Jump to content
Dogomania

Ulaa

Members
  • Posts

    11377
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Ulaa

  1. Czemu mnie to nie dziwi? Super Kasia:loveu::loveu::loveu::loveu:
  2. Czekać na cud. I zdarzył się - tak szybko! Moje sąsiadki wzięły go na "dzienny DT" - czyli w dzień będzie z nimi, a na noc wraca do mnie spać :) Jak to się stało? Otóż rano czarnuszek przelazł do sąsiadek przez -niechlubnie słynną już- dziurawą siatkę. Tym samym, jako kolejny tymczasowicz, wylądował na ich ogródku i został doprowadzony spowrotem. Sąsiadki jednak chyba zakochały się w spokojnym, grzecznym, statecznym dżentelmenie :) I wcale sie nie dziwie! Moja mama tez jest zachwycona jego zachowaniem i kazdy kto choc przez chwile go pozna. Mam nadzieje, ze nie zwieje. Tfu tfu.
  3. Kojec jest ok. Mają więcej miejsca niż w kennelu. Wątek czarnuszka [URL]http://www.dogomania.pl/threads/183589-Starszy-czarnuszek-wyrzucony-w-nocy-na-deszcz-bA-agaA-o-pomoc-pod-barem-CHRZANA-W?p=14474868#post14474868[/URL] Aha, i mam wieści o czarnej suni, z tych 2 siostrzyczek z Jaworzna. Tej, która ma już DS i miała mieszkać w kojcu. Otóż nie będzie :) Rodzinka się zakochała i maleństwo mieszka w domu, chodzi na spacery i ma się wspaniale :) Dzisiaj spotkałam ją na spacerku z panią :multi:! Mała ma 2 domy i nigdy nie jest samotna :D Raz jest ze swoim państwem w Balinie, a raz z rodziną pani w Chrzanowie.
  4. Wreszcie mi dogo zaskoczyło. Znalazłam wczoraj pieska... [URL]http://www.dogomania.pl/threads/183589-Starszy-czarnuszek-wyrzucony-w-nocy-na-deszcz-bA-agaA-o-pomoc-pod-barem-CHRZANA-W?p=14474868#post14474868[/URL] i jest u mnie, nie wiem co z nim zrobić... Tyle psów to stanowczo za dużo :shake: Muszę coś wymyśleć dla niego, albo trafi spowrotem na ulicę :placz: Nie wyobrażam sobie tego... on jest taki kochany :placz: Dla suni - mamy małych, miejsce by u mnie było, Marcin naprawi siatkę. *** Wieści od maluchów: pierwszej trójce robale się odradzają, bo maluchy zaczęły saneczkować. Dzisiaj dostaną Drontal, może wreszcie wylezie z nich całe to świństwo. Cała trójka wraz z sunią z Jaworzna mieszka teraz całą dobę na wybiegu i śpią w budzie zagrzebane w kołdry i wnętrzności kołdry ;) Okropnie rozrabiają i żrą się. Biorę do domu po jednym i spędzam z nim cały czas, aby uczyły się oddzielności. Różnie to idzie. Sunia z Jaworzna na 100% może iść do adopcji. Parka wydobyta na końcu miała dzisiaj przeprowadzkę z łazienki do pokoju, mają kojec w widnym miejscu. W łazience przestały robić jakiekolwiek postępy, sunia wpadła już w nawyk wciskania się w kąt :shake: Maluchy nadal jednak nie bawią się ze sobą, nie chodzą nigdy oprócz potrzeb fizjogicznych, boją się ludzi i szukają ciemnych miejsc. Piesek nieco lepiej. Myślę o rozdzieleniu go od suni, bo ona nakręca go na strach. Zobaczymy jak wpłynie na nich przeprowadzka. Mają teraz tak: [IMG]http://i43.tinypic.com/21enk87.jpg[/IMG]
  5. Piesek nie pokazał gdzie mieszka, rozwiesiłyśmy z Ruth ogłoszenia na mieście. To jego wątek: [url]http://www.dogomania.pl/threads/183589-Starszy-czarnuszek-wyrzucony-w-nocy-na-deszcz-bA-agaA-o-pomoc-pod-barem-CHRZANA-W?p=14474868#post14474868[/url]
