niestety Yogi nie miał szczęscia:shake:
nawet nie mam siły opisywać jeszcze raz....
wkleję moją wiadomość do izis
[QUOTE]
[I]jestem załamana:-(
jogi własnie wrócił do nas...przed chwilą....
robert do mnie zadzwonił....
też załamany.
a najgosze ze u psa zadnej agresji nie ma:mad:
Robert rozmawiał z mężem tej kobiety...dowiedział się ze jogi jest bardzo karny...wystarczyło na niego popatrzeć a on już się podporządkowywał
jedynie małego chłopca probował ustawiać ...to było bardziej straszenie bo chłopcu nawet naskórka nie zdarł....
trochę pracy i psiak byłby super do dzieci
...to były słowa tego męza....:-(
niestety kobieta nie chciała "narażać " dzieci
psiak chyba nie spełnił oczekiwań....
szkoda ...bo jest naprawdę świetny....
ulubieniec wolontariuszy a teraz przyklejono mu kartkę "agresywny"[/I]
[/QUOTE]
jednak to dodało mi siły żeby jeszcze bardziej szukać domku dla Yogiego