Jump to content
Dogomania

dzodzo

Members
  • Posts

    5561
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by dzodzo

  1. [quote name='Karilka']dzodzo a Ty nie możesz choćby do kojca wepchnąć?:cool3: Sucza przecież domek w mig znajdzie;).[/quote] no niestety nie, ja nawet czegos takiego jak buda nie posiadam:shake: a moja rodzina nie wyraza zgody na żadne DT .Ja nie mam nic do gadania bo w domu bywam jakies 2 h/na dzien i z zapewnieniem opieki swojemu psu mam problem i musze go ciągac do biura... myśle o jednym miejscu bo wlasnie DT wyadopotowal dobka ale nie wiem czy sie zgodzi.Sprobowac nie zaszkodzi jednak;)
  2. super ze Budrysowi sie udalo:lol: a odnosnie piszczenia to jest to cecha wyrózniająca pinczery, wiekszosc dobermanow tak ma-moja piszczy od momentu wstania z łózka i tak caly dzien niemalze;)
  3. zapisuję temat, nasze DT totalnie zadobermanione ale trzeba pomyslec...
  4. Aga, jestes wielka;) u Ciebie na pewno odespią stres, odpoczna psychicznie i można miec nadzieję ze dojda do jakiejtakiej równowagi oby tylko ze zdrowiem było ok
  5. ;)dzisiaj mu wysmaze allegro, calkiem ładnie wygląda gotowe; [url=http://www.allegro.pl/show_item.php?item=635927440]DOBERMAN BAJBUS NIE CHCE JUZ MIESZKAC W SCHRONISKU (635927440) - Aukcje internetowe Allegro[/url]
  6. Boże, jak ktos kto patrzył codziennie na to cierpienie tych chorych zwierząt mogł pozwolic na to i nie pomoc im przejsc za TM:shake: dla mnie to jest znieczulica w najokrutniejszej postaci, bo te psy nie zawołaja, ze je boli, że cierpią, wyć sie chce jak sie patrzy na te zdjecia jestem pod wrazeniem działan osob z forum miau i z dogo, dzieki Waszej pomocy trzy dobermany są juz pod opieka Nadziei Dobermana i dochodza do siebie u Agnieszki w DT.A sądzac po ich wyglądzie i stanie psychicznym pobyt w tej "oazie szczesliwosci" był dla nich traumą.One wygrały swoją Ostatnią Szansę ale co z resztą:placz:
  7. od wyżełków jest Tanitka z dogo, podeslij jej koniecznie chłopaka
  8. ale pieknota, rok temu znalazłam bardzo podobnego wyżła tylko chorego staruszka, dzięki wyżłowym ciotkom znalazł DT a potem DS mojemu dałam na imie Gaspar i przyniosło mu ono szcęscie-to moze temu przyniosłoby imie Kaspar;)
  9. ALEŻ CUDEŃKO!!! jak ja uwielbiam takie pręgusy:loveu: w Krakowie po prostu wysyp psich pieknosci-az sie serce kraje
  10. ale jaki piękny;)
  11. a ja kiedyś w centrum Łodzi, pod hotelem Ibis widzialam słynnego pana redaktorka z jego nie mniej słynnym morelowym pudlem, którego okładał smyczą az pies sie mały robił....ten sam pan redaktorek zazwyczaj opowiada o swojej miłosci do tego psa... nie bedę cytowac jakie słowa pusciłam w jego kierunku....bo ja nerwowa jestem:diabloti:
  12. Nati-wyslalam na maila info o suni
  13. są fotki suni i sporo info od wlascicilei, wysle jutro calosc z pracy na pw albo maila bo moj mobilny inernet nie pusci tak duzego maila niesety a zwlaszcza fot
  14. koty to wrażliwce i takie troche dziwaki,mojego syjamskiego kota Bruno adoptowalam kilka lat temu ze schronu, do ktorego dwukrotnie oddawala go poprzednia wlascicileka.Pierwsze dni w naszym domu byly ok, potem nagle popadl w depresje, do tego stopnia ze ok tygodnia nie jadl i nie pil,tylko siedzial na kanapie nie reagujac na nic.Skonczylo sie na podaniu srodkow wzmacniajacych w zastrzyku, kroplówkach i przeszlo jak reka odjął. Minęło 6 lat odkąd u nas mieszka i cos mnie podkusilo zeby adoptowac kolejnego kota-tym razem orientalna koteczke ze Strazy dla Zwierząt.Myślałam, ze to będzie dla niego towarzyszka...I tu sie przeliczyłam...Moj Bruno tak bardzo się tym przejąl ze wrocila depresja, znow nic nie jadl, nie pil, wizyta u weterynarza, leki antydepresyjne(prosze sie nie smiac ale dostal odpowiednik prozacu dla zwierząt), kroplówki na odwodnienie-wrocil do siebie, jednak kotkę musialam oddac.To byla moja porazka...Ale jak juz odzył to tak ją dręczył psychicznie