Jump to content
Dogomania

Daisy7

Members
  • Content Count

    9
  • Joined

  • Last visited

About Daisy7

  • Rank
    Newbie

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Dzień dobry! Chciałabym odświeżyć temat i zapytać, czy ktoś z Was chroni swoje czworonogi przy pomocy AHP UltraX bądź Tickless Pet (z tego co widzę, działają one tak samo, lecz AHP UltraX wyłącza się sam po 8 godzinach tak jak w Ticklessie przeznaczonym dla ludzi, natomiast Tickless Pet nie da się wyłączyć; dodatkowo AHP jest znacznie tańszy)? Jeśli tak - jakie są Wasze wrażenia a propos tych produktów? Działają? Bardzo chciałabym wypróbować coś niechemicznego, ale skutecznego. Niestety nie znalazłam zbyt wielu opinii o AHP czy Ticklessie, zwłaszcza w miarę "świeżych" (większość jest sprzed kilku lat). Dodatkowo zapytam czy możliwa jest wymiana baterii w AHP UltraX bądź Ticklessie Pet? Raz trafiłam na informację, że nie i po wyczerpaniu się baterii trzeba kupić nowe urządzenie, a innym razem, że wystarczy podważyć wieczko i wówczas można dostać się do baterii i bez problemu ją wymienić. EDIT: Znalazłam jeszcze trzeci produkt tego samego rodzaju - Skudo Pet Dog. Cena podobna jak przy AHP, ale po uruchomieniu działa bez przerwy ok 10 miesięcy jak Tickless. Zastanawiam się, czy wszystkie te trzy odstraszacze w środku są identyczne, tj. czy emitują takie same ultradźwięki, czy może jednak Tickless jako ten droższy jest skuteczniejszy. A może po prostu lepiej wykonany bądź bardziej znany, stąd też wyższa cena?
  2. Daisy7

    Obronne szczekanie?

    Witam. Mam problem z moim półtorarocznym psiakiem (kundelek, 11kg, zazwyczaj spokojny, przyjazny i wesoły), a mianowicie to dwa: 1. Pies za bardzo broni swojego terenu, a przynajmniej tak to wygląda. Mieszkamy w bloku na 4 piętrze. Kiedy psiak przesiaduje na balkonie, wystarczy, że zobaczy na dole jakiegoś psa bądź kota i od razu zaczyna szczekać wniebogłosy, dopóki ów zwierz nie zniknie z jego pola widzenia. Tak jakby uważał okolice pod blokiem za swoje terytorium i starał się odstraszyć wszystkich nieproszonych gości (chociaż na ludzi z balkonu nie szczeka, o ile nie idą z żadnym czworonogiem). Po drugie, podobnie reaguje na odgłosy dobiegające z klatki schodowej, aczkolwiek tym razem zaczyna szczekać bez względu na to, kto idzie po schodach - człowiek czy człowiek ze zwierzęciem. Jedynie, gdy idzie ktoś z domowników, nie daje koncertu, więc to też podchodzi chyba pod coś w rodzaju obrony swojego terenu. Tylko jak wytłumaczyć psiakowi, że klatka schodowa i okolice widziane z balkonu nie są jego własnością? :/ Pół biedy, kiedy ktoś jest w domu, bo wówczas może uciszyć psiaka komendą "spokój" (chociaż nie zawsze posłucha się za pierwszym razem), ale gorzej, gdy młody zostaje sam i drze się za każdym razem, kiedy sąsiadka wychodzi ze/wchodzi do swojego mieszkania. 2. Kiedy na dworze jest ciemno, pies robi się nerwowy, a czasem wręcz agresywny wobec obcych. Wydaje mi się, że po prostu się boi i próbuje bronić, ponieważ za dnia nie ma z nim takich problemów podczas spaceru. Wręcz przeciwnie - łasi się do ludzi, a wobec większości psów zachowuje się przyjaźnie (obszczekuje jedynie te, z którymi się jakoś nie polubił, dziwnym trafem bardzo denerwują go boksery oraz bardzo duże, masywne czworonogi, np. bernardyny). No a kiedy tylko się ściemni, nagle włącza mu się jakiś tryb bojowo-ochronny. Szczeka (i to tak agresywnie) na 90% mijanych psów, a czasem nawet ludzi, jeśli zrobią coś, co wyda mu się podejrzane (tj. kiedy idą normalnie, to nie szczeka, ale wystarczy, żeby ktoś się zatrzymał na chwilę i zaczął patrzeć w naszym kierunku albo ktoś nagle zacznie biec, wówczas od razu groźnie szczeka na tą osobę). W obydwóch przypadkach zwyczajne mówienie srogim tonem "nie wolno" ani nagradzanie za prawidłowe zachowanie (np. kiedy ktoś idzie po klatce, a psiak nie zaczyna się drzeć) nie pomaga :(
  3. Daisy7

    Strzyc czy nie strzyc

    Ojoj, chyba trochę źle się wyraziłam. Mój pies nie zieje cały czas, tylko po spacerach przez kilka minut i potem się uspokaja, nie ma też żadnych objawów, które mogłyby sugerować problemy z sercem. Apetyt ma taki jak zawsze, szaleje jak głupi, ciągle chce się bawić i nie "kaszle", więc myślę (i mam nadzieję), że wszystko z jego serduchem okey. Oczywiście badania zrobimy przy okazji odwiedzin u weta. Bardziej chodziło mi o otrzymanie odpowiedzi, czy strzyżenie go zapewni mu więcej dobrego czy złego, bo tyle się już naczytałam i nasłuchałam różnych wersji na ten temat, że nie wiedziałam, co lepsze dla takiego kudłacza. Ale z tego, co tu napisaliście, wynika, że strzyżenie tylko mu zaszkodzi. Dziękuję za pomoc :) Nie, nie chcę ;) Tak, ma. Wyraźnie czuć, że sierść bliżej skóry jest bardziej puszysta i miększa, a także jaśniejsza niż ta dalej. Podobno istnieją specjalne szczotki do wyczesywania podszerstka, więc może taką zakupię.
  4. Daisy7

