Jump to content
Dogomania

Aga i Krzyś

Members
  • Posts

    258
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Aga i Krzyś

  1. Kochani, wrocilam wlasnie z odwiedzin u Lordzika i Szanty. Lordzik jest duzo mniejszy niz sie na fotkach wydaje... Ja wiem, ze bedac pania Dragonka mam spaczona swiadomosc rozmiaru, ale to naprawde drobinka jest. Chudy, malenki i wystraszony, ale sie troszke obcalowalismy i bylismy na spacerku. Sraczka oczywiscie nam towarzyszyla, a poza tym on ma problem ze skora, jakby lupiez, wyglada jak piasek, ale to z jego siersci... kochany malenki psiaczek, bedzie ktos mial z niego pocieche, tylko trzeba trafic na dobrych ludzi, bo wiem z doswiadczenia z dragosiem, ze wyprowadzanie takiego zabiedzonego psiaka wymaga wiele cierpliwosci i nie kazdy ma jej wystarczajaco duzo... jeszcze go na pewno odwiedze pozdrawam Was Aga
  2. no nie, działają jednak, ale nie te co trzeba i nie w tych miejscach co trzeba, więc ich nie bierzcie za bardzo pod uwagę, same się wstawiły diabełki
  3. Hehe, Krzysiek też się raz pomylił, jak wątróbkę Dragosiowi ugotowałam, się ucieszył starsznie, Aga kochana jesteś, uwielbiam wątróbkę....... A tu lipa taka... Krzyś sobie szczęsliwie radzi w kuchni i właściwie zawsze gotujemy razem, bo ze mnie kuchara świetna ale zdecydowanie okazjonalna. A z łapkami to fakt - jak biegamy tojakoś mniej marzną :-)) A teraz do rzeczy - odwiedzinki zaliczone. Kochane, Lordzik jest malutki..... Bardzo!!!1/4 Dragonka, na ręce go wziełam nawet. Bardzo jest smutny, rzeczywiście w fatalnym stanie, na zdjęciach aż tak nie widać :-(( I jest taki troszkę zastraszony, niby się przytuli, ale na moment, rozbiegane ma oczyska, nie ma za bardzo aufania, choć głaskać się lubi. Będzie z niego przytulara jak troszkę zaufania nabierze... Krótki spacerek był, bo to sama skóra i kości a na dworze zimno jak cholera, nie chciałam, żeby sie biedak rozchorował :-( Poza ty ma coś z sierścią, albo jakąś chorobę skórną, bo się z niego taki jakby łupież sypie, myslałam, że to piasek, ale raczej nie... No i ma oczywiście biegunkę, skąd ja to znam... Oj, długa droga przed nim, niechże go ktoś pokocha!!:evil_lol: :evil_lol: Szantunia chyba w jeszcze gorszym jest stanie... Jest przesliczna, ale tak zabiedzonego psiaka to jeszcze nie widziałam, boże mój, sama skóra i kości, ona jest wyłysiała bidulka, normalnie jak się ją głaska (a czyniłam to dłuuugo), to jakby dotykać ludzkiej skóry... Odwiedze je jeszcze sierotki na pewno Za to nasz Dragoś tyje jak nie wiem, zaczyna naprawde PIĘKNIE wyglądać, niech im też się uda... Oby PS Nie działaja mi emotikony, więc czuję, że moja relacja jest emocjonalnie upośledzona :-//
  4. Najpierw z Lordem, potem z szantą a potem Krzyś po mnie przyjdzie z dragonem i sobie trzeci spacerek strzelę, a potem padne na pysk:lol::lol::lol:Żarcik ofkors;) Ale musze Wam powiedzieć, że Dragon okazał się arystokratą! Otóż - wierzcie w to albo nie - on sobie na spacerkach jak jest śnieg każe... ogrzewać łapki!!!:crazyeye:Przewróciło mu sie w głowie, normalnie staje w pewnym momencie, podnosi którąś łapę, gapi się i czeka... Trzeba wtedy wziąć tę łapę, wyjąc śnieg spomiędzy paluszków i trochę rozetrzeć. Po 30 sekundach takiego zabiegu jest gotów iść dalej:razz:I ja i Krzys mamy na spacerach to samo, baron jeden!!! :evil_lol:A w ogóle w śniegu to on raczej chadzać nie lubi, siknie szybciorem i do domu na kanapę!
