Całe życie Merlina, zależy w tej chwili od ludzi wielkiego serca.
Jego karma, albo nasza karma jest do przepracowania, co z tego wykujemy zależy tylko od nas.
Po dzisiejszej konsultacji lekarskiej okazało się, że Merlin doznał porażenia nerwów stawu biodrowego na skutek urazu zewnętrznego. Nie było to najprawdopodobniej leczone, ponieważ niedowład łapy i przykurcz spowodowany jest właśnie zanikiem przewodnictwa nerwowego. Operacja nic nie da. Jeśli nie opiera się na tej chorej łapce i jej nie rani może tak egzystować, ale jeśli zacznie się opierać i ją ranić to konieczna będzie amputacja. Co wtedy? Kto da mu dom? W Polsce domy dla niepełnosprawnych psów, to marzenie, to ziarno w korcu maku. On ma niespełna dwa lata............