Jump to content
Dogomania

ajlii

Members
  • Posts

    3153
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by ajlii

  1. Lenka pozdrawia :) [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-rAc1ET_M1SA/TwuELbU-4CI/AAAAAAAABbA/nShSGHowEZA/s640/DSC00606.JPG[/IMG]
  2. Nie Gwiazdkowo... ale Magdysko specjalnie dla Ciebie :) [url]https://picasaweb.google.com/106740573589182334352/Lenka012012?authuser=0&feat=directlink[/url]
  3. Falek mnie regularnie zadziwia... To taki wielgachny szczeniaczek :) Z własnymi pomysłami na życie... np. zaczął rozkopywać kanapy... Świetna zabawa - rozkopać poduszki, kocyki i ułożyć po swojemu, najlepiej gniazdko sobie uwić. Zrolować prześcieradło... a jak za mało, to jeszcze obicie kanapy ;) I strasznie lubi czesanie. Ale nie to drapanie szczotką, ale sam kontakt. Cieszy się przy tym, pieści, tuli... no szczeniorek ;)
  4. Za Gwiazdunię i Jej nowy domek to ja proszę o kciuki....... Telefony w ostatnich dniach urywały się dosłownie. Niektóre bardzo fajne - jednej Pani zaproponowałam rozejrzenie się po dogo, innemu Panu dałam namiary na wolontariuszy pobliskiego schroniska. Niektóre jednak powalały... zaczynały się np. od tekstu "czy ten pies jest darmowy?"... :/
  5. [quote name='hop!']Już dawno nie było zdjęć Uszatego. Czy jest szansa, że niedługo się pojawią? ;) [SIZE=1]A przy okazji - co słychać u Saby - [URL="http://www.dogomania.pl/threads/176227-Saba-ma-dom%21?"]http://www.dogomania.pl/threads/176227-Saba-ma-dom![/URL]? [/SIZE][/QUOTE] A u Saby wszystko w porządku - zdrowa i grzeczna :) Tylko się trochę zapasła dziewuszka... waży 47 kg... [quote name='mysza 1']Bardzo dziękuję :loveu::loveu::loveu: A fotki to i ja bym chętnie nowe chciała, tamte jakoś nie działają :( chociaż ludzie może się nie znają ;) I Ilanki zdjęcia potrzebuję dla Vivy do ogłoszeń :)[/QUOTE] Ze zdjeciami mam ten problem, że mogę je wrzucać jedynie w nocy (ograniczenia transferu). A dotrzymać do północy po całym dniu z psami ciężko czasem, i jeszcze czekać aż się wgrają :/ Dziś już zdjęć Pimpka nie dam rady wrzucić. Za to zdjęcia Ilanki: [url]https://picasaweb.google.com/100641335719777118449/Ilanka10012012?authuser=0&feat=directlink[/url] Poza tym zdradzę Wam, co Pimpek i mój mąż robią w długie, zimowe wieczory.... otóż uczą się sztuczek ;) Pimpek zaczął "służyć" :) Łakomczuch na smakołyki jest straszny, szybko się też uczy. Choć zdecydowanie woli dostawać smakołyki za sam fakt istnienia, niż za ciężką pracę ;) Ale dobrze Mu robią taki czas spędzany razem. Zrobił się bardziej ufny i rozluźniony. I chyba trochę Pimpka rozpieściłam, bo jak widzi że zbliżam sie do kanapy, to tupie łapkami ze zniecierpliwienia i natychmiast ładuje mi się na kolana :)
  6. Pan Pies miewa się bardzo dobrze :) Dziś zjadł swoją porcję, potem porcję Iskierki... i jeszcze przyszedł żebrać o chleb... Nie przeszkadza Mu nawet pół apteki w misce :) W czwartek idą siuśki na badanie. Zobaczymy czy hormony podziałały na te wylewy krwi (możliwa jest prostata, a nie pęcherz czy nerki). Napewno Pan Pies się uspokoił i nie adoruje już tak Gwiazdki...
  7. Asiu, odcięło mnie od neta... nie miałam jak odpisać... Wiesz, ja też mam tak przy Jasiu. Ciągle zastanawiam się, czy gdyby zapadły inne decyzje, czy gdyby niektóre rzeczy zrobić/zbadać/zdiagnozować wcześniej, to może Jaś byłby jeszcze z nami... Że gdybyśmy wcześniej mieli taką wiedzę o Jego schorzeniach, jak mieliśmy pod koniec życia... Że może za każdym razem, podejmując jakąś decyzję, wiedzieli choć trochę więcej. Ale wiem jedno - że za każdym razem była podejmowana decyzja najlepsza jaką mogliśmy w danym momencie podjąć. I wiem Asiu, że to samo zrobiłaś dla Murzyna...
