-
Posts
5627 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by clockwork
-
tak ... po lewej jest ogrodzenie targowiska , a z prawej strony budy budynki (bank spółdzielczy i fotograf), przed tym kiosk ruchu. wejście z prawej na targ od strony przystanku Drabina nic nie da bo ona wchodzi z lewej strony i od razu za schody się kładzie, nigdzie dalej nie idzie ;/ nooo będzie trudno, dlatego bez demontażu schodów ani rusz... idę teraz do niej, rano się przywitałyśmy, w południe jej nie było (pewnie leżała pod budą) ale..... się nasłuchałam że wybić te sierściuchy, tyle dzieci głoduje a ja się lituję nad kundlem co tylko ... sra i śmierdzi:roll::diabloti:
-
[CENTER][URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images8.fotosik.pl/2112/0a201c5cbeb74bbf.jpg[/IMG][/URL] TO TA BUDA- PRZYCZEPA STOI NA CEGŁÓWKACH (zaznaczone strzałkami) a sunia jest bezpośrednio za tymi schodami (nigdzie głębiej) nijak nie idzie tam zajrzeć zza tych cegłówek ;/ [/CENTER]
-
też myślałam o niedzieli bo wtedy od soboty nie ma tłumów i jest na łasce nielicznych.... z tym że mogę dopiero po 17tej. akurat mam chrzciny o 14tej .... ale im później tym bardziej będzie głodna i mniej ludzi łazi.... czyli co? plan na niedzielę?
-
problem w tym że dokarmiają ją wszyscy naokoło... na targowisku, przechodnie, i conajmniej ze 2 babki z bloku obok ....w tygodniu jest przeżarta bo od rana na targu masa ludzi a wiele z nich lituje się nad sunią .... mówie- parówek ma pełną doopę.... ale obiadek zeżarła ze smakiem. Na tą okazję ugotuję suńce ryżyk z pysznym mięskiem... poczytałam na necie - specyfik zaczyna działać po ok. 30 min. mam nadzieję że nie spieprzę, że suńka nie zdąży polecieć w nieznane ....:roll: mam cel- zakończyć jej tułaczkę i spanie pod przyczepą, a dodatkowo obiecałam że jak uda mi się ją złapać rzucam palenie :oops: wiem że potem przepełniony schron.... :-( wiem że tam będzie miała Waszą opiekę.... porozsyłam wieści o suni ale wśród moich znajomych nie mam co liczyć na dom.... suńka na pewno będzie super suczką- zero agresji, chce się miziać tylko potrzebuje zaufać.... jedyne co to ona boi się psów.... nie wiem może teraz bo broni..... ale na widok psa zmyka w panice.... :-( będę meldować jak postępy w zaPSIjaźnianiu i kiedy będziemy gotowe na łapanie
-
ok- dajcie mi jeszcze 3-4 dni. Namierzę babkę z budy.... i całkowicie przekonam do siebie (mam taką nadzieję) sunię ..... przekupie ją gotowanym żarełkiem ;) uwielbia.... za 3-4 dni dam znać jak postępy ;) i wtedy będziemy planować jutro zrobię fotę jak to tam wygląda z tymi schodami ;)
-
spoczko- jak lepiej dla suńki to ja jestem ZA! a czy w razie jak karmi to też można? może karmi, może nie .... ale brać pod uwagę trzeba... jeżeli ma szczeniory to ma je tam..... dziś i wczoraj spędziłam z nią/ obok niej w sumie ze 3-4 godz. i faktycznie suńka wychodzi na 3-4 min na obchód i leci pod budę.... ale najpierw muszę trafić babkę której to buda (mam nadzieję że to jej a nie dzierżawiła od kogoś..... ), to była sąsiadka z Kurpiowskiej......... chyba że............... to teren JZK- może oni są w stanie skontaktować się z kobitą i spytać czy możliwe żeby tam zajrzeć.... tylko proszę! nie róbmy nic na łapu capu, nie chcę jej stamtąd spłoszyć i nie chcę żeby straciła do mnie zaufanie- łapnę ją... jakkolwiek ale ją łapnę.... a powiedz mi shanti czy ten sedalin szybko zadziała? a jak zaszyje się pod budą?? jak to działa- nie miałam z tym nigdy do czynienia.... ona zżera mi z ręki i natychmiast wraca pod budę ..... jak to długo trzyma? zdąży ktoś podjechać żeby ją wziąć? chyba nie da się zaplanować "akcja o 17tej" bo raz suńka wychodzi na zewnątrz a tak jak w południe wlazła tam, siedziałam obok pół godz, i nawet nie wyszła..... poszłam i wróciłam wieczoram ... wtedy dała mi się smyrnąć ..
