Miałam i mam ten sam peroblem. Brydzie kupiliśmy w wieku 4 miesięcy, też z wioski, gdzie był spokój. Kiedy przyjechała do nas pierwsze dni była noszona , bo tak ją strach paraliżował. Gdy podrosła wychodziła na smakołyki, ale krótko, bo bała się dosłownie wszystkiego. W domu też musiał być spokój, najmniejsze szurnięcie , stuk garnkiem lub talerzem już zwewała. Jest u nas już prawie rok (6.12.).W między czasie spotkania z behawiorystą , szkolenie z innymi psami, mała poprawa ale nadal na dworze boi się ludzi, samochodów, ostatnio nawet spadających liści. Gdy spotkamy jakiegoś psa to i owszem nikt jej nie chce zjeść, bawi się i zapomina o wszyskim, ale tylko w lasku , bo na przykład, gdy idziemy nawet w towarzystwie innego psa koło czteropasmówki tiry i te inne sprawy, to jest koszmar, nie patrzy czy jest ktoś obok, pełna panika nie uspokaja jej nic, ani smakołyki, ani zabawki, zwiewa ile sił w łapach, a ja na syczy za nią. Natomiast gdy jedziemy na wieś, bo tam się budujemy, teroryzuje wszytkich przechodniów, obszczekuje i nik jej nie odwoła :mad: ma mnie w nosie swoje musi odszczekać i koniec. Tam czuje sie świetnie.