Rozmawiałam przed chwila z pania z marta z DT. Wykonuja niesamowita pracę z Melą. Opracowali cały system odstresowywania jej - podwójna smycz, szelki, smakołyki i wychodza z nią co 1.5 godziny na krótki spacerek!!!
Widzieliście kiedys taki starający sie dom tymczasowy? bo ja nie... wczesniejsza reakcja pani byla spowodowana przerazeniem, że Mela ucieknie i zagubi sie a oni nie dadzą rady... oprócz konsultacji z kiwi przychodzi do nich znajomy "psiarz", który tez zajmuje sie Melą. Chyba lepiej trafic nie mogła:lol: To w domu kochany piesek - na dworze zamienia sie w przerazonego dzikusa:shake:
W dodatku dzwonila pani z aukcji allegro zainteresowana melą - jutro ma iść do pani Marty obejrzec dzikuskę.
trzymajcie kciuki.