-
Posts
6276 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Betbet
-
GOLDENKA już w DT.sa chetni na adopcje, ale czy nikt jej nie szuka?
Betbet replied to Betbet's topic in Już w nowym domu
no ja tez bede podnosic do upadlego. makabra ze nie mam zdjec psa, ale choelra zeby ktos go choc na troche wzial, bylyby zdjecia, na pewno znalazlby sie chetny na Goldena -
30.05.2007 we wsi Wiślinka pod Gdańskiem błąkał się golden retriver z szarą plecioną obrożą. Zatrzymał się przy domku jednej Pani i wyczerpany tam usnął, siedzi na wycieraczce do dziś. Pani nie ma ogrodzenia przy domku, a w domu psa. Nie może go zatrzymać. Nie m też cyfrówki żeby go sfotografować. Pies jest zmęczony i wychudzony, Pani spórobwałaby o wsadzić do samochodu i dowieźć do Gdańska, tylko niech ktoś go zabierze!!! Kokoszki i Pruszcz odmówiły przyjęcia psa!!! (bo potrzebna jest decyzja z gmini i kazali to Pani samej załatwić, a ona rpaucje nie ma czasu!!!) PAni Marta późnym popołudniem kończy pracę, wtedy można zabrać labka. Wygląda na młodego, ma chyba jakiś problem z łapą. Ja nie mogę go wziąć na tymczas bo odchowuję 2 małe gołebie, które zaczynają mi fikać po pokoju, boję się, że labek coś by im zrobił. Jeśli ktoś może go zabrać błagam niech dzowni do mnieee: 512 647 251
-
Bax juz nie denerwuje sie w schronisku-ma dom :)
Betbet replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
Baksiu wędruje w górę po nowy dom!!! -
grunt że się dobrze skończyło mi już nerwy opadły, chociaż jak sobie przypomne conieco to:angryy::mad: ale teraz tooooo szykuję się na sobotnią wizytę u chrześniaka Boriaszaaaaa:multi::loveu: chociaż coś tam mi się wydaje, że tak bliższa jest mi Sati, nooo bo ją już znam, a ten Boriasz to nie wiadomo co mi zroooobi:crazyeye::eviltong: trymtym tym....a co on lubi? albo czego nie ma?:evil_lol:pytanie podchwytliwe:cool3:
-
nie no dawno tu nie zaglądałam...ale teraz jestem w szoku Nikki-charciara dlaczego Ty mi nic nie powiedziałaś???????????????????? Ok, zaprosiłaś mnie żebym odwiedziła Was niebawem...to miała być niespodzianka?:crazyeye::crazyeye: Ja bym padła na zawał!! Nie żałuję teraz, że to właśnie do Ciebie posłałam na gg linka z prośbą, czy nie pomogłabyś znaleźć Normanowi(a właściwie Boriaszowi) domu, bo widzę, że go znalazł ale... Kobieto ile Ty się nerwów najadłaś przeze mnie:placz::placz::placz: ile wstydu przez jakieś nienormalne osoby!!!:angryy::angryy::angryy: Jak zachęcać ludzi, by pomagali psom, by wchodzili na dogo, gdy widzi się coś takiego:-( Nikki-charciara...Marta, czuję się winna, jeśli wizyta w przyszłą sobotę jest nadal aktualna to...mam nadzieję, że usłyszę całą historię na żywo. Ale jeśli rpzyjadę to z ekipą, bo mam 2 pisklaki na stanie i nie mogę ich zostawić...
-
Hej wszystkim! Całego wątku nie dam rady prześledzić mimo szczerych chęci, ale już obejrzałam Waszą stronkę. Podoba mi się. Z tą "dziennikarką" to spokojnie, owszem param się tym, ale do pracy jako pracy w zawodzie mi daleko:) Napiszę chętnie co trzeba, mam nadzieję, że się nada, tylko żeby to zrobić to muszę wiedzieć kto to jest to "nas". Przede wszystkim jestem ciekawa ilu jest "nas" (czyli Was:)). Chociaż tak orientacyjnie. Kiedy powstała idea ratowania konkretnie dobermanów, kto to zapoczątkował. Dlaczego akurat dobermany są Waszą pasją. Może też kilka słów o tym w jaki sposób działacie. Przyciągnijmy ich takimi informacjami o zrywach, gdy trzeba podjąć akcję, o mobilizacji i ogromnej sile wiary jaka jest wkładana w każdego ratowanego dobermana. Taka jest moja propozycja i wizja, jeśli ktoś widzi to inaczej to oczywiście jestem otwarta na uwagi, bo to Wasz tekst. BeataJ czekam na dodatkowe informacje na pw. Im szybciej je dostanę tym lepiej, postaram się napisać wszystko jak tylko poznam konkrety. Pozdrawiam. Chciałabym się przydać.
-
jest przepiękna. podnoszę Pumę!!!
-
oczywiscie,zostałąm zreszta zaproszona na wizyte choć obawiamsie ze rpzed wyjazdem sie nei wybiore...
-
napisała do mnie Magda. postanowili z chłopakiem wyleczyć kota, wykastrowaći zostawić u siebie. za bardzo się z nim zżyli, żeby teraz go oddać. prosiłam, żeby w razie wszelkich problemów dzwoniła. kamień mi z serca spadł...
-
nie wiem gdzie tam na Jasieniu jest wet, ale un iego byli dziś pojechali do jakiegoś innego. wieczorem bede smsowac to sie dowiem co i jak
-
Jolu kochana jesteś, że mi pomagasz:) Mam z nimi kontakt, jesli będzie taka potrzeba nie wiem skąd, ale wyczaruję pieniądze żeby im pomóc w leczeniu. Rozmawiałam jeszcze raz niedawno z Magdą, to bardzo dobra dziewczyna. Mówi, że nazwali Homera Pierdzik...:lol: z wiadomych względów... Jesteśmy w kontakcie,czekam na rozwój wypadków i trzymam kciuki żeby Homer choć na tyle wyzdrowiał by nie stracić całkiem wzroku. Ponoć na to drugie oko widzi tlyko z bliska, z daleka już nie. Ale już wiedzą, że ślepy kot też może funkcjonować i zszokowało ich to, ale przyjęli informację radośnie. Jej chłopak jeszcze nie jest pewny czy czuje się na siłach mieć 2 koty, w tym jednego kalekę. Rozumiem jego rozterkę i jakby co jestemw pogotowiu żeby niezwłocznie zabrać Homero-Pierdzika do siebie.
-
wyrwałam dzisiaj jak poparzona z łóżka, bo przyszła odpowiedź smsem dzwoniłam do Magdy: oczywiście strasznie przywiązują się do Homera i powoli rozważają taką decyzję, że jeśli kot nie znajdzie STALEGO domu to zostanie u nich chyba że całkiem oślepnie. weterynarz poradził wtedy go uśpić, ale ja prosiłam żeby najpierw skontaktowała się ze mną i nie usypiała go ot tak hop siup. u weterynarza byli na Jasieniu dziś jadą do Pruszcza kot ma kilka miesięcy oprócz oczu, ranek i łapy nie jest na nic chory i ma uszy w zadziwiająco dobrym stanie(jak to określił wet) nie sprawia im kłopotu, jest bardzo przytulaśny i ciągle śpi jak narazie Dzięki temu zyskujemy więcej czasu na znalezienie mu stałego domu, a być może zdecydują jednak, że Homer zostanie z nimi.
-
odpowiedzi dopiero jutro. niestety telefon Magdy milczy jutro zadzwonie i wypytam o wszystko, tylko nie wiem czy z rana ona nie ma zajec, bo to na 100% studentka
-
wiecie, ja bym z nim prędzej na balkonie nocowała niż go zawiozła do schronu, ale czasem ejst tak, zwłaszcza jak się mieszka na stancji, że po prostu no nie ma możliwości... piwnicy nie mamy, tzn mamy ale nikt nie wie gdzie i nigdy nie było kluczy do niej:(
-
wróciłam. przepraszam,starałam się choć 1 drinkiem obejść swoje urodziny, ale sprawa kota nie daje mi spokoju o wecie itp dowiem się dopiero jutro, ponieważ kota zabrała Magda, którą poznałam ślęcząc nad nim i czekając na samochód (jej chłopak podjechał, złapali go i zabrali do siebie). jutro będę dzownić żeby może mi go podwieźli. potem bedę prosiła o ratunek irmę. on u mnie właściwie nie powinien być ani sekundy. właścicielka mieszkania mieszka ze mną i ostatnio na psa na tymczasie się jakoś zgodziła, ale chorego kota nie przyjmie... acha no i wg mnie to definitywnie samiec, bo jak leżał no to mogłam ocenić śmiało jakiej jest płci...
-
dodałam zdjecie na pierwszej stronie. niestety dom tymczasowy jest tlyko do jutra. potem kot zostanie odwieziony do schroniska, gdzie zapewnie go uśpią...ja nie wiem czy jego da sie ratować, skoro wet go skazuje na ślepotę...:placz::placz::placz::placz::placz:
-
czekam na zdjęcia z domu tymczasowego i na info o porzebiegu leczenia w najbliższych dniach. jedno jest pewne. nie mogą go zatrzymać na dłużej.