Bylam dzis znow, i nie kazalam nikomu juz podawac jej jedzenia, wole tam jezdzic sama codziennie i dawkowac jedzenie jak rowniez smakolyki. Rano ludzie widzieli ja w poblizu domow z drugiej strony, zas jak ja podjechalam to jej nie bylo, a w garnku byly robale i reszta po jednej tabletce, czyli zjadla i jest juz odrobaczona. Zaczelam plukac garnek a kluczem samochodowym odklejac resztki z wczorajszej karmy z puszki.
Sunia uslyszala grzebanie przy garnku i pokazala sie ale zatrzymala sie jak mnie zobaczyla. :loveu: Wymylam garnek poszlam do samochodu po karme i nasypalam do garnka. Cudo caly czas mnie obserwowalo w niedalekiej odleglosci. Dalsze ralacje jutro. Ula kenel tez mozemy zabrac na wszelki wypadek ale do tego trzeba by miec duzo metrow sznurka, poszukam cos w domu, moze znajde, tylko nie bardzo przychodzi mi pomysl jak zatrzasnac kenel gdyby sunia do niego weszla. Troche jeszcze pogwizdalam na nia i cmokalam, mam nadzieje ze zapamieta moj glos i bedzie bardziej ufna. Sedalin w zelu zamowiony. I jeszcze takie info otrzymalam mailem:W jutrzejszym Super Expressie ma być informacja o wykopywanych
szczeniakach.
Nie będzie to jakaś wielka forma dziennikarska, ale za to w wydaniu
ogólnopolskim z największym nakładem, bo piątkowym.