  5. Dobra, zajrzę do niej z przyjemnością;)spacerek zaliczymy też
  6. Śliczny!!!! Taki ma śmieszny brązowy placuszek na środku czoła:pPodobny do draga jak malowanie, tylko pyszczysko ma krótsze no i mniejszy jednak:lol:wysłałam maile do znajomych, może komuś serducho zmięknie:loveu:no i dziś pojadę do niego, faktycznie jakiś spłakany taki:-(
  7. No skoro popłakiwał to nie ma co:-( - jadę dzisiaj!:p
  8. Blue, wiem ile takie michy ze strojakiem kosztują, bo juz sobie taką za 110 upatrzyłam;) Wiesz co, zobaczę o której wyjdę dziś z pracy, jeśli jakoś rozsądnie, to podjadę tam, a swoja drogą może skoro sie wybierasz, to sie ustawimy też na jutro? Ja chętnie na 18 podjadę, może nawet Krzyś z Dragonem w ramach spaceru razem ze mną. Chłopaki będą łazić, a ja do Lordzia zajrzę. Z kostkami się wstrzymam w takim razie:shake:Tak samo bida rozregulowana pewnie jak nasz Dragoś. No nic, trzeba go będzie pomału podkarmiać, jak braciszka;)
  9. Boże jak sobie pomyślę, że ten milutki puszysty piesek, co sobie teraz rozanielony i rozwalony leży na cieplutkiej kanapie, włóczył się po ulicach Łodzi, to mi się słabo robi:shake:. Boże jak to dobrze, że go znależliście i uruchomiliście całą machinę ratowniczą:pDzięki za tę interwencję!!!!! Co do mrchewek i pietruszki Marie, to Dragoś gotowane warzywka bardzo chętnie - nawet same, także nie muszę się szczęśliwie bawić w kamuflowanie w ryżyku i mięsie, choć tak jada najczęściej. Dziś próba z chudym twarożkiem - po wczorajszym jogurcie kupsko jeszcze lepsze!!!:cool3: Znalazłam taki preparat na stawy: CANIVITON FORTE 30, pieruńsko drogie, ale może by trzeba... Jeszcze dziś będę w zoologu, to popatrzę. Ach, no i jeszcze jedno - stojak na michę. Wiem, że powinien jeść na podwyższeniu, więc póki co dajemy na krzesełku, ale po pwypłacie na bank srojak dostanie, coby się do michy pół metra w dól nie schylać:lol: PS Czy myślicie, że mogę po pracy odwiedzić Lorda na SGGW?? Czy on może dostać kostkę do podgryzania? Nie wiem, w jakim jest stanie... Tam mnie znają, to pewnie wpuszczą po starej znajomości:p
  10. Pulpę z chrzęści powiadasz...:cool1: Dobra, będą chcrzęści, ale do mnie trzeba dużymi literkami - co mam w sklepie powiedzieć? Bo chyba nie, że kawałek rekina poproszę?:lol: Innymi słowy jak tę pulpę na stawy uzyskać? Dzięki z góry za podpowiedź:p
  11. Ponieważ kupska już jak marzenie, dałam mu dziś na podwieczorek pudełeczko jogurtu naturalnego, wpylał aż się kurzyło!!! Aż mu się oczy świeciły, chyba na nic do tej pory aż tak nie zareagował... Może mu wapnia brakuje? Jak się przyjmie, to bedę mu dawać częściej:p
  12. Kapusta kiszona bez gotowania niby dlatego, że ma dużo witaminy C i nie wzdyma tak jak surowa. Ale tez jakoś nie mam przekonania... A marcheweczkę Dragoś owszem, ale do zabawy... Zjeść już niekoniecznie. Najbardziej mnie dziwi, że "leci" na cytrusy, nie daje spokojnie pomarańczy zjeść:crazyeye:. Oczywiście mu nie daję, bo zdradliwe jak cholera i jemu do niczego niepotrzebne, ale ślinka mu leci że nie wiem:eviltong:
