a ja się znowu wetnę z opowieściami o moich siostrzanych bliźniętach ..
które są już na świecie dziś od 6 rano , bezpardonowo postanowiły ,że urodzą się o 6 a nie o 9 jak lekarze zapisali...
i jak zwykle życie napisało swoją historię , bo ani pora nie ta , i poród zaczął się samoistnie , i ledwo zdążyli z cesarką
a przetrzymali Dominikę ( moją siostrę ) na izbie przyjęć jedynie od 19 do 23 ...nic dziwnego ,że poród zaczął się wcześniej ...
i urodziły się dwie zupełnie różne istotki , jedno blond , drugie ciemne , jedno ciche , drugie wrzeszczące ...każde ........2,9 kg !!!!????
a Matylda ( 2,5 roku ) nie spała do 4 rano , no bo gdzie ta MAMA ??!!! , wstała o 6 i cały dzień była jak skowronek...ech...młodość....
a ja biorę od przyszłego tygodnia urlop i zmieniam fach na opiekuńczo-gastronomiczno-pielęgniarski .
Łucjo , całuję Cię w obie łapki i pozdrawiam serdecznie