-
Posts
11377 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Ulaa
-
[quote name='diana79']a jakie ma pies imię? i jak zareagował na właścicieli? pewnie tęskni za nimi bardzo :-( a oni go tak przedmiotowo potraktowali :angryy:[/quote] Niezbyt się ucieszył. Pomerdał ogonkiem trochę bardziej niż zwykle, ale nastawiał się już do głaskania normalnie, w pewnej chwili odszedł o przykuśtykał do mnie, a potem na swoje posłanko i został tam, gdy my jeszcze rozmawialiśmy. Nie wygląda na psa który tęskni. Cieszy się z wyjścia na ogródek, chętnie wraca na kocyk, ma apetyt. Dzisiaj był bardzo szcześliwy gdy dostał samo mięcho z warzywami na śniadanie :lol: To bardzo dobre wieści na temat operacji :multi: Super.
-
AMSTAFKA porzucona w lesie.... WRESZCIE W SWOIM WYMARZONYM DOMKU!!!!!!!
Ulaa replied to Ulaa's topic in Już w nowym domu
Mail od Iwony, która hoduje amstaffy w Chrzanowie i poprosiliśmy ją o pomoc w szukaniu domku dla Giny i Pitusia [QUOTE]Witam. Umieściałam zdjęcia i tematy psiaków na forach o psach w typie bull. Skontaktowałam sie także z "Fundacją AST na rzecz zwierząt niechcianych", która to zajmuje się psami w typie bull Amstaff-bullterier-staffik i ich mieszkanki. Każdego dnia są informacje o nowych bullowatych, które zostały porzucone w schroniskach, lub w okrutny sposób są dręczone. Dziewczyny robia co mogą, szukają domów tymczasowych, puzniej stałych, sterylizują, kastrują i leczą psy. Ja pomagam finansowo, jak tylko mogę. niestety nie dam rady zabrać "bidy" do siebie bo wciąż mieszkam w bloku z moją gromadką :) Etna, Ina,Adela. Oto linki do tematów na forach [URL]http://amstaff-civ.home.pl/forum/viewtopic.php?p=165678#165678[/URL] [URL]http://www.amstaff-pitbull.cyberdusk.pl/viewtopic.php?t=12797[/URL] Pozdrawiam Iwona. [/QUOTE] -
Odpowiedź od Iwonki, która ma hodowlę astków w Chrzanowie i poprosiliśmy ją o pomoc w szukaniu domku dla Pitusia i Giny [QUOTE]Witam. Umieściałam zdjęcia i tematy psiaków na forach o psach w typie bull. Skontaktowałam sie także z "Fundacją AST na rzecz zwierząt niechcianych", która to zajmuje się psami w typie bull Amstaff-bullterier-staffik i ich mieszkanki. Każdego dnia są informacje o nowych bullowatych, które zostały porzucone w schroniskach, lub w okrutny sposób są dręczone. Dziewczyny robia co mogą, szukają domów tymczasowych, puzniej stałych, sterylizują, kastrują i leczą psy. Ja pomagam finansowo, jak tylko mogę. niestety nie dam rady zabrać "bidy" do siebie bo wciąż mieszkam w bloku z moją gromadką :) Etna, Ina,Adela. Oto linki do tematów na forach [URL]http://amstaff-civ.home.pl/forum/viewtopic.php?p=165678#165678[/URL] [URL]http://www.amstaff-pitbull.cyberdusk.pl/viewtopic.php?t=12797[/URL] Pozdrawiam Iwona. [/QUOTE]
-
[quote name='bea_m']Ulka cicho być bo ci jeszcze fundacja psy zabierze :evil_lol:[/quote] :evil_lol::evil_lol::evil_lol: Jeśli nawet by zabrała, to i tak musiałaby oddać do mnie na tymczas, bo nie byłoby gdzie :eviltong: A tak na poważnie, to czekam kiedy tylko wpadnie TOZ i sprawdzi, co to się u mnie wyrabia...
-
[quote name='kako80']to masakra... faktycznie my sie tu litujemy, a im milosc przeszla..[/quote] Dokładnie, zaraz jak go zobaczyli. Kiedy patrzyli na niego jaki jest biedny pewnie było im żal, może przypominali sobie ten okres wspólnego życia... Jednak kiedy stracili go z oczu ważniejsze stały się pieniądze! [quote name='kako80'] jezeli nawet tak jest jak myslicie, czyli corka psa nie lubi chce sie pozbyc.. a ile lat ma pan? bo jezeli jest juz starszy, zeby sie nie okazalo, ze za 8 lat pies zostanie wyrzucony na ulice..bo laseczka go nie chce a pana juz nie ma w realu?[/quote] Wygląda na to, że jest na odwrót. Ona by go wzięła, tylko nie ma kasy (a ma już właśnie tą młodą suczkę), tylko ojczulek nie ma ochoty na psa potencjalnie kalekiego. Facet nie jest taki stary, napewno w ciągu 10 lat nic poważnego by mu się nie stało - przynajmniej nie wygląda na takiego i nic nie mówili, żeby schrowany był... Raczej chodzi o to, że im potrzebny pies do pilnowania, a kaleka nie budzi już respektu :shake: [quote name='kako80']o boze..moze niech sie go zzekna, bo potem my go wyleczymy wspolnymi silami, a oni jak sie piesio okaze "naprawiony" beda go chcieli z powrotem..[/quote] Zrzeczenie to podstawa. [quote name='dorixx']a jak to wygląda od strony prawnej. czy "naprawionego" mają prawo odebrać jako np. zgubionego?[/quote] Nie mają. W dodatku można ich oskarżyć o niedopilnowanie psa i spowodowanie niebezpieczeństwa na drodze. [quote name='dorixx']Ula Twoja mama jest Kochana:loveu:[/quote] [quote name='hanek']A co Ty na to Ulaa?[/quote] Bardzo lubi Ginę i Brutusika, ale niestety zapomniała, że nie stać nas na utrzymanie 5 psów, z czego 3 wymagające niemal stałej opieki wet. [quote name='Gugusia7']Paranoja! Oni wszyscy chyba nadają się do klinicznego leczenia! To po cholerę d...ę zawracają i udają takich "zainteresowanych"? A może to ze strachu? Może mają coś na sumieniu co może wyjść? Żałość...:angryy:[/quote] Chyba myśleli, że psiakowi nic poważnego nie jest i dostaną go "naprawionego". [quote name='Lintie']Ych, się porobiło...:o Tak czy inaczej, trzeba zbierać fundusze i psiaka leczyć. Wrzuciłam 50,- na konto z bazarku. A może by zaangażować w sprawę kogoś od owczarków?[/quote] Dziękujemy Lintie!!! [quote name='Ada-jeje']Dla potraconego Onka dotarla juz pierwsza wplata 100 zl. :lol: Epe [B]dziekujemy [/B]za pomoc w ratowaniu psa.[/quote] Epe :loveu::loveu::loveu: Ty aniele owczarkowy....
-
To się w pale nie mieści!!!!!!!!!! Ada-jeje my tego gościa nie dorwiemy jutro, bo on pracuje do 19-20 wieczorem, z tego co mówiła córka!! Ale najwyżej dowiemy się gdzie pracuje i może dojedziemy go w pracy?? :mad::mad::mad: Ona też jest przeciwna decyzji ojca i by psa wzięła, ale nie ma pracy tylko mąż zarabia 700 zł (chciała mi jego pasek wypłaty pokazywać na dowód :roll:). Ojciec pracuje i zarabia, więc pewnie stać by go było. Chyba chodzi o to, że ten pies może nie być taki "śliczny".
-
Słodkie Szczeniaczki Z Libiąża - do oddania!-Koniec, mają domy!
Ulaa replied to dominik_a's topic in Już w nowym domu
[quote name='dominik_a']Ula to może można by je dać na strone proanimals ??[/quote] Jasne, wstawię przy następnej aktualizacji. -
:angryy::angryy::angryy: Postaram się być opanowana. Dzwoniłam przed chwilą do córki właściciela psa w celu ustalenia szczegółów. Niestety chyba nie będzie co ustalać, bo oni NIE WIEDZĄ czy jednak zdecydują się zatrzymać psa!!! Za duże koszty no i ryzyko, że już zawsze będzie miał problemy z tą łapką!! To jakaś paranoja. Kobieta usłyszała ode mnie trochę :angryy: , choć niesłusznie, bo to nie ona decyduje, tylko jej ojciec. Ma jeszcze raz z nim porozmawiać i jutro rano zadzwonić. A ja mam takiego nerwa, że normalnie nie wiem :angryy: Za to moja mama jest zdecydowana psa zatrzymać :crazyeye: po tym co się okazało. I chce zatrzymać też Ginę - ale warunek - już żadnych psów na tymczasie. Boże co za świat :-o
-
AMSTAFKA porzucona w lesie.... WRESZCIE W SWOIM WYMARZONYM DOMKU!!!!!!!