  13. Studiowałam pół dnia i nocy różne fora/opracowania i inne mądrości o żywieniu. I mam kilka spostrzeżeń i postanowień/pomysłów, napiszcie, co myślicie, plizzz:p: 1. na razie zostajemy przy ryżu na zmianę z makaronem. To mu smakuje bardzo, a z ta kaszą to sa zdania bardzo podzielone, nie bede ryzykowac, przynajmniej na razie 2. Będziemy dodawać olej z pestek winogron 1 raz dziennie łyżeczkę 3. Nie wiem, czy nie darować sobie kupnych kurczaków, sama w nich chemia i syf. Może indyczek lepszy? A może macie w Warszawie jakieś miejsce sprawdzone, gdzie kupujecie zdrowy drób? Czytałam, że ludzie kupuja wprost z ubojni, tylko gdzie taka jest... 3. Z mięs wypróbowałabym chętnie szyjki indycze ew. nóżki. Kupa z tym pieprzenia - z obieraniem, ale psiury to podobno lubią. Polecano też ozorek:cool3:no nie wiem, pomyślimy. Świńska noga też by się nadała, ale nie wiem, jak to zniosę:cool1: 4. Do pogryzania polecają jabłko surowe - spróbujemy 5. Czasem do żarełka żółtko i... kapusta kiszona(?), hmm... i oczywiście zielona pietruszka 6. Spróbuje też z jogurtem naturalnym i świeżym twarożkiem chudym 7. Z warzyw tak jak pisaliście: marchew seler pietruszka (mało), a może by tak jeszcze szpinak? Czy dobrym pomysłem jest dodawanie jakichś odżywek w proszku do jedzonka, czy to już fanaberie? Poradżcie, zwłaszcza w kwestii sprawdzonych miejsc do zakupu mięsa. Ach i jeszcze jedno: jak często piesek ma mieć robioną morfologię?? I czy powinnam mu już myć zębiska? Uff... To tyle;)Z góry dziękuję za sugestie
  14. Tak czytam i czytam kochana, ale już usypiam...:cool1: Wiesz ludzie tam różnie radzą, ale np. podroby Dragos zje, ale już surowego mięsa nie tknie (dałam mu kawek na próbę). Chyba trzeba na wyczucie. jedno mnie tylko martwi,że tam ludzie ważą jedzonko:crazyeye: Ja nawet wagi nie mam, nie licząc tej przedpotopowej co za ozdobę robi:lol: Daję mu na czuja, garnek pełny, ale w jego przypadku ciężko wyczuć, czy starczyło, bo i tak sierota wiecznie by jadł kochany:lol: Będę próbować z rybką i żółtkiem, ale się zastanawiam o co chodzi z tymi liśćmi main i pokrzywy??? Wiesz? To na trawienie? Bo siemię lniane to rozumiem. Ja sie douczam, więc długa droga przede mną;) PS Jak często trzeba pieskowi robić morfologię?
  15. O żesz Ty, no to mam temat na pół nocy, małżon dziś śpi sam, a ja się uzbrajam w receptury:razz: Nie żby on nie gotował, wręcz przeciwnie, dzielny jest kuchni od zawsz, ale ja mam fioła na punkcie żywienia Draga PS Na kurze zołąki i wątróbki juz wpadłam, nawet był test pozytywny, zobaczymy, co tam jeszcze podają;)
  16. No niby tak, ale ludzie tez mają rózne akcje po kalafiorkach i dają radę, a jedzą bo zdrowe... No nic, buraczki zaaplikujemy w weekend;) Wiecie co, takie mnie refleksje z nagła naszły:cool3: Że się chyba nigdy tak szczęśliwa nie czułam jak z tym psiurem. Serio. To jest coś co się nazywa w filozofii altruizmem oświeconym - fajnie, że robisz coś, co komuś pomaga, ale tak naprawde robisz to dla sibie... Taki altruizm egoistyczny;) Od zawsze byłam psiara jakich mało, wszelkie psy bez ogonów ściagałam do domu, koty bez uszu i różne inne... Nawet gołębie, a szczytem debilizmu było podawanie penicyliny bąkowi i suszenie muchy suszarką po tym jak padła do wanny, a potem karmienie jej cukrem:loveu: żeby wyzdrowiała po kąpieli:cool1: Z sąsiadami wieczna walka o koty w piwnicy i resztki mięsa na klatce, no i o Dżekiego, który był bezdomnym owczarkiem podhalańskim, i wszyscy sie go bali na osiedlu prócz mnie:diabloti: Dawne czasy... Chyba niektórzy tak mają, a ja nigdy nie mogłam mieć psa, bo ojciec mi nie pozwalał, a teraz O DZIWO, czeka z utęsknieniem, aż przyjedziemy z Dragonem! Ludzie sie z wiekiem zmieniają chyba. Całą podstawówkę i liceum wyprowadzałam psy sąsiadów, gdzieś na działki, bo im sie pupile znudziły:-( I dlatego tak tego psa uwielbiam, i wszystkie inne. Tak już pewnie mi zostanie.
