-
Posts
81016 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
312
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by elik
-
Agat ma zarezerwowane miejsce w Hotelu dla Psów w Hełmie oddalonym od Zamościa około 65 km. Boks z ocieploną budą, koszt 500,00 zł/m-c z wyżywieniem. Hotel uprzedzony o sporej aktywności Agata, o dużej chudości, zarobaczeniu z dużym prawdopodobieństwem lamblii. Agat w pierwszym etapie pobytu będzie izolowany do czasu odrobaczenia. Potem psy mogą przebywać wspólnie na ogólnym wybiegu. Jest możliwość pobytu w ogrzewanym pawilonie z którego psy mają możliwość wychodzenia, gdy mają na to ochotę. Pani uprzedzona o konieczności lepszego odżywiania. Na moją propozycję, że na początku możemy dopłacać do wyżywienia, żeby psiak dostawał odpowiednio dużo dobrej karmy powiedziała, że nie ma takiej potrzeby. Jeśli pies jest bardzo wychudzony, to karmi go i 6 razy dziennie, a w miarę jak przybiera na wadze, zmniejsza częstotliwość karmienia. Pani nie traktuje hotelu stricte zarobkowo. Utrzymuje się z pracy, a za hotel pobiera tyle, żeby nie musiała do niego dokładać. W hotelu pomagają wolontariusze. Hotel organizuje różne imprezy, także zarobkowe, w których uczestniczą również psy. Pytałam Panią Edytę o możliwość transportu Agata. Pani Edyta pracuje i sama nie mogłaby przyjechać po Agata, ale zorientuje się czy któryś z wolontariuszy mógłby to zrobić, oczywiście za odpłatnością. Proszę o wypowiedzi czy do tego hotelu Agat może jechać.
-
Pani Ania pisze, że Sisi/Funia jest uosobieniem łagodności. Uczy się od rezydentki, że Pani powrót do domu wymaga powitania i wybuchu radości. Obie sunie śpią razem z Panią Anią.
-
Czemu tak wałkowany jest ten test, skoro już zostało wyjaśnione, że nie da się go przeprowadzić. Zacytuję mój post sprzed 5 godzin. Zamiast odpowiedzi post nie wnoszący niczego nowego. Nie posuwamy się do przodu, a wszystkim nam zależy żeby pies opuścił schronisko. Piszesz, że "trzeba też być przygotowanym na ten gorszy scenariusz." Jak to rozumieć? Czy to znaczy, że trzeba mieć w zapasie miejsce w drugim hoteliku, czy masz może na myśli jakieś inne wyjście? Co mam zrobić, żeby pies mógł opuścić schronisko? Czy widzisz jakiś sposób?
-
Jaga, przecież to nie ja życzę sobie tego testu więc tłumaczenie mi, że nie ma on sensu nic nie daje, zwłaszcza, że nie upieram się przy jego zrobieniu. W ogóle przy niczym się nie upieram. Przedstawiłam tylko stanowisko hoteliku i mówiłam jak ewentualnie można go zrobić. Nie jest możliwe takie rozwiązanie, to już zostało ustalone i nie ma co dalej wałkować tego tematu.
-
Czego jeszcze oczekuję? Martusiu, po raz któryś piszę, a przez telefon, mówiłam Tobie, że Pani wymaga zaświadczenia od weta z poza schroniska, że test na parwo wyszedł negatywnie. Czy ja nie wyrażam się wystarczająco wyraźnie? Ja tego testu nie zrobię ze względu na odległość od schroniska. Liczyłam na to, że Fundacja postara się to zorganizować. Nie będę ponownie przytaczać, co o tym mówiłaś, bo to nie ma sensu, zwłaszcza, że nie to, co teraz piszesz. O szansie na wyjazd do p. Kasi też już pisałam, że W tej sytuacji ponawiam pytanie:
-
Czego w przypadku tego psa nie da się przeskoczyć? Myślałam, że najtrudniejsze mamy za sobą. Jest wiele osób, które zadeklarowało pomoc finansową dla tego biedaka, jest hotel, w którym mógłby zamieszkać więc w czym jest problem? Rozmawiałyśmy o tym psiaku kilka razy przez telefon i nie usłyszałam, że jest jakaś przeszkoda o której nie można byłoby tu powiedzieć. Nie pojmuję tej sytuacji.
-
Jaga nie będę dyskutować o czymś, na czym się nie znam, ani nie będę przekonywała kogoś żeby zrobił coś, czego nie chce zrobić. Wyobraź sobie siebie w tej sytuacji, że ktoś przekonuje Cię, żebyś zrobiła coś, czego zrobić nie chcesz. Co mu odpowiesz? Na razie nie pojedzie nigdzie, bo pani oczekuje zaświadczenia, że pies nie ma parwowirozy. Bez tego psa nie przyjmie, tak jak Ty nie przyjmujesz bez szczepienia. Każdy hotel ma swoje wymagania. Nie oczekuję, że wet schroniskowy zrobi cokolwiek więcej, niż to, co już zrobił, czyli badanie krwi. Mówiłam Toli, że można byłoby zrobić test w gabinecie weterynaryjnym w Zamościu, jadąc z psem do hotelu. Oczywiście wcześniej trzeba byłoby sprawdzić, który gabinet ma test i umówić się na konkretny dzień, zgrany z wyjazdem psa ze schroniska. Tola boi się, że test wyjdzie pozytywnie, choć ja w to wątpić, ale załóżmy. Proponowałam, że kupię test i trzeba byłoby poprosić wolontariuszkę, żeby sama ten test zrobiła. Gdy będzie pewność, że test jest ujemny, można byłoby umawiać się z gabinetem na zewnątrz. Ale to też nie jest możliwe. Co więc jest możliwe?
-
No właśnie, chyba się klaruje z naciskiem na chyba. Właścicielka Hotelu u Reksa warunkuje przyjęcie psiaczka od zrobienia testu na parwowirozę, o czym już mówiłam, a wykonanie tego testu nie jest takie proste. Próbowałam zarezerwować dla psiaka miejsce u Pani Kasi w Bieszczadach, ale Pani Kasia wyjeżdża w przyszłym tygodniu na urlop, a po urlopie przywozi szczeniaka z hodowli i obawia się, że pies, która prawdopodobnie ma lamblie będzie zbyt dużym zagrożeniem dla jej psiaka, bo lamblie mogą zarażać nawet do pół roku po skażeniu terenu. Pytałam Jagi czy to prawda. Potwierdziła Chyba znowu stoimy w martwym punkcie