-
[quote name='AnnArt']Kurczę, nie można jej teraz spłoszyć.. ja mam od piątku dosyć napięty terminarz i tak do wtorku.. Może w środę dam radę przyjechać i jeszcze raz spróbujemy clockwork, chociaż mam wrażenie, że mnie się wyjątkowo boi :([/QUOTE] do mnie już podchodzi... wieczorem dała mi sie smyrnąć w mordkę :loveu::loveu: ale zauważyłam że jak ktokolwiek jest ze mną to zmyka :shake: mój TZ z daleka musiał obserwować, zresztą wieczorem szedł gość w naszym kierunku to też dała nogę..... nawet jak byłam z małą wózkiem to nie była skora podejść .... a w tyg. tylko z nią mogę odwiedzać psinę :lookarou: wieczorkiem ewidentnie zaprowadziła mnie do swojej nory.... szła i zatrzymywała się patrząc czy za nią idę..... Norę ma pod budą handlową (przyczepa) bezpośrednio z brzegu- zastawionym schodami. Wiem czyja to buda- mogę przy odrobinie czasu skoczyć do babki podpytać czy mogę rozmontować (a potem zmontować) schody- przykręcone są do budy dwoma śrubami ('13). Do tygodnia myślę że da mi się na spokojnie zapiąć na smycz, ale [B]potrzebowałabym obroży zaciskowej[/B] ..... może nawet szybciej- w zależności ile razy uda mi się odsprzedać córkę i iść do suni sama..... ale natychmiast po złapaniu musiałabym zajrzeć za te schody.... spróbuję celnąć właścicielkę, bo ona już tam nie handluje i buda stoi zamknięta..... nasłuchiwałam- nic nie słychać żeby szczeniory tam były ale zajrzeć muszę..... :roll: sunia gardzi parówkami, ale ryżyk z mięskiem pochłonęła aż jej się uszy trzęsły. Możemy Ania spróbować w środku tygodnia (zobaczę na jakim etapie będę z zaufaniem) ale wpierw muszę załatwić zgodę na demontaż schodów.....;)
-
straż miejska ma ją gdzieś... Oni są jak pies kupę zrobi, albo ktoś z browarem na ławce siedzi..... śmieją się z nas że nawiedzony KOMITET wydzwania do nich... wszyscy mają ją gdzieś....hycel też powiedział że więcej po nią nie przyjedzie :roll: ten teren to za budkami gdzie jest bank spółdzielczy, Defekt, fotograf... nie wiem czy to prywatny czy tylko odgrodzony bo to między za budami targowiska (siatka) a tymi budynkami, i tam luka ze 3 metry szeroka - tam ucieka sunia.... Chyba mi ufa, ale nie wiem co dalej- mam ochotę przeskoczyć ten płot:roll: ale.......... nie wiem jak zachowa się suńka........ czy Ona naprawdę mnie tam prowadziła???? wiem że tam wchodzi, tam ma swój azyl :niewiem: a co do cycochów ... to wydaje mi się że 4-5 dni temu miała pełniejsze, także może faktycznie karmi, może faktycznie maluchy już są.... może, może.... nie daje mi sucz spokoju.... wiem wiem nie ona jedna jest w potrzebie, ale ..... grrrrrrrrrrrrrr po obiedzie idę do niej, zerknę co tam widać z drugiej strony , czy są tam okna z tych budek to jutro bym z góry zlustrowała jak mnie wpuszczą najemcy budek.... albo przelecę się po dachach bud targowych :diabloti:
-
[CENTER][FONT=Arial][SIZE=3][B]OTO POWÓD MOJEJ BEZSENNOŚCI..... :-([/B][/SIZE][/FONT] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/2102/8b1e6b6de39e1082.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/2102/e8e4121c47f48295.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/2102/87dddc0754cbd28d.