    Strzyc czy nie strzyc

    Witam. Zadaję sobie pytanie z tematu tego wątku, więc żeby nie zakładać nowego, swój problem opiszę tutaj. Mój pies ma rok, jet kundelkiem (zupełnie nie wiem, do jakiej rasy mogłabym go porównać, bo nic znanego mi nie przypomina :'D), waży 10-11kg i ma długą, gęstą, ale niesplątaną sierść (nie licząc łap i głowy, bo tam ma dosyć krótką). Zrobiło się gorąco, więc wiadomo - pije więcej wody, zieje, w domu kładzie się na chłodnych płytkach itp. Czasem po powrocie z krótkiego, popołudniowego spaceru (na te dłuższe wychodzimy tylko wieczorami), kiedy temperatury są najwyższe, zieje cały czas i kładzie się już na klatce schodowej. Od razu robi mi się go żal i myślę sobie, że byłoby mu pewnie znacznie chłodniej, gdyby nie miał takiej długiej sierści. No więc poczytałam trochę w internecie i dowiedziałam się, że u psów proces chłodzenia się działa zupełnie inaczej niż u ludzi, a strzyżenie ich może wręcz zaszkodzić psiakowi. Znalazłam zarówno takich, którzy pisali, że nie należy strzyc psa na lato, tylko trzeba zadbać o rozczesywanie jego sierści, ale też takich, którzy polecali strzyżenie psów. Niektórzy pisali też, że to zależy od rasy, bo np. jamniki czy sznaucery trzeba koniecznie na lato trymować, a pudle i yorki strzyc, bo wtedy im lepiej znosić upały, za to ras takich jak berneńczyki czy goldeny kategorycznie nie ruszać. No ale jak pisałam, mój Stich to totalny kundelek. Będąc ostatnio u weterynarza na odrobaczaniu, pytałam pani weterynarz (młoda kobieta), czy poleca strzyżenie Sticha. Powiedziała, że na pewno mu to nie zaszkodzi i będzie mu chłodniej. Jej wypowiedź mocno różni się od tego, co czytałam, więc tak średnio jej zawierzam :/ Myślałam też, czy nie poprosić psiej fryzjerki, by tylko trochę podcięła sierść mojego pupila, ale żadnej zaufanej nie mam, bo nigdy nie korzystałam z takich usług. A nie ukrywam, że trochę się boję takiej decyzji, bo niby poproszę, a jak to wyjdzie w rzeczywistości to inna sprawa. Ostatnio znajoma była ze swoim pieskiem i chciała, by trochę go ostrzyc, a po opuszczeniu salonu czworonóg wyglądał za przeproszeniem jak łysy szczur, a z tego co mi wiadomo, takie kompletne ogolenie jest jeszcze gorsze dla psa niż gęsta sierść w upał. Do dyskusji włączył się również mój tata, który jest zdecydowanie przeciwny strzyżeniu Sticha (swoją wypowiedź poparł przykładem dzikich psowatych, np. wilków, które nie mają kontaktu z maszynkami, a jakoś żyją, także w Polsce). Warto dodać, że w lipcu psiak jedzie z nami nad morze i chociaż nie zamierzamy przesiadywać długo na plaży, to na dworze będziemy spędzali z nim dużo czasu + sześciogodzinna podróż samochodem. Podsumowując, zastanawiam się, czy zamiast strzyżenia mojego psa, nie lepiej byłoby dać sobie z tym spokój i zadbać o dokładne rozczesywanie jego sierści, a chłodzić go poprzez "okłady" (delikatne pryskanie wodą po karku czy brzuchu) i kąpiele w morzu + lekko przyciąć mu sierść na brzuchu (chociaż to głównie dlatego, że niemiłosiernie ją sobie obsikuje ;]). Oczywiście w misce Sticha nigdy nie brakuje wody, chociaż czasem mam wrażenie, że on myśli jakoś inaczej, bo nie zawsze idzie się napić po spacerze, nawet jeśli wróci z niego cały zziajany :o Stich i jego sierść:
  5. Psiak właśnie niezbyt łazi po krzakach. Kiedy jest spuszczony ze smyczy, głównie biega wzdłuż szerokiej, wydeptanej ścieżki i nie odchodzi na boki w głąb lasu tak jak wspomniana przeze mnie sunia, która była typowo myśliwską psiną i zawsze latała jak głupia po największych zaroślach ;) Chociaż teraz jest prawdziwe zatrzęsienie kleszczy i mały czasem przyniesie to okropieństwo nawet po krótkim spacerze wokół bloków po trawnikach, więc nie chcę sobie wyobrażać, ile tego czyha w lesie. Ano właśnie w szamponie i całkiem możliwe, że przez to działanie "Foresto" znacznie osłabło, chociaż starałam się pomijać szamponem obszar wokół szyi. Chyba za bardzo zaufałam tej wodoodporności. Właśnie znalazłam taką informację na kroplach Fypryst, o których wspomniała .Agata., dlatego znacznie się uspokoiłam. Dziękuję wszystkim za pomoc. Postanowiłam zamówić na próbę krople Fypryst, z którymi do tej pory nie miałam jeszcze do czynienia, a może akurat okażą się strzałem w dziesiątkę. Jeśli nie zapomnę, napiszę po kilku tygodniach, jak się sprawdzają :)
×