Nie bardzo służą małej mordce upały. Spacerki tylko krótkie, a w domu dużo spania przy wiatraku. Za to humor i apetyt w normie. Dzisiaj daliśmy próbkę moczu, bo nasza pani doktor chciała sprawdzić, czy nie ma choroby Cushinga. To było kilka próbek pod rząd. Zobaczymy, co będzie po przesłaniu wyników i konsultacji. Teraz mamy nowe leki na wątrobę i tu jest mały problem. Jeden z leków nie może mieć kontaktu z powietrzem i wilgocią, co oznacza, że trzeba podać do mordki zaraz po wyjęciu z opakowania. Tabletka jest duża i trzeba włożyć do pysia, zamknąć mordkę i czekać aż przełknie. Serce mi się kraje przy podawaniu. Lek jest na 30 dni, to dużo nerwów przy podawaniu.