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/2102/c17ff761f867b58d.jpg[/IMG][/URL] [B][FONT=Arial][SIZE=3]tu znika a za tą budą jest kilkanaście metrów trawiastej przestrzeni ogrodzonej z drugiej strony..... [/SIZE][/FONT][/B] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/2102/f4e7ff20b883f835.jpg[/IMG][/URL] [LEFT]Dziewczyny- wczoraj i przedwczoraj sunia podchodziła do mnie na wyciągnięcie ręki.... łapie co dla niej mam i ucieka- dziś spłoszył ją pies który biegł w jej stronę (nie ma foty) .... Pokazała mi swoją norę- znaczy nie wiem czy celowo..... po prostu poszła sobie wiedząc że ię powoli za nią... pod budę koło targowiska.... potem znikła w czeluściach Zastanawiam się czy ona zaciążona, czy ma urojoną czy może ma już szczeniory- po cycochach nie poznam bo nie znam się na tym- w jakim etapie jak wyglądają :roll: Z kryjówki wychodzi na momencik i spowrotem tam biegnie- takjakby "czegoś" pilnowała.... Na mój widok macha ogonem, podchodzi, obraca się i idzie TAM ale wygląda mi na to że ona nie boi się o siebie- ona boi się zbliżyć w obawie może o los maluchów (???).... to ogrodzony teren chyba prywatny, z trawskiem po szyje... sama tam nie wejdę, boję się że w obronie potencjalnych maluchów może mnie łapnąć..... a ucieczka przez płot może nie być taka prosta..... :oops: kurde podpowiedzcie co mam zrobić :roll: im więcej ludzi w pobliżu niej tym suńka bardziej spanikowana :shake: [/LEFT] [/CENTER]
-
[quote name='shanti']Denis lata po Moszczenicy i też nie ma szans na złapanie go. Na niego i sedalin nie działał. Co ja się za nim już nałaziłam. :shake: Nawet nie wejdzie w bramę posesji, a na otwartej przestrzeni można sobie za nim biegac do woli.[/QUOTE] no właśnie .... latanie po otwartej przestrzeni za nią to bez sensu.... hycel kazał dać sobie z nią na luz..... ale jak dać na luz jak ona może zara będzie się szczenić .... jak lata między rozpędzonymi autami.... kurde dlaczego pies nie rozumie że ktoś nie chce jej skrzywdzić....:shake: nie dam za wygraną jutro znów tam pójdę, pojutrze... dopóki będzie na A.Bożka to będę próbowała .....
-
[quote name='szafra'] Suczki brązowej nie widziałam w okolicach Katowickiej i Krakowskiej :shake:. [/QUOTE] sunia cały dzień koczowała na przystanku A. Bożka- widziana tam była w różnych godz.... właśnie wróciłyśmy z 2 godz. polowania z Anią- lipa .... kurde jaka ona jest nieufna:shake: za to pojawił się kolejny zakleszczony na maxa młody (na moje oko roczny) psiak. Nie wyglądał na niezadbanego ale też totalnie zdezorientowany i wystraszony. Myślę że zaczyna się wyrzucanie psów w sąsiadującym z przystankiem lesie (stałe miejsce porzuceń...) Już go złapałyśmy, ale wymsknął nam się ze smyczy ..... Ja wróciłam Ania pojechała za nim w stronę lasu gdzie uciekał (kolejny samobójca- przez tą ulicę) :shake:
-
[quote name='AnnArt']Jak wygląda ta sunia spod Urzędu? Dziś na Arki Bożka łapaliśmy suńkę w ciąży, większa niż moja spanielka, brązowa/ruda .. Spotkałam Magdę/Monikę (mam okropną pamięć do imion, pewnie to przeczyta i może się odezwie :D), która kiedyś pracowała w schronisku, no ale nie udało nam się jej złapać :( Suńka biega po podhalańskiej i ma w nosie auta, co chwile ktoś musi ostro hamować.. Chowa się na przystankach i pod autobusami, podobno czeka przed każdym autobusem, który podjeżdża i to już od tygodnia.. Chyba ją ktoś tam wyrzucił :( Wygląda jakby miała urodzić lada dzień.. Jutro jadę rano, może uda się ją złapać. a jeszcze tam na miejscu spotkałam dziewczynę, która pytała o Adora.. Okazało się, że to dziewczyna byłego właściciela, który też tam przyszedł.. Mówili, że Ador pogryzł jego i kolegę w sylwestra (pewnie było dosyć hucznie, a nie wierzę, żeby pies od tak