Schronisko w Orzechowcach jest przepiękne, zadbane i najbardziej przyjazne psom z tych które widziałam. Bardzo urokliwe, widać tu rękę i duszę Artura i uśmiechnięte, szczęśliwe psy. Na wszystkim sie znał, wiele rzeczy robił sam, nawet strzygł psy, zakladał kroplówki, socjalizował, ściągał sponsorów...można by tak wymieniać bez końca. Nikt go nie zastąpi, nie ma takiej możliwości. Artur, jak mogłeś tak odejść....