-
Posts
5084 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by albiemu
-
[IMG]http://img530.imageshack.us/img530/9739/dscn4630ht0.jpg[/IMG] [I][COLOR=red]DO MURU SAMOTNOŚCI, NIE JA SAM PRZYKUŁEM SIEBIE[/COLOR][/I] [I][COLOR=#ff0000]WOKÓŁ MNIE BYŁO JEDYNIE LUDZKIE ZOBOJĘTNIENIE[/COLOR][/I] [I][COLOR=#ff0000]BÓL WE MNIE TAK SILNY, ŻE RANIŁ ME CIAŁO[/COLOR][/I] [I][COLOR=#ff0000]CZY NIE MA JUŻ DLA MNIE NADZIEI, NIC Z NIEJ NIE POZOSTAŁO?[/COLOR][/I] [I][COLOR=#ff0000]DO MURU SAMOTNOŚCI, NIE JA SAM PRZYKUŁEM SIEBIE[/COLOR][/I] [I][COLOR=#ff0000]RĘKA KTÓRA TO UCZYNIŁA - CZYJA JEST? JA NIE WIEM[/COLOR][/I] [I][COLOR=#ff0000]NIE MAM W SOBIE ZŁOŚCI, ANI DO CZŁOWIEKA ŻALU[/COLOR][/I] [I][COLOR=#ff0000]SIEDZĘ W TYM STRSZNYM MIEJSCU I ŻYJĘ ... JAKOŚ ... POMAŁU[/COLOR][/I] [I][COLOR=#ff0000]TO MÓJ PAMIĘTNIK, KRZYKI MILCZENIA NA MURZE WYRYTE[/COLOR][/I] [I][COLOR=#ff0000]MOJE PRAGNIENIA, MOJE MYŚLI TE NIEREALNE, TE SKRYTE[/COLOR][/I] [I][COLOR=#ff0000]DOM PEŁEN MIŁOŚCI, GŁASKANIE, SZEPT, ZWIERZENIA CZASEM ŁZY[/COLOR][/I] [I][COLOR=red]POMIMO TEGO CO MI UCZYNIŁEŚ NADAL NAJWAŻNIEJSZY JESTEŚ TY ...[/COLOR][/I] [I][COLOR=#ff0000]PRZYJDŹ DO MNIE! TUTAJ! PO MNIE! NA DZISIAJ! NA WCZORAJ !!![/COLOR][/I] [I][COLOR=#ff0000]TO OSTATNIA MOJA SZANSA - CZAS ŻYĆ JUŻ PORA !!![/COLOR][/I] [I][COLOR=#ff0000]CZŁOWIEKU ................[/COLOR][/I]
-
nawet napisałam coś dla Batona ... tylko proszę nie smiać mi się tutaj!
-
Batonik na dzień ma kojec, nową budę i spacery na smyczy. Narazie dom go nie bawi, jak wysiadł z auta pierwsze gdzie poleciał to do kojca i budy. Czuje się tam bezpiecznie. Ma swoje tempo, nie narzucają mu niczego. Musi się nauczyć ludzi i im zaufać. Stróżuje genialnie bo nawet jak był u Beci66 to już posesji pilnował :) Krzywda mu się nie dzieje, ma swoją osobowość i lepiej, że sam wychodzi z inicjatywą niż odwrotnie. Zapadł w serca, szczególnie chłopsu, który wciąż do niego łazi na pogaduchy :) Kikut możliwe, żę będzie do amputacji, zobaczą jeszcze. Mają dobrego weta więc decyzja zapewne będzie słuszna.
-
aaaaa jeszcze zapomniałam pochwalić Batonika. W nocy z soboty na niedziele wszczął w nocy alarm. Wypadli wszyscy na podwórze ale nic nie znaleźli. Rano okazało się, że przy obejściu kręciły się dziki :) NASZ DZIELNY BATON URATOWAŁ OBEJŚCIE!!! Pewnie wszystko byłoby zryte :) a tak ... dziki musiały innego miejsca szukać :) Kikut narazie bez zmian, mam nadzieję Baton nauczył się z nim żyć i nie zrobi sobie jakiejś większej krzywdy. Gorsza sprawa, że pewnie go to musi bardzo boleć kiedy kość "jeździ" bezpośrednio po skórze.
-
ORZECHOWCE - Białas, a teraz Miczi - już szczęsliwy w Nowym Domku!
albiemu replied to g_o_n_i_a's topic in Już w nowym domu
ewidentnie na to wychodzi! :) -
ja miałam komórkę i robić zdjęcia mogłam tylko przyznaje głowy do tego nie miałam, sporo emocji :) Ja dopiero dzisiaj kudłata do pracy dotarłam, zatrucie w Warszawie dało mi tak popalić, że hej!
-
ORZECHOWCE - Białas, a teraz Miczi - już szczęsliwy w Nowym Domku!
albiemu replied to g_o_n_i_a's topic in Już w nowym domu
rozmawiałam z Kasią Miczi ma się bardzo dobrze i jest grzeczny :) Mam nadzieję nie odpali mu coś tak jak kiedyś :) -
możliwe ze jeszcze w tym tygodniu, jak Pan Janusz będzie potrafił mi je przesłać. Baton ma się SUPER MOJE DROGIE PANIE!!!! :D
-
napatrzyc i nacieszyc sie nim nie mogę :) [IMG]http://img407.imageshack.us/img407/391/dscn4647rp1.jpg[/IMG]
-
Bokser w klinice w Lublinie. Chore serduszko !!! MA DOM.
albiemu replied to Becia66's topic in Już w nowym domu
heheheh :D, ukochaj go odemnie MOCNO -
ja jestem naprawdę dobrej myśli :)
-
Bokser w klinice w Lublinie. Chore serduszko !!! MA DOM.
albiemu replied to Becia66's topic in Już w nowym domu
Jak tam Maksiulek? Cud, miód, orzeszki pewnie jak zwykle :) -
mam kontakt, zdjęcia mam obiecane :) KUDŁATA TO JAK - JEDZIEMY GDZIEŚ JESZCZE ?? :) DZIĘKI!
-
BATON - UDAŁO SIĘ! [IMG]http://img254.imageshack.us/img254/5253/dscn4154vp8.jpg[/IMG]
-
TEN PIES POKAZAŁ NAM WARTOŚĆ SWOJEGO ŻYCIA! JEST WARTE WSZYSTKIEGO OD KILKU DNI A WCZEŚNIEJ ?? Muszę Was przeprosić, wczorajszy dzień to była masa zdarzeń i nie udało mi się zrobić zdjęć. OLRZYMIE PODZIĘKOWANIE DLA LECZNICY W WARSZAWIE, ZA FACHOWE PODJEŚCIE DO PSA, KTÓRY ZA KAŻDYM RAZEM GDY WSTAŁ PRZY ADOPTUJĄCYM STRACIŁ SWĄ WARTOŚĆ, A W OCZACH LEKARZY WYWOAŁ POSTANOWIENIE TRZEBA MU POMÓC. lEKRZOM, KTÓRZY Z OLBRZYMIA CIERPLIWOŚCIĄ ZBADALI BATONA, GDZIE TYLKO SIĘ DAŁO, WYKONALI KILKA ZDJĘĆ CO NIESIE ZA SOBĄ OLBRZYMIE KOSZTY A NIE WZIĘLI ZA TO ANI GROSZA! ŻYCZĘ SOBIE I INNYM TAKICH WETERYNARZY JAK WY Z MIŁOŚCIĄ DO ZWIERZĄT.
-
Tak jak pisała Becia Batonik zadomowił sie na dobre i wcale mu się nie podobała wizja wyjazdu od niej. Jednak skoro juz raz zaufał i był lepiej to wyszedł ze mną ufnie wciąż patrząc na Becie - a może jednak mogę zostać??? Becia ze łzami w oczach powiedziała, że już wie dlaczego uwzięłam się na Batona. Oj ciężko im było się rozstać. W dordze do Warszwy BAton jechał sam z tyłu, pięknie i mądrze. Po kilku godzinach władowałam się do niego ale jako silny , zdrowy i samodzielny już samiec wolał sam :) BABO MIEJSCE MI ZABIERASZ. Była na mnie obrażony, że go znów wiozę i zabrałam od Beci. POzdróż minęła nam bardzo spokojnie i bez niespodzianek. SPOTKANIE Czekaliśmy we trójkę pod lecznicą i wciąż się zastanawiałam czy to dobry pomysł Batona męczyć. Baton po podróży spokojnie sobie siedział i bał się zasnać. Głowa mu opadała ale cały czas w jednym oku miał mały lufcik przez który kontrolował sytuację. Pryjechali.... Pani Agnieszka oaza spokoju, fantastyczna postać :), Pan Janusz, który pomimo dobrego serca i fanatastycznej osobowiści grał twardziela, syn Pani Agi, który juz wie od mamy jak podchodzić do psów i IRA. Sama medialna Ira, jak ktoś wie to IRASIAD :) dla towarzystwa. Przyjęłi Batona bardzo dobrze i widać było z wielka uwagą. Za chwilę przyszła siosta Agi z innymi weterynarzami i postanowili robic wszystko jak trzeba i ja przytaknęłam bo widziałam, że trafiłm na grono fantastycznych fachowców. Decyzja - rtg, aby zobaczyć co dzieje się ze stawami. Baton był masakrycznie przerażony, widać było, że potwornie źle znosi dotyk całego tyłu. Biedny - tyle lat minęło a on dalej z taka straszną nieufnością. Tzreba było go przyśpić. [B]JAK WIELKĄ KRZYWDĄ BYŁO TO CO SPOTKAŁO KILKA LAT TEMU BATONA SKORO NA WPÓŁ PRZYTOMNY Z NAMI WALCZYŁ ABY GO NIE DOTYKAĆ W TYLNIE ŁAPY. MUSIAŁO GO TRZYMAĆ KILKA OSÓB ABY DAŁ SIĘ ZBADAĆ[/B]. Szybka decyzja RTG. Miał zrobione kilka zdjęć, wszystko jest dobrze. Kręgosłup i staw biodrowy w