Byłam w sobote u Szyszki, jest smutna, byłyśmy na spacerku, dostała smaczne parówki (prawie palca mi odgryzła:cool3: ) No i cóż, we wtorek będzie miała operacje (ma przepukline) i zostanie wysterylizowana. I mialam nic nie mowic, ale nie moge wytrzymac-udało mi sie "namówić" jedną Panią na jej adopcje, przyszła w sobotę taka niezdecydowana to jej pomogłam, jak zobaczyła Szyszkę to od razu się w niej zakochała i po jej operacji jest juz umowiona na adopcję. Żeby tylko nie zapeszyc.... :shake: Mam wszelkie namiary do tej Pani i mam z nia jechac po Szyszke, najwczesniej w niedziele.[SIZE=3] Agatko[/SIZE] przepraszam, miałam nic nie mówić zeby nie zapeszyc, ale nie wytrzymalam, wczoraj ta zainteresowana Pani do mnie dzwoniła z obawami że ktoś ją ubiegnie w adopcji,a ona juz pokochała naszą Szyszunie, zrobiła na mnie- zresztą od samego początku, bardzo dobre wrażenie:multi: Dziewczyny trzymajcie kciuki, prosze.......