  17. Hurra!!! chyba zwalczyliśmy kłopot, kupa jak malowanie!!!:multi: Nawet nie wiecie, jak nam ulżyło, że to raczej ta zdiagnozowana już trzustka:p Podpowiedzcie, co jeszcze dajecie swoim psiakom, bo chyba zdecydujemy się na gotowane... Myslałam o kalaforze (a niech pryka chłopaczyne, się wywietrzy!:eviltong: ), kszy jęczmiennej, buraczkach, brukselce, wołowince i indyku (dziś kupiłam). Co by tu jeszcze ugotować dla niego? Bo ta marchewka w kólko to nudy trochę...
  18. EEE, jakieś ciemne te fotki wyszły, a co do kupy - po tych lekach jak nie było tak nie ma!!!! Wcale.... Hmmm... to chyba dobry znak, żeby chłopina zatwardzenia dla odmiany nie dostał:cool1: Zaraz idziemy na spacerek kupska wypatrywać;)
  19. Oto takie fotki bieżące, kochani. Na jednym tuż przed snem, wieczorkiem, a na drugim całusy, wprawne oko dojrzy moje siniaki:razz: [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img108.imageshack.us/img108/1331/aid2ij2.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img340.imageshack.us/img340/3853/kid2ac7.jpg[/IMG][/URL]
  20. Wiesz, blue.berry, do tej pory dostawał Acanę, teraz ja całekiem odstwiliśmy i jemy gotowane warzywa z mięsem i ryżem, pomału chcę dawać rybę, może jakiś kalafiorek. A jeśli wrócimy do karmy, to wetka poradziła jakąś chyba RC, końcówka Slow Fot (mam zapisane w domu). Ponoć droga, ale nie chodzi o to, ja po prostu mam taki mieszany stosunek do karmy... Myślę, że warto ja stosować komplementarnie z ciepłym gotowanym posiłkiem, jako suplement diety. Bo ja na przykład bym nie chciała całe życie na chipsach lecieć, nawet najlepiej zbilansowanych...:razz:Pewnie to nie argument, ale chcę, żeby jadł różne rzeczy, oczywiście jeśli organizmek sie uspokoi. na razie jest jak jest, ale jeśli juz, to kupimy RC dla trzustkowców:p Noc przespana w całości, rano kupsko jak marzenie w sensie stałej konsystencji, tylko kolor jakby kanarkowy:-oale to chyba od kosteczek-nagród co pożera Dragoś na spacerach. w każdym razie na razie biegunki nie ma. Oby tak dalej. Nie wiem jak dziś po południu, bo Krzyś był pierwszy w domu i studiowanie popołudniowej kupy jemu przypadło:diabloti:zaraz sie dowiem wszystkiego. A jesli chodzi o amory: Dragon jest zainteresowany zadnią stroną przez jakieś 2 minuty, a potem przychodzi czas na zabawę, więc może nie będzie najgorzej....:lol: Pozdrawiam Was i lece już do mojego konika:loveu: PS Oczywiście to, że cała jestem w siniakach od zabaw jest jasne - kurna szczeki odbite na fioletowo na przedramionach a na nodzie wielki sinior dokładnie w kształcie psiej łapy wielkiej:eviltong:wygladam jak ofiara przemocy w rodzinie! ech życie, życie...:lol:
  21. [quote name='Aggie']ech, z zazdrością patrzę na te wasze umawiania się ..:-( ja tez pod Lasem Kabackim tyle że od Puławskiej... w Pyrach .. tylko że ja nie mogę polecić swoich psów jako towarzystwo :-( i strasznie tego zaluję... pomimo moich staran przy wychowaniu Zorana (zapoznawanie od szczeniaka z wszystkimi psami) te moje mordy izolują mnie od innych właścicieli psów.. nawet suczek :placz: :placz:[/QUOTE] Ale co, gryzą się?? A może tu tresura potrzebna? Dragon reaguje różnie, ma kolege Dalmatyńczyka Mateusza do zabawy na razie, ale np. dziś sie pogryzł z colim z naszej klatki...
  22. Wiesz co, Dragon po prostu trafił do schronu już potwornie wygłodzony. Myślę, że zwyczajnie nie radził sobie na wolności ze zdobywaniem pożywienia, (to przecież szczenię!!) a poza tym to ogromny pies, więc wszystko co jakkolwiek zdobył szło pewnie na ogromny kościec, więc na mięsko i tłuszczyk już nie starczało. Nie można też wylkuczyć, że od zawsze miał problemy z trzustką i takie biegunki tym samym, więc przy takich historiach bardzo ciężko pieskom nabrac masy. Poza tym pieron wie, co te psiaki (Dragon i ten Nowy Znajda) tak naprawde przeszły. Nie wiem, czy w przypadku Dragona to był spadek wagi czymś wywołany, czy po prostu chroniczne niedożywienie spowodowane bezdomnością...:-( PS Po podaniu leków biegunka ustała na razie - czekamy do rana i zobaczymy, czy działają, uff... tak bym chciała pospać dłużej niż do 5...:cool1: no nic, mam tylko nadzieje, że go dobrze zdiagnozowali, bo już się na zapas zaczynam martwić, że jak to będzie nietrafiona diagnoza, to jeszcze od nadmiaru leków biduli wątroba pójdzie...:-(
  23. Święte słowa! Anno, Dragon od początku był mozolnie zawracany do swojego kojca, oczywiście wstawał na początku przy każdym podniesieniu widelca i robił te swoje biedne głodne oczyska (a to potrafi:razz: ) Ale byliśmy nieubłagani:angryy: Zawsze je przed nami, żeby była pewność, że głodny nie siedzi i na początku i czasem teraz też, jak usiądzie grzecznie u siebie dostaje przysmaczek mały, no i wtedy już raczej siedzi i sie gapi milcząco w talerz, ale nie podchodzi. A jeśli chodzi o spacerek, to bardzo bardzo chętnie - niech sobie pobiegają.Tyle tylko, że Dragoś chociaż wykastrowany i z pustą torbą biega, to jest amantem, czasem nachalnym, boję się, żeby Ci suni nie atakował od zadniej strony:diabloti: Jak na razie jego żądzy nie zbudziła tylko bokserka emerytka, całą resztą by nie pogardził!:lol: Ale spróbowac można - w każdy weekend na polankach kabackich szalejemy z pilkami i kijami, więc zapraszam nasze gg 1821922
  24. Właśnie wróciliśmy. Kochana, niestey nie wpasowaliśmy sie w godziny Twojego weta, on tak w kratkę przyjmuje - następnym razem sie umówię. Tymczasem byliśmy na SGGW, bo na było najbliżej. Pani doktro przmiła podejrzewa, że Dragoś ma problem z trzustką, tzn. niewystarczające wydzielanie enzymów trawiennych. Objawy przeze mnie opisane, włącznie z wyglądem kupek, które śledzę niezmordowanie, zgadzają się książkowo. Dostaliśmy kreon na trzustkę, witaminę E wspomagająco + na wszelki wypadek metronidazol. Już wsadziłam w paszczęki pierwszą dawkę, zobaczymy jak sie teraz obiadek przyjmie. Bardzo się martwię, bo być może będą z tą trzuchą problemy już do końca życia, chyba że, co ponoć prawdopodobne, z tego chłopak wyrośnie. Na razie ma końska dawkę tego leku, po miesiącu mamy zmniejszać, a po 3 mies. próbować odstawiać. Mam nadzieje, że pomoże, bo mi sie tu biedak wykończy tymi kupami!!!:-( Dziś też jechaliśmy po raz pierwszy metrem w kagańcu! Mały straszek był, ale daliśmy radę wzbudzając oczywiście ogólna sensację - mieszaninę zachwytu, przeażenia i b[I]g wie czego jeszcze, zwłaszcza, że o ile z wsaidaniem nie było kolopotu, to wysiąśc dragoś nie chciał, więc niewiele mysląc go wytargałam prawie pod pachą, 42 kilo żywej wagi, jak atletka!:razz: :diabloti:
  25. No piękny to on jest, codziennie piękniejszy!:p Ale znowu sraczka do nas powrócila, dałam wczoraj na próbę suchej karmy, no i proszę, wylądowaliśmy na spacerku o 5 nad ranem...:cool1: Takie błędne koło - nie mam jak sprawdzić, czy mu przechodzi, bo niestety musi zostawać sam, jak jesteśmy w pracy i boję się odstawić leki przeciwbiegunkowe, bo się tu biedak zamęczy od powstrzymywania albo będziemy miec po powrocie na powitanie świżą dragosiową sraczkę już na progu:-( :razz: Więc dziś się chyba zaraz wybiorę do weta, co kontakt od blue.berry, bo już nie wiem, co tu z biedakiem robić, obesraniec mój kochany:shake:
×
×
  • Create New...