stanie dobrym, tylko fatalnie ucięty kikut. Jest ujęta kość pod stawem kolanowym czyli został ostry kawałek kości, który nie jest otoczony mięśniami. Taki kolec protsto w skórę. Wet powiedział, że kiedys kość może wyjść, ale skoro tyle lat to sie nie stało, może tak nie będzie. Zalecenia narazie, Baton ma mieć sporo ruchu, dieta i za dwa trzy miesiące trzeba bęzie zobaczyć czy kikiut Batonowi bardziej przeszkadza czy jest pomocny. Ogólnie jest zasada że amputując łapę robi się to jak najwyżej. Unika się wtedy podrażniania kikuta, boleści fantomowych i kilku zbędnych kilogramów wiecej w przypatku Batona. Ale jest jak jest, zobaczą co będzie dalej i wtedy decyzja. Podsumowując, była masa emocji. Ale w dołku mnie ściska na wspomnienie tego wszystkiego. BATON - zapomniany, niechciany z tabliczką [B]PIES NA ZAWSZE W SCHRONISKU KALEKA[/B]. Wczoraj aby mu pomóc na głowie stanęło trzech lekarzy, ktorzy bardzo się przejęłli jego losem, my dwie i dwoje fanastycznych osób które przyjechały. Pomimo obrazu walki, zębów Batona każdy podchodził do niego z sercem. Baton wciaż nie przytomny złapał Agę za rękę a ona spokojnie wyciągnęła ja z pyska i spokojnie tłumaczyła, że nie wolno. Zastanawiam się - gdyby Batonowi trzeba było pomóc w schronisku jak myślicie - jak długo by znosili taką walkę skoro od samego początku nikomu nie chciało sie o niego walczyć? Jestem więcej niz pewna, Baton zostałby uśpiony z ramienia kalectwa, braku do niego sentymentu i dlaczego nie? Teraz Baton jest bezpieczny, wczoraj wieczorem był na spacerze dawał się juz pieścić, tłamsić, nawet lizał ich po twarzy. Ten pies tyle razy był wystawiony na to aby nie ufac ludziom. On nadal ufa. [B]Podziwiam go za walkę o siebie w schronie, u weterynarza bo chciał nam pokazać że będzie o swoje życie walczył. Przez tyle lat walczył zupełnie sam, teraz z naszą pomocą wywalczył sobie dom, lepsze życie, uwagę i należną mu miłość. To nie tylko my mu pomogłśmy - ON POMÓGŁ SOBIE SAM, że w trudnych warunkach, po amputacji i często głodu żył dla siebie i wbrew szystkiemu. [/B]
-
Bokser w klinice w Lublinie. Chore serduszko !!! MA DOM.
albiemu replied to Becia66's topic in Już w nowym domu
pogoniłam swoich znajomucyh widzę, że kupili :) coś tam DZIĘKI TOWARZYSZE!!!!!! :D -
Batonie JESTES PIĘKNY! [IMG]http://img258.imageshack.us/img258/4607/dscn4595uf9.jpg[/IMG]
-
Rozmawiałam z Agnieszką, jutro jedziemy z nim do weta w Warszawie a konkretnie do siostry Agnieszki. Zastanawiam się ... Baton mnie zna, bał się u weta ale widać dzielnie znosił bo miał mnie i Becię. Agnieszki i Pana Janusze nie zna, nie wiem jaki będzie kiedy znów wet go dorwie. On naprawdę strasznie się boi i zaczyna ze strachu kłapać pyskiem. Nie wiem czy nie powinien najpierw poznać Agi i JAnusza, potem dopiero do weta, np za tydzień dwa. Inna sprawa kikut z tego co widzę nie wygląa najlepiej. Zalecane było odjąć Batonowi kikut, ponieważ ma najprawdopodobniej nerw na wierzchu i bardzo cierpi kiedy się na nim opiera itp :( Sama nie wiem, to wszystko trzeba przemyśleć. W W-wie jest szansa go przyśpić, zrobić RTG ale jaki będzie kiedy się wybudzi a nie będzie mnie i Kudłatej? On naprawdę się do nas przywiązal. Agi nie zna ...
-
nasz wet powiedział, że w takich sytuacjach najlepiej jest odjąć łapę przy stawie biodroeym. Teraz wciąż go podrażnia i widać, że musi go boleć. Nie da sobie biedny dotknąć tylnich łap, wpada w panikę :(
-
Tak jest w DT do soboty - nie chciałyśmy zostawiać go w Orzechowcach, niech się z nami oswaja. Inna sprawa trzeba go było odrobaczyć itd.
-
około 16 będę widzieć się z Batonem więc ukocham go ponownie od Was :)