jesteśmy jesteśmy :loveu:
Ja dziś ewidentnie mam dzień "gaciowy". Rano okazało się że na połowie szyi mam okropne uczulenie (skąd??? jeszcze przed śniadaniem??? Nie zdążyłąm nic zjeść). W związku z tym że moje alergie pojawiają sie i znikają jak chcą, a w dodatku w różnych objawach i "rozmiarach", stwierdziłąm, że dziś do ludzi sie nie nadaję i prawie cały dzień grzałam bety :diabloti: :diabloti:
W południe mieliśmy okropną burzę z gradobiciem. Niestety kocica nam się gdzieś zawieruszyła (a niby taka sprytna) i już pod koniec Damian znalazł ją pod drzwiami mąkrą jak szczur i w ciężkim szoku :roll: Było sie szlajać??
Sara przesiedziała jak zwykle pod szafą bo grzmiało :cool1:
Idę znów się uwalić do łózia, z nadzieja że może w końcu przestanie swędzieć szyja, i że jutro będę się mogła jakoś pokazać w pracy :roll: , bo jak nie to golf po uszy :placz:
Ściskamy mooocno :loveu: :loveu: :loveu: