała od razu robotę. Do mojego syna przychodzili nastolatkowie - wysokie,młode chłopaki. Stała pod drzwiami Patryka,czekając,aż ją wpuszczą,bo chciała byćz nimi. Ksenia wielokrotnie też odwiedzała, razem z siostrami lub bez, Ulv, w jej mieszkaniu. Witało ją 11 kotów i 5 psów. Z żadnym scysji nie było. Kilka razy było u mnie naraz po kilku robotników, w drelichach, z wiertarkami, z kluczami francuskimi i innymi przedmiotami, że niejeden pies by dostał szału na ich widok. Tania nie wytrzymała i capnęła robola w d... . A Ksenia po prostu chowała się - a miała gdzie - i to jej wystarczyło. Na spacerach , bez kagańca, zdarzyło sięparę razy, ze biegła do kogoś obcego, szczekając. A że ma bardzo niski głos i wilczy wygląd, ludzie bali się. Okrążała po parę razy takiego kogoś, po czym wracała. Raz nawet facet wyjął kije od nordic walking i wściekle wymachiwał do niej, choć prosiłyśmy z Ulv,żeby tego nie robił. Niejedego psa by to rozwścieczyło. Ksenia nie atakowała. Powydzierała się i wróciła. To wszystko było już w czasie, kiedy atakowała przy byle okazji Tanię. Ona rzuca się do ludzi, jak nie ma swojego człowieka obok siebie, czuje się zagrożona i nie ma dokąd uciec. Wracając do odwiedzin znajomych i zjedzenia - jest możliwość, że zje ciastka. I wypije komuś odstawioną na bok kawę, bo bardzo lubi .
  16. [quote name='AltaCaraya']A moje zdanie jest takie ze szkoleniowiec nie oglada filmikow tylko oglada psa!!! O czym wy w ogole piszecie? O behawioryzmie czy szkoleniu przez telefon? To ze suka od dawna ma zapedy dominatorskie to jest wiadome. Ale dlaczego szkol/beha kazal sobie filmik nakrecic? Wybaczcie ale tego nie zrozumiem.[/QUOTE] Jak nie rozumiesz i nie znasz ani nas, ani Kseni, to nie zabieraj głosu, bo dodawanie w kółko postów, że ktośczegoś nie rozumie, utrudnia pomoc psu.
  17. [quote name='mery4242']To trochę o Kseni jak była u mnie: Kseniulka jak ją odebraliśmy z peronu chowała sie pod każdą ławką, za każdym słupkiem, nie chciała iśc i chłopka który z nia przyjechał musiał z nami ją zaprowadzić do samochodu. Schowała się pod samochó długo czekaliśmy aż wyjdzie. Zanim dojechaliśmy do domu w samochodzie zdążyła się załatwić ze strachu. Pierwsze dni była spokojna, tzn chowała się najbardziej bała się mężczyzn jak widziała jakiegoś to sikała ze strachu. Spała ze mną. Za mną wszędzie chodziła. Było dobrze przez trzy dni ale jak już się do mnie przyzwyczaiła to zaczeła powarkiwać na innych aż dosło do dwuch sytuacji gdzie gdyby nie smycz i mój refleks mogło sie skończyć pogryzieniem. Jedna to moja babcia do nas przyszła, mieszka obok i przechodziła pomiędzy choinkami, ja akurat bawiłam sie z Ksenią na szczęście na smyczy poniewąz gdy zobaczyła Babcię zaczeła biec w jej stronę szczekała, warczała, rzucała się na szczęscie smycz ją zatrzymała. Normalnie nigdy na bacie tak nie reagowała. Druga sytuacja to byłyśmy na polach, też na smyczy bo bałam się ja spuszczać, żeby nie uciekła zwłaszcza że była u nas dopiero parę dni. Przyjechała koleżnaka podbiegła do nas i zaczeła wołać Ksenię a ona ruszyła na nią. zatrzymałam ją ledwo na tej smyczy i starałam sie uspokoić ale dopiero jak Daga weszła do domu sie uspokoiła. Póżniej zaczeła warczeć juz na każdego kto do nas podchodził, musiałm ją w pokoju zamykać żeby nie wychodziła jak coś robiłam z mamą. Nie wiedziałam co robić, dzwoniłam wtedy chyba do agnieszki i miał być psi psycholog ale ja dopiero miałam iść do pracy a rodziców nie było stać. A po drugie ja do pracy a co z Kseniulą i resztą rodziny? Do tego studia zaoczne zaczynałam i czasu ani w tyg. ani w weekendy. A siostra czy rodzice choć chcieli pomóc to Ksenia nie dawała im szans :( Raz poszłam z nia na spacer ulicą ale jak słyszała inne psy to kuliła ogon i szukała miejca do schowania :( [/QUOTE] Ksenia przed przyjazdem do Ciebie była u mnie dzień,dwa, była śmiertelnie przerażona,nie schodziła z mojego łóżka, robiła pod siebie przy najmniejszym nieznanym odgłosie. Jadła tylko z ręki,nie schodząc z łóżka. Przecież Monia na pewno z Tobą rozmawiała wcześniej, nie mówiła Ci o tym? Że to nie jest pies kanapowiec? Na ówczesnym wątku Kseni już Naa pisała o tym jej potwornym lęku. Tak też była ogłaszana...
  18. Zdjęcia z ostatniego szkolenia: [URL]https://plus.google.com/photos/115308131215167345194/albums/5811890629635977425[/URL] Tania w miarę starała się wykonywać ćwiczenia,ale najbardziej zainteresowały ją smakołyki w kieszeniach innych pańciów;) Szczególnie jak zauważyła zainteresowanie swoimi sztuczkami....;)
  19. [quote name='Becia66']Lusia chorowała i od dłuższego czasu była na lekach, nerki, wątroba. A teraz do tego raczysko sie przyplątało....:-([/QUOTE] Bardzo mi przykro z tego powodu:( Nie znałam ślicznej Lusi osobiście, ale pamiętam ją ze zdjęć, taką szczęśliwą,że znalazła dom... bądź szczęśliwa,Lusiu kochana:(:(:(
  20. Monia,Marinka i Mari wiedzą, bo rozmawiałysmy o tym - gdyby Ksenię udało się umieścić gdzieś we Wrocławiu, jestem gotowa z nią pracować, chodzić na szkolenia itd. Może czułaby się pewniej, mając mnie blisko... z każdej nieudanej adopcji lub tymczasu wracała do mnie zachowując się,jakby wracała do siebie. Może "odzyskując" mnie byłaby spokojniejsza i łatwiej by się z nią pracowało...
  21. [quote name='AltaCaraya']zajrze;) A jak ci sie nasz chlopak majkelik podoba?:)[/QUOTE] Bardzo!!!:)
  22. Alta,poczytaj sobie wątek moich bab...od tej strony [URL="http://www.dogomania.pl/forum/threads/106843-Uratuj-Tanie-dla-jej-dzieci-juz-jest-za-p%C3%B3%C5%BAno!-Tania-zostaje-u-Agnieszki-!!!/page79"]http://www.dogomania.pl/forum/threads/106843-Uratuj-Tanie-dla-jej-dzieci-juz-jest-za-p%C3%B3%C5%BAno!-Tania-zostaje-u-Agnieszki-!!!/page79[/URL]
×
×
  • Create New...