No i się zaczęło.
Weszłam w profil ale podpisu ni widu ni słychu....
Zakładam, że może to sygnatura... Wchodzę i oczom nie wierzę już zaczynam się gubić. ;)
Dobra dobra to skopiowanie adresu obrazka nie takie trudne. Wklejenie też. ;)
Skopiownie adresu wątku też oki. No ale jak na mój barankowaty łeb (o nie, nie barani) to już zbyt wiele... Ehhh co ta starość z ludźmi robi. Nie wyszło...
No to kombinujemy....
Wklejam adres foty.... no dobra czyli fotka nie tam gdzie można wstawiać fotkę a w miejscu gdzie się piszę. Ha ha Teraz link.... aaa to tu trzeba kliknąć na zdjęcie i wybrać url.... ;) EUREKA !!! Czyli jeszcze szare komórki jakoś (bo jakoś i dobrze że nie wcale) pracują.
A teraz jak czytam Twojego posta to mi wychodzi, że tak powinnam zrobić za pierwszym razem. :D Oj chyba polece po lecytynke do apteki...