  6. Znalazłam wczoraj wieczorem pieska... Przybłąkał się pod bar, gdzie siedziałam ze znajomymi, na Słowackiego w Chrzanowie. [B]Padał okropnie deszcz, a on położył się na skraju pod daszkiem i ktoś wchodzący do baru go zauważył, [/B]że tam leży... Wyszłam natychmiast i okazało się, że to czarny piesek kundelek z siwym pyszczkiem. [B]Jest mokry i okropnie się trzęsie, patrzy błagalnym wzrokiem...[/B] Właściciel baru chciał go przegonić. Nie mogłam tak zostawić biedaka z tymi błagalnymi oczkami... Poprosiłam o sznurek i szybko zabrałam go do domu, nie wyobrażałam sobie żeby został w taki deszcz, bezbronny w środku miasta na noc, ktoś mógłby go skopać... Bardzo grzecznie, wręcz wdzięcznie i radośnie szedł na sznurku. W domu rzucił się na jedzenie i wodę. Potem był niespokojny. Mama odkryła, że [B]piesek dusi się w ciasnej obroży[/B]. Zrobiła mu posłanko koło grzejnika i wdzięcznie spał do samego rana. Kto go tak zostawił [IMG]http://www.dogomania.pl/images/smilies/icon_mad.gif[/IMG] Pewnie jakiś pijak, urwał mu się film i zapomniał, że ma pieska [IMG]http://www.dogomania.pl/images/smilies/anger.gif[/IMG] Taki kochany bezbronny dziadziuś... jak Koszałek... jak można :placz: Dzisiaj chodziłam z nim i z Ruth po mieście i wieszałyśmy ogłoszenia, rozpytywałyśmy ludzi w okolicy, w której piesek ożywił się (jakby znał teren). Jest przeciętny, zna go każdy i nikt. [B]Kategorycznie nie może u mnie zostać dłużej niż kilka dni :shake:[/B] Mam 6 szczeniaków na DT, z tego 2 są całkiem dzikie. Polujemy jeszcze na dziką suczkę, która również ma do mnie trafić. Ten pan w średnim wieku jest zupełnie bezproblemowy, choć nie lubi kotów. Z psami nie ma problemu. [B]Jest wielkości cocker spaniela. Spokojny, grzeczny, nie ciągnie na smyczy i można zostawić go samego, śpi. Nadaje się idealnie dla starszej osoby.[/B] Nie wiem co robić[B] :placz: [/B]Będę musiała go chyba wypuścić na miasto i mieć nadzieję, że sobie poradzi, ale on jest taki bezbronny i kochany[B] :placz: [IMG]http://i43.tinypic.com/2vtcs4i.jpg[/IMG] [IMG]http://i44.tinypic.com/egnua8.jpg[/IMG] [IMG]http://i39.tinypic.com/jtl2jc.jpg[/IMG] Jest taki mądry... Wybrał jedyne miejsce, gdzie można było o tej porze i w takiej pogodzie znaleźć ludzi... I tak ufnie szedł, nie wiedząc przecież z kim, gdzie i po co, mając nadzieję, że nie spotka go żadna krzywda... Co teraz? :-( [/B]
  7. Znalazłam dzisiaj wieczorem pieska... Przybłąkał się pod bar, gdzie siedziałam ze znajomymi, w centrum miasta. Padał okropnie deszcz, a on położył się na skraju pod daszkiem i ktoś wchodzący do baru go zauważył, że tam leży... Wyszłam natychmiast i okazało się, że to czarny piesek kundelek z siwym pyszczkiem. Jest mokry i okropnie się trzęsie, patrzy błagalnym wzrokiem... Właściciel baru chciał go przegonić. Poprosiłam o sznurek i szybko zabrałam go do domu, nie wyobrażałam sobie żeby został w taki deszcz, bezbronny w środku miasta na noc, ktoś mógłby go skopać. Bardzo grzecznie, wręcz wdzięcznie i radośnie szedł na sznurku. W domu rzucił się na jedzenie i wodę. Potem był niespokojny. Mama odkryła, że piesek dusi się w ciasnej obroży. Zrobiła mu posłanko koło grzejnika i teraz wdzięcznie śpi. Jutro zrobię mu ogłoszenia i powieszę w mieście. Kto go tak zostawił :mad: Pewnie jakiś pijak, urwał mu się film i zapomniał, że ma pieska :angryy: Taki kochany bezbronny dziadziuś... jak Koszałek... jak można :placz:
  8. Jasne, DT :D Nawet ogłaszana nie jest. Oddanie psa po 3 latach, nie wyobrażam sobie - no ale ludzie tak robią... A króliczki cały czas były ogłaszane, 2 lata... i cały czas nic albo źle. Ale to przeszłość już!!! :):):):D
  9. Puli, przykłady, które przytoczyłam nie są z kosomosu. Ludzie naprawdę robią ze szczeniakami takie rzeczy. Niedawno odbieraliśmy w interwencji fundacji sunię 5mieś. mix ONka i labka, która robiła po prostu wszystko: niszczyła, załatwiała się w domu, wyła... Ludzie myśleli, że to "głupi pies" (to ona [url]http://www.dogomania.pl/threads/181201-Jestem-szczeniakiem-nie-pluszakiem-DAISY-najmAE-drzejszy-dzieciak-A-wiata-MA-SUPER-DOM[/url]).
  10. Aha, i żeby nie było wątpliwości, bo foty znowu spod prysznica :roll: To jest tylko ich sypialnia nocna. Od rana do wieczora są w ogródku i bawią się same, ze mną, albo dręczą Megi. Ewentualnie wszyscy zajmują się jakąś szkodliwą działalnością, np wczoraj zaczęły odbudowywać swoją wspaniałą norę - tyle że pod budą. Megi dzieciom pomogła, a poszło tak dobrze, że wlazła tam cała! Megi jest berneńczykiem i ma 65cm wzrostu, waży 40kg więc wyobraźcie sobie wykop :razz:. A skoro tak pięknie jej wyszło... to swego dzieła oddać nie chciała - i małej suni od Straży Miejskiej (wciąż bezimiennej:shake:) oberwało się dzisiaj rano, gdy podeszła do nory. Megi broniła swych apartamentów, a buda groziła zawaleniem, więc - chcąc nie chcąc - pomachałam dzisiaj przez godzinę łopatą, by ten krater zakopać. Dzieciaki wprowadzone potem, okazały się wielce zawiedzione brakiem "placu zabaw":roll: Do czasu aż odkryły w budzie miękką kołdrę i wygodniejsze leżakowanie między szaleństwami :). Indywidualna nauka idzie różnie, w zależności od szczeniaka. Nowa parka ma inny plan dnia. One prawie cały czas są w łazience :-( Nie wychodzą nawet jak nikogo nie ma, bo leżą w identycznej pozycji. Wynoszę je na posłanko w kuchni pod stołem, żeby zmieniły trochę widoki i powietrze, ale i tak tylko leżą. Mamy czas. Nic na siłę.
  11. Hahaha ja tam od razu wiedziałam co Ika ma na myśli :D
  12. No i jak na złość nie da się zmienić tytułu ;)
  13. Czarny piesek już prawie normalnie je z ręki, wychodzi z łazienki z odważnymi szczeniakami pod moją nieobecność. Malutka sunia dopiero przekonuje się, że można brać z ręki jedzenie. Również ożywia się przy pozostałych maluchach i czasem zapomina się bać ;) Jeśli 2 nowe maluchy są same, to nakręcają wzajemnie swój strach i nie widać postępów, leżą jak wałeczki. Sunia ma śmieszne uszka:) [img]http://img405.imageshack.us/img405/6384/34567620.jpg[/img] Walka o smakołyki i zabawki (zdjęcie powinno mieć tytuł "dziękujemy" ;) tylko Niteczka kulturalna ;) ) [img]http://img231.imageshack.us/img231/9346/90163648.jpg[/img] Mamy nowe zabawki :multi: Świnka jak zwykle nieufna do nowości [img]http://img360.imageshack.us/img360/4408/21358418.jpg[/img] więc Zuzia korzysta [img]http://img641.imageshack.us/img641/2530/49028836.jpg[/img] ale o kość walczą już wszyscy (prawie... bo biedny czarnuszek dostał po kryjomu swoją kosteczkę:loveu:) [img]http://img17.imageshack.us/img17/6569/53295336.jpg[/img] Moje kochane maluszki. Są takie słodkie :loveu: Wszystko robią razem, ale każde ma całkiem inny charakterek. Widać to w każdym momencie, jednak jest coś, co je łączy... ...wieczorne przytulanki :loveu: Włażę im tam do prysznica i całuje każdego w te słodkie małe główeczki, opowiadam jakie będą miały ciekawe i szczęśliwe życie z fajnymi ludźmi, tylko nie mogą się bać... A one leżą na pleckach, machają łapkami i śmieją się otwartymi mordkami i tymi okrągłymi czarnymi oczkami... potem zasypiają na pleckach z wypiętymi do góry brzuszkami, pękatymi po kolacji... Takie bezbronne, ufne, czują się bezpieczne... W takich chwilach najmocniej czuje się, dlaczego najbardziej kocha się właśnie Psy!!! I takie mądre. Obserwują wyraz twarzy, na uśmiech także się cieszą i podskakują, cały czas coś gadają, ogonkują i łapkują...:loveu: Rwę włosy z głowy na myśl o oddawaniu ich.
  14. :crazyeye: ...słów mi zabrakło!!!!:mdleje: :klacz: Wspaniali kochani ludzie i Ty IKA&SONIA, że się nie poddałaś!!!!:Rose: :sweetCyb::sweetCyb::sweetCyb::sweetCyb::sweetCyb: :BIG::BIG::BIG: Przyznam się :oops: straciłam już nadzieję, że ona dobry domek znajdzie...że pani Kasia ją odda...że ktoś ją zechce...że nie odda (TFU TFU TFU!!!) a tutaj takie coś... Jakbym nie leżała, to bym padła normalnie :loveu: Co jak co, ale takie wyczekane adopcje cieszą najbardziej... Rudasko... [IMG]http://proanimals.org/pet_img/129.jpg[/IMG] [img]http://proanimals.org/pet_img/123.jpg[/img] .... [IMG]http://img511.imageshack.us/img511/4748/img3205.jpg[/IMG] :loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu:
  15. [quote name='KrzysiekM']Hmm, tutaj jest duża różnica.[/QUOTE] Taka sama. Efekt osiągniesz. [QUOTE]Jak zwał tak zwał w skrócie można podsumować, że treser jest od wszystkiego a zoopsycholog tylko od psów z zachowaniami problemowymi :)[/QUOTE] Gadał dziad do obrazu... Nie rozumiem, po co wdajesz się w dyskusję, jak swoje zdanie i tak masz. "Treser" to jest obrzydliwa nazwa kojarzona z emerytowanym milicjantem szkolącym pałą i kolczatką. Każdy szanujący się szkoleniowiec obraziłby się po takim określeniu go. PWN nie jest kompendium wiedzy o psach. Krzysiek, na chłopski rozum: Szkoleniowiec: Człowiek kupuje szczeniaka. W wieku 6 mcy idzie na szkolenie, po chce nauczyć psa siadać, warować, bawić się z innymi psami, nie ciągnąć na smyczy, przychodzić na wołanie. Sam nie umiał tego nauczyć, ale generalnie nie popełniał błędów w dotychczasowym postępowaniu z psem. Na szkoleniu uczy psa komend i podstawowej "obsługi". Zoopsycholog: Człowiek kupuje szczeniaka i popełnia błędy wychowawcze. Pies sika w domu, niszczy, wyje, rozlizuje sobie łapy do krwi, gryzie ogon. Teraz rozumiesz?? Komendy to jedno. Problemy psychiczner to drugie. Obydwie specjalności: trener i zoopsycholog powinny się uzupełniać - cud miód jeśli występują w jednym ciele ;) Ale nie zawsze tak jest bo np: - nie każdy zoopsycholog miałby do dyspozycji teren do ćwiczeń w mieście, za to jeździ po domach i doradza - nie każdy szkoleniowiec ma czas jeździć po domach i obserwować psy, bo sam szkoli też swoje psy i startuje w zawodach. Tak to w realu wygląda :)
  16. A po co używać zamiennie słów: rower, motocykl, samochód? Przecież wystarczyłoby jedno: pojazd... "wychodzę z założenia", że każdym można wszędzie dojechać. Po co wszystko komplikować? ;)
  17. [quote name='agaga21'] aha, może, by zatrzymać ją troszkę w tym miejscu, warto w trawie rozsypać suchą karmę ale nie na kupce tyulko pojedyncze ziarenka, by musiała ich szukać .wtedy kilka minut jej to może zajmie jeśli będzie głodna to bedzie szukała.[/QUOTE] To jest super pomysł!!! Rozsypywanie kulek karmy jest świetnym sposobem "na wszystko" :multi: sprawdzi się i w tym wypadku :loveu:
  18. Wielkościowo ona jest pośrednio między cocker spanialem a goldenem.
  19. "Treser" nie jest zoopsychologiem! Dla mnie to ktoś, kto po prostu na zwierzęciu pewne rzeczy wymusza, skłania do określonych zachowań środkami motywacji lub przymusu. Ktoś taki to np p. L.W. kiedyś popularny... wg jego metod pies jest jak pralka z instrukcją obsługi: skacze na człowieka-podeptaj mu łapy. Problem + proste rozwiązanie. Pies biega za samochodem: niech dostanie batem z jadącego auta. Efekt jest? Jest, "metoda działa". Efektów nie ma? Pies "nie ma predyspozycji do szkolenia", "jest miękki", "genetycznie głupi" etc. Natomiast dobry SZKOLENIOWIEC powinien mieć choćby minimum zakresu wiedzy z tej dziedziny (obszar komunikacji psiej i zachowania społeczne, przewidywane reakcje na określone sytuacje itd). Metoda pracy ze zwierzęciem - naturalna - tj. pozytywne wzmocnienie, wygaszanie. Generalnie, budowanie w psie poczucia własnej wartości z jednoczesną nauką zachowań. Choć jak dla mnie, bardziej wyraźny jest podział na "starych treserów" nie mających o niczym zielonego pojęcia, a nowoczesnych szkoleniowców będących jednocześnie całkiem niezłymi zoopsychologami ;) dobierając metodę i tryb pracy indywidualnie do każdego psa.
  20. Pipi, dokładnie tak samo łapaliśmy już psiaki, więc mniej więcej orientujemy się jak to robić ;). Jednak tym razem sporo czynników działa na naszą niekorzyść: paniczny strach i całkowita dzikość suni, trudny teren i dużo kryjówek, brak możliwości obserwowania suki z ukrycia... Innej metody jednak nie ma. Czy pomysł przerobienia kennela na łapkę wydaje się Wam sensowny i wykonalny? Mogę poprosić TZ-ta by to obmyślił i wykonał, ale musiałby być do dyspozycji kennel odpowiedniej wielkości i łapka na wzór. Co do domków po artykułach, jestem raczej sceptyczna :( Im chodzi raczej o informację samą w sobie, jako rzadko spotykaną sensację - żadnych faktów o szczeniętach, żadnych zdjęć maluchów. Ot, żeby miejsce czymś zapełnić... Jakość tego typu artykułów wygląda np tak [url]http://www.gazetakrakowska.pl/malzach/chrzanow/241699,zrebce-strazacy-uratowali-szczeniaczki-z-lisiej-nory,id,t.html[/url] połowa się nie zgadza. Pan strażak dzisiaj dzwonił, że chciałby sunię jakąś adoptować...
  21. Zoopsycholog nie musi umieć wyszkolić psa do PT czy sportów.
  22. Myślałam raczej o psach, które nauczone są do przebywania na łańcuchu, albo oswojonych i nieskorych do ucieczek - ponieważ ogrodzenie kojca, po długiej zimie i dziesiątkach psów usiłujących je sforsować, pozostawia wiele do życzenia Nie mam niestety siatki do naprawienia tego.
  23. KrzysiekM - treser to jest w cyrku i raczej żadnych problemów nie rozwiązuje, wręcz przeciwnie. Trener - nazwa mówi sama za siebie. Zoopsycholog - rozumie, tłumaczy i pomaga naprawić problemy zachowania zwierzaków (ich przyczyny, przebieg, możliwe skutki i droga postępowania najlepsza do ewentualnego rozwiązania). Pies to nie krowa, którą się "obsługuje". Najczęściej problemy psów biorą się od niedoświadczonych lub źle poinformowanych ludzi i to tych ludzi ma uczyć zoopsycholog.
  24. W każdym bądź razie - kojec do dyspozycji.
×
×
  • Create New...