i fizycznie, że ona tez cierpiała.Wymiotowała wszytsko co zjadla, zaczęlo sie lanie i kupanie koło kuwety(tak jakby nie chcialy się załatwiac do tej samej). Męczyliśmy się tak trzy miesiące i podjęłam decyzje o oddaniu kotki, bo oprocz niekonczacych się wymiotow widać było po niej stres, była smutna, osowiala, Wróciła do swojej opiekunki, naprawdę było mi przykro ale ten mariaż sie nie udal.Moj kot po prostu nie jest w stanie zaakceptowac drugiego kota w domu.Po przeprowadzce na stare smiecie kotka przestala rzygac.I została tam juz na zawsze.;) No to moj Bruno na złośc ma teraz swojego wlasnego dobermana, ktory go gania:diabloti:
  15. bardzo dobre wiesci:loveu: niech Ci się szcześci Leksusku
  16. w tej chwili jest do adopcji 6 letnia dobka, [U]wychowana i mieszkajaca z małymi[/U] [U]dziećmi[/U]-a więc na pewno w takich kontaktach sprawdzona!!!!oddawana prosto z domu przez wlascicieli, gdyby ta pani co gotowa byla dac dom Budrysowi była chętna to moze inna bida znajdzie u niej dom;)
  17. czy ktos jeszcze pamieta o Blumenie?u niego wszytsko dobrze a nawet lepiej niz dobrze, przytyło sie chłopakowi mocno,skóra wyglada duzo duzo lepiej niz podczas pobytu w schronie.Błekitny chłpczyk miszka w Gelsenkirchen, ma pisego kolege, którego uwielbia(bez podtekstow:eviltong:) i kochajaca rodzinę [IMG]http://img178.imageshack.us/img178/20/dsc00126c.jpg[/IMG] [IMG]http://img178.imageshack.us/img178/172/dsc00132a.jpg[/IMG] [IMG]http://img178.imageshack.us/img178/1338/dsc00135a.jpg[/IMG]
  18. a wg mnie starszy pies potzrebuje spokoju i dzieci moga go po prostu denerwowac
  19. Karilka, to jasne, ale moja Beja mala jakies 8-10 lat jak ją zabralam ze schronu i na drugi dzien po przyjeździe do nas pierwszy raz ugryzla mi trzyletnia wowczas Łucję to ze byla niesprawna ruchowo, stara i za gruba wcale jej nie przeszkodzilo pokazywac ze dzieci nie toleruje blizej niz na kilka metrow od siebie:cool3:
  20. być moze ten domek by sie sprawdzil, tylko pani musi miec absolutną swiadomosc tego na co sie porywa, ze to jest specyficzna rasa i nawet na forum dobkowym wsrod hodowcow i ludzi zakręconych na punkcie dobermanow jeden z niekonczących sie tematow to "doberman i dziecko" dobki są mniej więcej tak delikatne jak walec drogowy,zabawa w wykonaniu mojej suki to skakanie, bieganie z zawrotną szybkoscią w kólko,co czesto konczy sie podcięciem nog i masą siniakow u nas doroslych, nie wspomnę o przypadkowych drasnieciach zębami w zabawie,nadepnęla mnie tak ze mam krzywy palec u nogi po złamaniu na widok dzieci tak sie cieszy ze najchętniej by je stratowala z radosci, nie ma pojęcia o swojej masie i sile, to jest taki kawal ciamajdy i w zasadzie wszytskie dobki jakie spokalam takie sa a Budrys to dorosly samiec, ogromny i nie wiemy do konca jak zareaguje na dzieci,a jak to sie mowi "doberman najpierw robi potem myśli"
  21. mialam w domu najspokojniejsza pod sloncem dobermankę ze schronu+dwoje malych dzieci w podobnym wieku,Beja nie pozwalala im sie dotykac,potrafila klapnąc zębami,ostrzec,zawsze ich wzajemne kontakty byly pod nadzorem-mimo to moja sunia dożyla u nas do konca swoich dni obecnie mam dobkę od szczeniecia, wychowuje sie z dziecmi, kocha je i uwielbia ale jest dla nich niebezpieczna ze względu na masę i szybkosc.I takze ich zabawy są zawsze nadzorowane takze tu potrzeba ogromnej rozwagi
  22. dobrze, ze sie rusza sprawa Budrysa,:multi: tylko pamiętajcie o tym, ze doberman+dziecko w wieku takim jak te (3 i 6) to jest kiepski pomysl, chyba ze osoba oferująca dom wie co to za rasa i jak sie z nią obchodzic absolutnie nie demonizuję ale zawsze będę ostrozna przy takich adopcjach dobkow do domu z malymi dziecmi, doberman z zasady jest niedelikatny, silny i impulsywny i moze byc problem
  23. oni sie go nie pozbyli raczej mają w nosie jak on zyje i co sie znim dzieje ostatnio widuję go na posesji
×
×
  • Create New...