bez powodu ugryzł właściciela :]) .. W każdym razie mówili, że myślą czy by go nie wziąć z powrotem, bo przeprowadzają się do domu <ściana>[/QUOTE] czyta.. zagląda, czyta ale nie wypowiada się bo póki co nie działa bezpośrednio a więc i w drogę nie wchodzi.... kurde- suńka nie da mi spokoju- na 99% nosi maluszki w sobie, ma kupę kleszczy na sobie, i jest strasznie ale to strasznie przestraszona i wycieńczona.... kupiłam jej 2 hotdogi - z dystansem podchodziła coby zjeść rzucone kawałki, ale co się podniosłam żeby podejść bliżej i złapać kuliła ogon i uciekała... po chwili kładła się - widać że słabiutka ;( potem przyjechała Ania i suńka uciekła kiedy chciałyśmy ją osaczyć. Z mordki to taki Owczarek Niemiecki (tylko niższa) ... Kręci się po Bożka ok. tygodnia, może dłużej ... taksówkarz chciał ją złapać i nawet przygarnąć- 3 dni próbował i lipa :( strasznie boi się ludzi, psów... za to przez ulicę gna nawet nie patrząc czy coś jedzie :( cholerka a to ruchliwa ulica przy Bożka ..... Aniu teraz tak myślę- bo mówiłaś że zajedziesz tam rano- ja praktycznie codziennie bywam w tamtych okolicach do południa i do tej pory jej nie widziałam.... może boi się wyjść do tłumów do południa, bo tam pełno ludzi.... może wychodzi dopiero wieczorami.... kurde nie wiem jak ją zwabić... przecież ona nie może się szczenić gdzieś w norze czy pod śmietnikiem ;/ .....
-
WOW! JUKUTEK! i ja GRATULUJĘ NOWEGO BUDZIKA!!!!!! :loveu::loveu: :diabloti: mój TZ był przy porodzie- sam chciał a i ja nie miałam żadnego "ale".... i cieszę się z tej decyzji, bo tak jak dziewczyny pisały- kiedy personel lata między jednym a drugim porodem miałam przy sobie jego.... robił mi masaże, pomagał się odstresować, położna powiedziała co ma robić żeby mi pomóc a im nie przeszkadzać... no i najważniejsze BYŁ- widział jak to wygląda, że nie jest to takie HOP i już dzidziuś na świecie ,,, uczestniczył w porodzie psychicznie chyba nie mniej niż ja.... i nie widzę opcji żebym szła na porodówkę sama- bez pomocnej dłoni. Osobiście polecam. Wiem może to takie krępujące dla nas kobiet, ale z drugiej strony- dlaczego? Przecież nie tylko ja brałam udział w poczęciu.... a np. mój TZ teraz inaczej patrzy na sprawę narodzin dziecka, że to nie tak O! ciach i "będę miał dziecko"...
-
[quote name='Vectra']ale czy gdzieś ktoś , znaczy JA , tak napisał ? podałam ohydny przykład , wywalony cyc w miejscu publicznm , przyssane dziecko , a w drugim ręku papieros - a to chyba różnica , w tym do czego zmierzasz ... a pal sobie , na zdrowie jak lubisz - też kocham palić , ale zazdroszczę czasem tym , że potrafili rzucić - ja nie umiem , bo lubię palić ... to jak wyglądasz , to Twoja sprawa - bardziej sama się z tym obnosisz , niż się to zauważa ... sama to zawsze wywalasz , ile to masz dziar , kolczyków , to i tamto - przecież to Twoja sprawa , ubierasz się jak ci pasuje , jak ci wygodnie - nikt tego nie krytykuje ... ja chodzę w dresach i adidasach inni w szpilkach i garniturkach ... mamy do wyboru , każdy nosi się jak mu pasuje. Pijesz do mnie , już tam od czasu listy psów , tylko nie wiem , o co ci chodzi ? jakiś problem masz ? czy ktoś ci pomógł problem mieć ? raczej uważałam , że znasz się na żartach , no chyba że coś się zmieniło ... skoro , moje słowa - jakiekolwiek , bierzesz do siebie - ustosunkuj się do tego w sposób taki , że ja pisząc na tym forum , Ciebie omijam , co byś nie czuła się urażona , pokrzywdzona , skrytykowana czy co tam bóg wie jeden co ... więcej luzu i każdy będzie zadowolony ... [URL]http://img809.imageshack.us/img809/8128/beztytuuyul.jpg[/URL] wow , ale ta technika poszła , sobie można dzidzie pooglądać zanim wyjdzie. Może trudno określić urodę ;) ale mine ma wojowniczą :evil_lol:[/QUOTE] akurat nie odniosłam się do Twojego postu i nawet przez myśl mi nie przeszło że pisałaś to z myślą o mnie- nie jarałam z dzieckiem przyklejonym do cyca.... pociągłam temat [B]tabu[/B] wśród matek- palenie.... przyznaję się bez bicia że należę do tych nałogowych.... i wiem że nie ja jedna jestem matką palącą..... reszta była napisana z własnych obserwacji- teraz kiedy bywam wśród dzieci i ich mam... nie da się nie zauważyć jak społeczeństwo traktuje "INNE" matki, dzieci innych mam..... nie da się nie zauważyć że kiedy wchodzimy do piasku większość mam które nas nie zna bierze dzieci za rękę i idą do domu bo pewnie chcemy podsmażyć ich latorośle na grillu i zeżreć .... że traktują nas jak dziwaków i pewnie współczuję Domi że ma "takich rodziców"... i do tego właśnie zaznaczyłam że nie czuję się złą matką (jak potrafi sądzić społeczeństwo) dlatego tylko że wyróżniam się z tłumu... AGNIESZKA32.... a co ta Twoja mała taka poważna?? pomachałaby cioteczkom :hand:
-
a ja paliłam pale i palić będę bo to JEDYNA MOJA przyjemność w życiu........:diabloti: i nie uważam żebym była z tego czy innego tytułu gorszą matką... mam dziary, mam kolczyki, nie ubieram sie jak barbie, nie mam ładnej fryzurki, pale.... dziecko trzymam krócej i nie dam sobie wejść na łeb, i zlinczujcie mnie za te faje..... choć wiem że nie ja jedna, ale jedna z nielicznych która się przyznaje..... dziecko nie chodzi głodne, to co potrzebuje to ma. alkoholu w domu i pijackich awantur NIE ZNA, dragów wbrew opinii "normalnych" nie próbowałam, nie popieram i zero sentymentów w tym temacie...i stanę na głowie żeby moja córka NIGDY nie miała kontaktu z tym świństwem.... a reszta... mam nadzieję że ani ja ani ona sama nie będzie musiała się wstydzić za to co zrobi w życiu....
-
kurde... mam awarie neta.... ale jakoś udało mi sie wleźć jednakże zapomniałam już do których postów chciałam się odnieść.... :roll: co do bejbi-forum.... nie wchodze... kilka razy przekierowało mnie na takowe z googli kiedy szukałam jakiegoś tematu i podziękował. Same matki-polki z instynktem którym trafiły się dzieci ideały, omnibusy (klękłam kiedy poczytałam jak 7 mies. dzieci upominają się o siusiu na nocniczek, itp....) oradzam matkom które chcą napisać tam że nie czują tego czegoś co to przychodzi wraz z porodem..... a sam poród wspominają jak największą traumę która nie ma nic wspólnego z cudem (no chyba że z cuem że to przeżyłyśmy.... bo matka natura na 100% jest facetem i lubi nas kobiety męczyć ) :diabloti: tak se teraz myśle ... jakby tak wpadły te mamuśki na ten wątek :evil_lol::evil_lol: zara by nam poodbierali dzieci od zwyrodniałych matek.... nie umiem tiutać i nie będę udawać żeby przypodobać się mamuśkom.... wystarczy że w piaskownicy muszę podzielać entuzjazmy mam jakież to ich dzieci są bystre... że moja jeszcze nie mówi.... jakaż duma ich rozpiera że jej latorośl jest MĄDRZEJSZA..... swoją drogą to kolejny mój ulubiony temat z mamuśkami....kupy,nocniki, przechwalanie, tiutanie, godziny snu, ulubione sklepy.... matko.... jak one na mnie krzywo patrzą kiedy nie udzielam się w