  8. [quote name='bea100']Ajlii- u mnie ogarynki suki dostają cieczkę nawet do (czasem i ponad) roku i nie jest to nic dziwnego. Taka rasa. Tak tylko piszę, byś się nie martwiła bo nie wiem jak jest u haszczaków? Może to genetycznie jest u Lenki tak, nie inaczej- więc się nie martw choć tą cieczką na zapas.[/QUOTE] Dziękuję za pocieszenie... Mam nadzieję że Lenka to taki model właśnie. A sama Lenka to może i matkę miała husky, ale ojciec to chyba labrador ;)
  9. [quote name='mysza 1']Oby się spełniło ;) Co słychać u Uszatego?[/QUOTE] A wszystko w porządku :) Dostaje antybiotyk z powodu podwyższonych leukocytów. Usg wyszło bardzo ładnie - wszystko w porządku. Za tydzień powtórka morfologii (zalecona przed końcem antybiotyku). Apetyt dopisuje - puszki zdziałały cuda :) Humor też świetny, chętnie się przytula i gania z innymi psami. A jak się głośno pruje, jak coś chce ;)
  10. Dokumentacja tego, że nawet kawy spokojnie wypić nie mogę... zawsze któreś futro wlezie pod rękę ;)
  11. Mam już net :) Odnośnie sterylek. Mieszkam pod Łodzią, i raczej tutaj mam zamiar znaleźć lecznicę w której będą operowane obydwie sunie. Nie biorę pod uwagę wyjazdu do innego miasta, chyba że cena sterylki będzie bardzo atrakcyjna, a wet godny zaufania. Do "Boliłapki" Jubu dzwonił dzisiaj po południu, bo 150 zł podane przez Magdyskę byłoby dość fajną opcją. Ale niestety nie jest tak do końca. Pierwsza suma podana przez weterynarza to 350 zł za jedną sunię. Jeśli są dwie i obie bezdomne, to po 300 zł/sterylka. Czyli w sumie 600 zł. Jeśli doliczyć do tego koszty dojazdu (2 x 130 km), to przestaje być opłacalne. Jeśli wogóle brałabym bardziej pod uwagę Warszawę, to też mam zaprzyjaźnioną lecznicę - współpracowałam z nimi 8 lat. I cieli mi Julkę z ropomaciczem, Miśkę z rozkładającymi się szczeniakami w brzuchu i parę innych. I za każdym razem dając ulgi. Ale też nie mogą zrobić tego za darmo, a ulga nie pokryje kosztów transportu tak by miało by to większy sens. Bo przede wszystkim mi zależy na bezpieczeństwie i komforcie suniek po operacji. To naprawdę poważna operacja i zawsze jest ryzyko powikłań. I nie chodzi bynajmniej o to, że pies po narkozie obrzyga samochód. Tylko o jakieś 3 godziny jazdy po naszych "równych" polskich :/ Sama kilka lat temu miałam operację na jamie brzusznej. Powrót do domu, choć już po kilku dniach i na środkach bólowych, nie był fajny. Czułam każdą dziurę, kamień i każde hamowanie - a jechałam tylko 15 minut i po warszawskich ulicach. Trzeba się liczyć także z możliwością awarii samochodu na trasie. Albo z opcją, że otworzy się jakieś naczynie i stanę gdzieś np. pod Wólką Kosowską czy innym Jeżowem, z wyjącą z bólu i/lub wykrwawiającą się z suką. I znikąd pomocy. Nie chcę narażać na to Lenki i Gwiazdy, dla oszczędzności kilkudziesięciu złotych. W Łodzi narazie kiepsko w kwestii cen sterylek. Obdzwoniłam sporo lecznic weterynaryjnych - cena nie chce spaść. Jeszcze jutro jestem umówiona na rozmowę z właścicielem jednej z dużych klinik łódzkich, może zgodzi się na wiekszą ulgę. Choć tam akurat wogóle drogo... Rozmawiałam też Urzędem Miasta - program zapobiegania bezdomności i wsparcie sterylek dotyczy wyłącznie kotów. Miasto nie daje grantów też żadnym organizacjom :( Jesli nie wypali też "As", to będę się chyba decydować na "Lecznicę pod Żabką". Cena jest jasna - ok. 300 zł za jedną sunię. Za tym wyborem przemawia: bliskość lecznicy (mogę dojechać w 20 minut), znajomość chirurga i jego umiejętności, w razie problemów możliwa wizyta domowa. I dla mnie jeszcze jedna ważna sprawa... Dla mnie najbliższe miesiące będą bardzo trudne finansowo. Już teraz musiałam pożyczyć pieniądze na zakup karmy dla psów na BDT. Nie przewiduję że uda mi się opłacić rachunki domowe. Może być sytuacja że fizycznie nie będę miała jak zapłacić za wizytę jeśli wystąpią jakieś problemy czy komplikacje. Przynajmniej wiem tyle, że z "Żabki" mnie nie odeślą z psem, tylko będę mogła zapłacić chwilę później. Sama Gwiazda jest nie do wytrzymania... Jest w samym środku cieczki i chłopa Jej się chce i to baaaardzo. Podstawia sie kastratom. Za Falkiem wodzi tesknym wzrokiem... Natomiast martwi mnie Lena. Przede wszystkim coraz bardziej nie podoba mi się Jej ustawianie przednich łap. Lenka znaleziona w lesie, jako zagłodzony szczeniak z równie zagłodzoną matką. Od kąd jest u mnie, dostaje dobrą karmę i witaminy. Ale szkody mogą być w koścu, Jej siostra miała zdiagnozowany różaniec krzywiczy :( Druga sprawa - brak cieczki. Mimo że i wiek odpowiedni, i jest wyzwalacz w postaci cieczki Gwiazdki. Martwi mnie to, i chyba musimy pokazać Lenkę wetowi...
  12. Jak dotrzymam do północy (kwestia transferu), to wrzucę dokumentację tego, czym Pimpek i mój mąż zajmują się w długie, zimowe wieczory... Powiem że chłopaki dobrze się bawią, i przynajmniej jeden z nich wychodzi z tego objedzony aż miło ;)
  13. [quote name='malibo57']Majeczka, proszę o kilka słów o Basterku, bo zaprosiłam na wątek pewną przemiłą panią:) Może jakaś foteczka?[/QUOTE] Cóż mogę powiedzieć o Basterku... Bardzo miły chłopak. Wesoły, wiecznie uśmiechnięty, chętny do zabawy i pieszczot. Ale też bardzo grzeczny i posłuszny. Najchętnie by cały czas mi towarzyszył, z zadartą łepetyną, wpatrzony we wszystko co robię. Lubi też usiąść blisko i się przytulić... Gości wita z rezerwą, ale po chwili nawiązuje bliskie kontakty - każde ręce można potencjalnie wykorzystać do głaskania przecież ;) Fotki... powiem mężowi żeby zrobił ;) Ja nie lubię strasznie. Szczególnie po ostatniej sesji, kiedy z kilkudziesięciu zdjęć na dworze wyszło JEDNO nie poruszone (akurat z Rudym i Leną).
  14. [quote name='mysza 1']Pimpek ma problemy z jedzeniem suchego pokarmu, kupiłam mu puszki Animonda senior, 12 puszek po 400 g za 55 zł, które mu bardzo posmakowały :)[/QUOTE] O tak, Pimpek puszki wcina aż Mu sie te wielkie uszyska trzesą ;)
  15. Pan Pies powiedział, że dziś na żadno usg się nie wybiera :/ I w ramach protestu ściągnął sobie pudełko z przysmakami psimi. Zastałam Go już w trakcie konsumpcji... Trudno, jedziemy jutro - musi mieć pusty żołądek do tego badania.
  16. [quote name='Akrum']Gwiazdko - już nikt więcej się tobą nie zainteresował? nie było telefonów? Tak podczytuje wątek i sama zaczynam się denerwować - moja tymczasowiczka ma około 5-6 miesięcy, jak skończymy leczenie na nużycę, to od razu biegnę do weta umawiać sterylkę, co by zdążyć przed pierwszą cieczką.[/QUOTE] Niestety... były jeszcze trzy - ale dwa bez ciagu dalszego (prosiłam o maila), a jeden nie wbudził mojego zaufania. I cisza :( Dziś przyszła karma dla Lenki i Gwiazdki - na zakup jej pieniądze pożyczyła Malibo57. Dziękuję Małgosiu, zwrócę jak najszybciej :) Gwiazdunia jadła Vitake Large, ale jakoś dziwnie że piesek small je karmę large. A Lenka chuda jak kij jest, wygląda jak wiejski burek - taki model. Więc obie dostaną Kanemaster :)
  17. To już miesiąc bez Jasia... i tydzień bez Franusia... smutno strasznie... Nie ma już kołder w kuchni, w salonie. Ton ręczników papierowych przy każdym karmieniu. Nie ma już ubierania przed każdym spacerkiem, wynoszenia na rękach, tulenia przy każdej okazji... Tęsknie za Nimi...
  18. [quote name='haliza']Teraz ciezki okres, ludzie bez kasy ja wplacam na skarpete od dawna a nigdy nie korzystalam, moze na moje konto :roll:[/QUOTE] Zapytałam na wątku sterylkowym, czy wogóle jest szansa na dofinansowanie sterylki. Haliza, napewno by się taka pomoc przydała... dziękuję :) Oprócz Gwiazdki sterylki potrzebuje też Lenka - szczeniak z lasu, który jest u na mnie BDT od lipca. Koszty sterylek mnie po prostu przerastają :(
  19. Możliwe że będę prosiła o wsparcie skarpetę sterylkową... Ale póki co spróbuję sama zebrać finanse. Tam są potrzebne bardziej, często na cito - na sterylki aborcyjne, dla suk rodzących co cieczkę, przy ropomaciczu... Jak znalazłam moją Julkę, miała ropomacicze i ropę w sutkach - śmierdziało od niej na kilka metrów. Nie była cięta od razu, bo miała małe szanse na przeżycie, ratowano ją antybiotykami.
  20. Już się wypytałam trochę o lecznice w Łodzi. Polecono mi dwóch chirurgów na szczurzym forum, cena raczej będzie niższa. Ale w sumie nie chodzi tylko o pieniądze, tylko żeby wszystko było dobrze... Bea... jesteś przy nas i to najważniejsze. Dziękuję Ci za wsparcie :)
  21. Nie wiem - może coś sobie przypomniał, skojarzył. Błąkał się zanim wpadł pod samochód, nie wiemy co kiedyś przeszedł. Ale reakcja była dziwna. Na ścierkę w moich rękach nie reaguje wogóle, mogę Mu nią machać przed nosem... Aniu, kojarzysz Bochnara? On kiedyś panicznie bał się liny i wszelkich ręczników, ścierek. Jak zobaczył Grześka rozwieszającego sznurek do prania, to próbował wbić się ścianę...
  22. Smutno... jutro będzie tydzień bez Frania... Dziś próbowałam uporządkować Jego szafkę. Popłakałam się i tyle było z porządków :( Strasznie mi brakuje tego małego cienia...
  23. No niestety, zdrowie nie najlepsze. Choć wyniki moczu są lepsze niż się spodziewałam, to jednak i leukocyty i erytrocyty i wałeczki wyszły. Jutro jedziemy na wizytę z usg i burzą mózgów - bo Bochnar na najlepszy w takiej sytuacji antybiotyk nie reaguje wogóle (dostał wiosną enro, ale szybko trzeba było zmieniać na betamox). Ale humor to dopisuje :)
  24. A Basio boi się ścierek kuchennych.... Jak zobaczył Jubu przy dzwiach wejściowych, ze ścierką w ręku, to za nic nie chciał wejść do domu. Nawet jak ścierka zniknęła za plecami... Ale wyniosiona do kuchni przestała już szczuć psa, i Baster radośnie wpadł do domu, wprost w objęcia Jubu! Strasznie wesoły psiak z Niego. Julka ma trochę spokoju, bo Lena ma się z kim bawić i nie wisi już wiecznie ciotce na ogonie...
  25. Osiołek zabił kolejną doniczkę ;) Tym razem wrzosy... taką 80-cm. Ma nową, rewelacyjną zabawę - ogląda sobie doniczki na parapetach. Czasem któraś Mu spadnie... niechcący rzecz jasna :/ Ale musze przyznać że w sprzątaniu też pomaga! Najchetniej w ścieraniu kurzy... jako oferuje swój osiołkowy zadek na stoliczek do odkładania ściereczeki :) I nawet jak idzie poszukać kolejnych kurzy do starcia, to jeszcze ani razu nie zgubił ściereczki :)
×
×
  • Create New...