Ulaa replied to Ulaa's topic in Już w nowym domu
Dzięki cioteczkii :loveu: -
[quote name='epe'] Jak oni muszą się czuć- dlaczego ta cholerna forsa rządzi zdrowiem i życiem?!![/quote] Dokładnie to samo pomyślałam, gdy zobaczyłam bezsilność na ich twarzach... Dziękujemy Epe i Kida. To wspaniałe, że podtrzymujecie dalej swoje deklaracje.. Bo nie wiem jakie byłoby wyjśćie z tej sytuacji :shake: To byłoby bez sensu troszkę, gdybyśmy zapłacili za operację i oddali psa komuś innemu. Wtedy kosztowałoby to więcej (bo ten nowy dom nic by nie dopłacił) no i więcej stresu dla psiaka, który przecież MA dobry dom...
-
2 psy - Zima na wsi. PSIAK W NOWYM DOMU a SUNIA DOSTAŁA NOWĄ BUDĘ!!!! :)
Ulaa replied to Ulaa's topic in Już w nowym domu
Nie uwierzycie :lol: Dzisiaj byłyśmy odwiedzić Miśka w nowym domu i nie poznałam go!!! Myślalam, że pan psa podmienił! Misiek jest gruby jak pączek, czyściutki i błyszczący. Wesoły i przylepny. Słucha już pana i pan z niego jest zadowolony :cool3: Nawet robi mi większą wygdnejszą budę. Dostał także nową skórzaną obrożę, biega po ogrodzie, a śpi w ciepłym garażu. Jest naprawdę szczęśliwym psem!!!! Zaszczepiliśmy Miśka i podpisaliśmy umowę adopcyjną :multi: Gosia wstawi fotki :p -
Słuchajcie, chyba nam się sprawa mocno skomplikowała. Odnaleźli się właściciele psa. Przyjechali, obejrzeli. Niestety nie zdawali sobie sprawy, że ten uraz jest tak poważny - a przede wszystkim leczenie kosztowne. Popłakali się... Brutus - bo tak się psiak nazywa - zerwał się w sobotę rano z linki przed domem i poleciał za sukami. Szukali go i dopiero przez sąsiada odnaleźli lecznicę i nawiązali kontakt z nami. Teraz nie wiemy co robić. Ludzie nie mają skąd wytrzasnąć naraz tyle kasy, by to opłacić - obiecali jednak wpłacić tyle, ile mogą, a potem oddawać w ratach. Kochają tego psa, dbali o niego. Jadł karmę Bosch, chodził na spacery, był czesany. Ogólnie widać, że dobrze opiekowali się psem, co zresztą widać po nim. Na tej lince był uwiązany wtedy, gdy ich nie było, bo w domu jest niepełnosprawna osoba z balkonikiem, a na nich już 3 razy napadli i pies przed wejściem miał gwarantować bezpieczeństwo... Ale zdarzył się wypadek :-( w którym pies mógł stracić życie. Oni są załamani, nie wiedzą co robić. Prawdę mówiąc my też. Jednak ludzie są dobrej woli, bo natychmiast zgodzili się na kastrację psa oraz sterylkę suczki (mają w domu młodą sunię, którą chcieli raz dopuścić, ale bez wahania zgodzili się na sterylkę). Psiak został u mnie. Oni nie mają odpowiedniego samochodu, by go wozić w takim stanie po wetach, nie mają pieniędzy... Nie wydałam im więc pieska, kazałam czekać na kontakt. Uważam, że tym ludziom trzeba pomóc. Łzy u tego starszego pana były szczere.. i to jak drżała mu broda gdy mówił, że oni nie mają skąd wziąć naraz... Aż mi się przykro zrobiło, bo na nich oczywiście naskoczyłam od samego początku. Ale wypadek mógł się zdarzyć każdemu :-( Jutro do nich jedziemy, ale nie wiemy co powiedzieć... Czy osoby chcące wspomóc leczenie Brutusika nadal podtrzymują swoją propozycję? Moim zdaniem oddanie go tym ludziom po operacji byłoby najlepszym wyjściem - psiak byłby w swoim domku, gdzie jest kochany i szczęśliwy. Ludzie mieliby czas wtedy spłacać operację. Tylko my nie wiemy jak to zrobić... Ponieważ ma być sfinansowana z Waszych datków i bazarków - musielibyśmy z kolei każdemu z Was oddawać wpłaconą sumkę w miarę, jakby spłacali dług właściciele. Chyba, że nie mielibyście nic przeciwkom, aby spłacane przez nich pieniążki przeznaczać na kolejne bidki, których jak widać u nas nie brakuje... Doradźcie, co o tym myślicie? Najważniejszy w tym wszystkim jest psiak i on powinien zostać jak najszybciej zoperowany i wrócić do swojego domku. CHYBA ŻE właściciele nie byliby w stanie odpowiednio go rehabilitować itd. Wówczas niestety nie oddamy im psa tylko trzeba będzie szukać nowego domu.