temacie... dziecko+pies..... uuuuuuuuuuuuuuuu się nasłuchałam.... nawet od najbliższej rodziny "oddaj tego psa, teraz masz dziecko i jemu musisz się poświęcić":shock: a kiedy odszedł Klocuś tylko TU znalazłam wsparcie psychiczne i zrozumienie.... reszta tu w realu mówiła "noo... to w końcu masz luz, teraz zajmij się małą i realizuj się jako matka" :mdleje: masakra jakaś..... co do buntu.... my chyba właśnie w to wchodzimy :shock:.... masakra jakaś jak diablątko chce nas sterroryzować i jak często wyprowadza mnie z równowagi... ocenzuruję swoje myśli..... :diabloti: co do niechcenia dziecka- nie chciałam przez 13 lat związku nie chciałam, ale kiedy przyszedł OSTATNI DZWONEK.... postanowiłam- teraz albo nigdy, a żeby kiedyś nie żałować i nie pluć sobie w twarz.... zdecydowałam się na macierzyństwo ;) w końcu jakiś spadkobierca musi być ... hahhahahha..... co do wagi.... powiem o sobie: przed ciążą ważyłam ok 48-49 kilo :roll: nigdy się nie odchudzałam- wręcz przeciwnie.... chciałam przytyć..... w dniu porodu ważyłam... UWAGA!!!!! 74 KILO!!!!! 3 mies. po porodzie wróciłam już do swojej wagi sprzed i witaj anoreksjo. tera waże 45 kilo.... :roll: a tak się cieszyłam kiedy słyszałam od mamusiek jak to wagi nie da się zbić po ciąży :p myślałam.... fajnie jak mi zostanie z 55 kilo po ciąży.... DOOPA!!!! wszystko to pomówienia!!!! także laski nie stresujcie się nadwagą- nie koniecznie musicie mieć nadkilogramy po ciąży! to chyba genetycznie uwarunkowane.... aaa i zaznaczę że mimo przyrostu 25 kg wagi, nie mam ani jednego rozstępu, niczym się nie smarowałam, bo nie mam nawyku balsamowania ciała..... za to siadł mi kręgosłup bo przyrost 50% do wagi ciała to zbyt sporo- mimo że wysadziło mnie dopiero w 6-7 mies.... wcześniej mało kto wiedział że noszę w sobie ciało obce :diabloti:
-
no i proszę... jak ładnie otwarcie .... mało kto się przyznaje że ciąża i wizja macierzyństwa nie są szczytem szczęścia... Podobno matka natura tak nas przystosowała że wszystkie mamy instynkt macierzyński... ja też nie chciałam, nie umię TIUTAĆ do dzieci, nigdy do mnie nie lgnęły i ja też nie zabiegałam o względy szkodników..... zdecydowałam się kiedy był "ostatni dzwonek" ... życie przewróciło się do góry nogami, macierzyństwo wcale nie jest takie słodkie jak to opisują w kolorowej prasie (dlaczego nikt nie wspomina o masakrycznych bólach przy karmieniu, o depresjach, o mega wydatkach, utratach pracy, niemożności podjęcia bo żłobków brak a na prywatną niańkę nie każdy może sobie pozwolić, ....) .... poród to trauma jak dla mnie.... po ciąży zdycham z bólu przez kręgosłup, nadbagaż dał się we znaki.... łażę rozdrażniona bo brak mi czasu dla siebie.... Kocham tą moją balbine, bo jest moja..... ale cierpliwość chyba już nie ta.... :roll: czasem mam ochotę wystawić ją na allegro :diabloti: pozatym fajnie mieć taką małą istotkę.... szkoda tylko że mój instynkt macierzyński jakoś mi się nie wzmocnił z chwilą porodu jak to zapewniają mędrcy ..... :diabloti: nie wiem być może u mnie za późno, być może użalam się nad sobą.... być może nie dorosłam nigdy do macierzyństwa..... być może już nie ta cierpliwość, ale przyznaję.... nie liczyłam na cuda z tytułu zostania matką polką..... ale sytuacja, poświęcenie, odpowiedzialność i uwiązanie jakoś nie napawa mnie optymizmem.... czekam aż pójdzie do przedszkola... żebym mogła godz dziennie poświęcić SOBIE, sobie i TYLKO SOBIE.... czy to zakrawa na egoizm?
-
[quote name='madcat1981']Jukutku czekamy razem z Tobą :) Pierwsze i ostatnie tygodnie ciąży to jest coś co na razie skutecznie odpycha mnie od myśli o kolejnej;)[/QUOTE] a ja w ciąży mogłabym chodzić non stop.... tak rewelacyjnie nie czułam się ani przed ani na pewno po.....:roll: przeszłam ciążę wbrew opinii lekarzy (w temacie pierwsza ciąża po 30tce= masakryczne dolegliwości, nadwaga nie do zrzucenia przez 2 lata... itd) rewelacyjnie! krążenie które mam zwichrowane mi się ustabilizowało, upały uwielbiam i wcale mi nie dokuczały, ginekologowi kazałam w lipcu/sierpniu wyłączać klime w gabinecie bo zimno :evil_lol::evil_lol: a na koniec było mi przykro że to już i że koniec rewelacyjnego samopoczucia :evil_lol::evil_lol::eviltong:
-
oo żesz.... wpadłam po tygodniach nieobecności i co???? i jukutkowa tuż tuż....:cool3::cool3: zaciskam kciukasy za SZYBKIE, BEZBOLESNE :razz: rozwiązanie. teraz to może być lada moment.... pamiętam jak u mnie nic nic.... wstałam w sobotę- 2 dni po terminie, NIC.... wypiłam z TZtem kawe, posiedziałam z nim przed pracą.... NIC! zero sygnałów.... On wyszedł o pracy, a dosłownie 5 min. później już do niego dzwoniłam : "wracaj- jedziemy rodzić" :evil_lol::evil_lol: i niby nic na to nie wskazywało.... nie miałam żadnych skurczy, żadnych bóli.... hydraulika mi ino rąbła i wody odeszły..... także to że jukutkowa se do nas klika nie znaczy że za 5 min. nie będzie na porodówce.... melduj się co godzinę- ja musiałam :evil_lol::evil_lol:
-
[quote name='Alicja'][CENTER][URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/1980/076b35b3695765fe.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"] [/URL][/CENTER] [/QUOTE] niezły ten dalmatyńczyk....... :roll: czy ten łon też robił z Ozzulcem kąpu kąpu ?? :roll::cool3:
- 78403 replies
-
CLOCKWORK-dziękuję że BYŁEŚ i.... przepraszam ...
clockwork replied to clockwork's topic in Foto Blogi
Nara!.................................... -
[quote name='Gioco'][URL="http://images8.fotosik.pl/1806/577fe7b81587be17.jpg"][/URL] Swoją drogą zastanawiają mnie różańce owinięte wokół wewnętrznego lusterka wstecznego - jak kierowcy ich używają :hmmmm:[/QUOTE] no i znów Ci odpowiem bo TEŻ TAK MAM .... stojąc na światłach nie poprawiam make-upu ino koraliki w dłoń i heja zdrowaśki !! :cool1::cool1:
- 78403 replies
-
[quote name='Gioco']Noooo. Tylko ciężko jak się prowadzi samochód. Gdy w radyjku różaniec leci...jak te paciorki przekładać? :hmmmm: :diabloti:[/QUOTE] jak... jak... :hmmmm: tak jak ja ..... owinęłam sobie różaniec wokół kierownicy i jadąc- lecę z koksem :multi::multi: ja się nawet nie wypowiadam na temat wywodów pana xiędza...... bo wg. jego wynaturzeń- ja pod każdym względem jestem sZatanistką.... Ozzy po Grosi ma upodobania .... PLUM do wody:loveu: CZEŚĆ CIOTKO :razz: masz foty z wczoraj???? :roll::diabloti:
- 78403 replies
-
CLOCKWORK-dziękuję że BYŁEŚ i.... przepraszam ...
clockwork replied to clockwork's topic in Foto Blogi
[quote name='sacred PIRANHA']Magda a może daj jakieś z Klockiem... takie zajefajne foty wspólne były...[/QUOTE] Jak marchewa pisze o relacjach "dziecko- amstaff" to wiarygodniejsze będą foty z astem jednak.... Jak będzie pisała o "dziecko- bandog" ...........:roll: to ją zasypię fotami :evil_lol::evil_lol: ale nie będzie pisała bo.... słyszał kto żeby BANDOŚ zrobił komuś ała??? :razz::razz::razz: NIE! bo to nie są psy z listy, to nie są mordulce.... to pościelowe psiaki :diabloti::diabloti: