Jump to content
Dogomania

Betbet

Members
  • Posts

    6276
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Betbet

  1. jutro wyjeżdżam.nie wiem kiedy znowu bede na dogo.Trejsi codziennie dzowni do mnie po 3-4 razy meldując co u Koczo i co na wątku... trzymam kciuki jutro za weta, czekam na informacje i pamietaj tlyko jak dojade to zapłacę za wizytę.
  2. wow..przyznam szczerze Lorien, że ejstem bardzo zdziwona Twoją postawą. skąd ten nagły atak? przez miesiąc ludzie spoglądali na tego psa i NIKT się nie zainteresował doraźną pomocą dla niego. Trejsi pojechała do domu i zareagowała odrazu. zaalarmowaliśmy Bydgoszcz ale tam NIKT nie może pomóc. co za różnica czy on będzie tam biegał do czasu aż jutro nie pojedzie do weta czy biegałby aż jutro nie pojechałby do schroniska? chyba lepiej zabrać go do weterynarza i spróbować z tym domem niż ładować go do schronu, gdzie takich bid jest mnóstwo. nieodpowiedzialny jest ten kto psa bierze i porzuca. Trejsi jest odpowiedzialna i kochana. zaraziłam ją dogomanią i pomaganiem zwierzętom w taki sposób. NIE ŻYCZĘ SOBIE ZRAŻANIA TU MOICH PRZYJACIÓŁ DO TAKICH AKCJI.
  3. no Koczo niestety ciotki zostawiają Cię na cały dzień, bo lecę do pracy...bede pewnie późnym wieczorem, może udami się tu jeszcze zajrzeć, jutro o 8 odjeżdżam...
  4. no nareszcie się udało! Cygan czekał zadziwiająco długo jak na takiego przystojniaka. Dużo duzo cudownie spędzonych współnych chwil życzę!!
  5. Jak ja bym chciałą żeby to był Bajbus i żeby ta znajoma chciała go spowrotem zabrać!!! o mamooooo. starlet uwierz, że robimy co tylko w naszej mocy i często gęsto łatwiej jest pomóc psu z Chicago niż temu który siedzi pod Twoim domem. Trejsi dzień w dzień biegała i szukała kogoś kto by się zgodził go zawieźć do weterynarza, wziął na tymczas i szukała informacji o nim. No i oczywiście pisałyśmy do wielu osób z Bydgoszczy. ja dokładam się do transportu i pokryję koszty leczenia Trejsi!!! marola może napisz do znajomej i pokaż jej zdjęcia...podejrzewam ejdnak, że on jest tylko podobny. takich psów sporo jest:(
  6. hehe na poczatku też miałam problemy jak tu wszyscy pisali DT, TZ, TM...nadal jeszcze czasem sie nad jakimś tam skrótem zastanawiam ale aż strach sie rpzyznać hehehe:)
  7. Koczo, Koczo gdyby tlyko było jak Cie zabrać do weta, zbadać i oddać tej Pani...
  8. nieee no zaraz królika.mówiłaś, że dzieci bawią się z tym psem, to myślałam że młody też....hm...ja jutro mam maraton w pracy, pojutrze wyjeżdżam i trochu mnie tu może nie być...
  9. byłoby super gdyby sie udalo gdzieś dowieźć go do weta...no i ...hm...a Twoj chrześniak nie bawił się z Koczo?lece sie pakować dalej..zajmuje mi top pół dnia i chyba bede potrzebowała tragarza...
  10. ok pytałam, bo w wielu schroniskach nie ma takiej opcji, mają jakieś obiekcje do DT. obawy to ja mam zawsze o takiego psa dopoki nie ma schronienia, ale ozbacyzmy co dzisiaj Trejsi wymodzi tam:)podpyta pół miasta będą ją mieli zawariatkę:P hehe
  11. no to mamy problem...Trejsi sprobuje sie dzis dowiedziec kto to chciał go wziąć i gdzie <bo ponoć gdzieś na wieś więc mam obawy czy nie na łańcuch...> no i trzebaby go jednak jakoś zabrać do weterynarza. dziś po 22 pani wraca z pracy i Trejsi spróbuje się do niej wybrać żeby spytać o wszystko...
  12. no ja pojutrze znikne na jakiś czas z internetu, bo z tego co mi wiadomo to narazie na stancji nie ebde go miala-odłączyli:(
  13. ja dostaje szału.pseudohodowle z Halinowa, gdzie facet w stodole rozmnaza KILKANASCIE ras zglosilam juz dowszystkich organizacji ktore moglyby cos pomoc...i cisza...
  14. dziwcyzny proponuje wymienić się numerami telefonów, wtedy jak już dogracie wszystko tu to bedzie kontakt na sobotę gdybyście sie nie mogły znalezc <chociaż Koczo mysle...bedzie rozpoznawalny:)> super gdyby się udało...
  15. rozwazamy jeszcze kilka wariantów. ale wszystkie wymagaja zgrania kilku osób, co może byc trudne. virginia Ty pracujesz? uczysz sie? jesteś coodziennie w Bydzi? ide narazie sie mocno głowić a tymczasem musze oddac kompa młodszej generacji, która sie tu domaga...
  16. Trejsi odp oniediałku jedzie na studia wiec moze byc problem z upolowaniem go... Jesli jest mozliwość zorganizowania czegoś wczesniej, póki trejsi mogłaby go złapać i przypilnować. Zeby nie było tak, że ktoś przyjedzie a psa...ani śladu:/ Jesuuu jakby co zapłace za transport, za co trzeba tylko niech on tam nie zostaje...
  17. moim zdaniem to rozsądna "oferta" bo niestety ja sie wciaz obawiam że zanim sie znajdzie DT to on po prostu gdzieś zniknie, polezie za jakas suczką...i ktoś mu nakopie albo gorzej...bje sie kazdej godziny w ktorej on nie jest pod niczyją opieką
  18. Trejsi jaki to Barcin?:P byłam tam raz w gościnie i jak dla mnie to to małe miasteczko na pewno nie wieś;) Aaaa no o duży hehehe. Trejsi nie stesuj się tym schroniskiem. Dla niego teraz jest najważniejsze żeby on nie był na ulicy i żeby nie szedł nigdzie. Potem pojedziemy do schroniska jak już zląduję w pobliżu, kupimy mu wszystko co trzeba, porobimy ogłoszenia, pogadamy z wolontariuszami. trzebaby go jeszcze do weterynarza zabrać,ale w Bydgoszczy. Wtedy wiedzielibyśmy więcej o nim. Może ejdnak jeszcze jakiś DT się zgłosi. Błagaaam,błagaaaam Wolontariuszki ze schronu mam pytanie: czy u Was jakby co wolno wyciagać psiaka do DT czy nie?
  19. uf udało mi się wcześniej wyrwać z pracy, bo już nie mogłam tam u siedzieć jak mi co chwila Trejsi dzowniła i mówiła kto co odpisał na wątku Koczo:lol: mamy jeden wielki problem o wdzięcznej nazwie TRANSPORT. nie ma czym go zabrać z Barcina do Bydgoszczy(nawet do schroniska).ja sie boje ze on nam zniknie. bede mogła dopiero go spokojnie ogłaszać jak bede wiedziała, że on śpi u kogoś w domu, że nigdzie nie pojdzie, nie wpadnie w rece idiotów, ani pod samochód... gdybym już była w Gdańsku...i miała uporządkowane wszystkie sprawy to przyjechałabym po niego pociągiemi zaryzykowała podróż z nim w środku komunikacji publicznej...ale nie ma mnieeee jeszcze taaam
  20. nikt tu nie zagląda...Koczo...Bydgoszczy chyba nie ma na dogo... taj sobie wczoraj w nocy analizowałam...to jest pies, który od miesiąca żyje na ulicy. mysle, ze dla niego zabranie do schroniska mogłoby być radością. kąt, inne psy, jedzonko, jakaś określona przestrzeń. to co innego niż pies, który trafia do schronu oddawany przez właściciela-tęskni, rozpacza...Koczo to nie ten przypadek. Potem byłoby go łatwiej ogłaszać, reklamować (że tak powiem) gdyby on już był w stałym miejscu...
  21. Koczo...przecież...no przecież co ja sobie wmawiam, ja Ciebie nie moge wziac na tymczas. I spać nie ide bo myślę o Tobie...
  22. Koczo...chłopie..ide spać. My się jeszcze nie znamy, ale chyba jesteś następcą Maksa i Goldi. Im znalazłam domy. Jak to Mama mówi(ku swej wielkiej rozpaczy):" Dziecko, Ty masz rękę do zwierząt. Co się do Ciebie doczołga to poratujesz" Koczo...zastosuj się do tej reguły...były pisklaki, gołębie,myszy,koty i psy...Otwieram przed Tobą drzwi na tę kanapę szczęścia którą ponoć posiadam. Wskakuj. Niech ta kanapa będzie... w Twoim nowym domu. Ale póki co to tymczas bo Ci dooopka zacznie marznąć niebawem!!!
  23. o nieee:(pamietam jak zaglądałam na jej wątek a teraz tak...tu..i...o nieee:(:(:(
  24. no to coś czuje, że nitk nam nie pomoże....choleraaaaaaaaaaa
  25. Koczo całe szczescie narazie nie spotkało nic złego...oby tak dalej, ale idzie zima...on nie moze zostac tam na zawsze pod krzaczkiem. Trejsi nawet nie ma samochodu zeby zawiezc go do schroniska czy coś...
×
×
  • Create New...