Może u Pana Mariana w ogródku pojawiły się krety, dlatego Reks tak kopie :)
Warszawie muszę przyznać, ze od zeszłego roku jakoś mniej strzelają, w poprzednich latach, kiedy stragany ze sztucznymi ogniami były na każdym rogu ulicy i przy każdym markecie, fajerwerki zaczynały się od połowy grudnia, tragedia. W tym roku jeszcze nie słyszałam petard, może dlatego, koleżanka mi powiedziała, że jest zakaz strzelania przed Nowym Rokiem, ale nie wiem czy to prawda.
Fajnie, że Pan Marian otwiera się do ludzi i chociaż w Wigilię był u sąsiadów. Może prze to dogomaniackie wsparcie poczuł się bardziej pewny siebie, taki nie wyobcowany.
Ukłony dla Tosia&Lesio za znalezienie czasu na zakupy dla P. Mriana :)