Hmmmm, Ziutka, chociaz to rodowodowy york jest "troszke" wyrośnięta. Nie ukrywam, ze również w szerokości... powiedzmy ma 7,6 kg i 1 kg nadwagi. To i tak stawia ją w szeregu yorków xxl. Helcia ma 4,9 kg i na więcej się nie zapowiada, bo jest wręcz niechętna do konsumpcji. Więc jak łatwo policzyć jest duuuuużo mniejsza od Ziutki. I tak to miało być, bo 8 kg to juz jest co dźwigać na rączkach :) Dla Pani 70 + lepiej dźwigać 5. :D
Helcia to juz druga "bida z odzysku" w naszej familii i inaczej juz nie będzie. Jak kupowałam Ziutke to sobie nawet nie zdawałam sprawy, że nawet jeśli ktoś z jakiegoś wzgledu pragnie psa konkretnych gabarytów, a nawet rasy to przygarnięcie jest możliwe i "to jest to". Wczoraj właśnie była u nas Kuzynka ze swoim Mężczyzną i im opowiadałam. Bo w maju ubiegłego roku po 18 latach zmarł ich pies no i brakuje tego w domu.... Oni od lat zakochani w mojej Ziutce i też by takiego chcieli, ale jak wczoraj przyszli z opowieścą, że mają "okazję" kupić yorka za 300 PLN i co ja o tym myślę to im pokazałam chlewiki, piwnice, klatki, te kołtuny, brzuchy do ziemi itd. Byli w szoku. Pewnie jeszcze do tematu wrócimy, bo adopcja bidy ewidentnie przypadła im do gustu, zwłaszcza, że pracują i wolą dorosłego pieska niz szczeniaczka. No zobaczymy. Póki co Helcia myślę nie żałuje tych wojaży... (bo w podróży była przeciaż dłuuugie 4 godziny) Ma się bardzo dobrze, do zakładania swetra sie juz sama podstawia Sweter jest granatowy, tak słonko swieciło, ze poszło w fiolety ;) ale chyba dam jej czerwony od Ziutki, bo ona tak wszystkich zaczepia tymi łapulkami i uśmieszkami z zębiskami, że każdy ja lubi i jej Pani mawia "no tak to jeszcze nie było, żeby każdy na chodniku mi psa głaskał!, muszę coś czerwonego jej dać, bo mi ją urzekną ;). Możecie Ciocie być o nią spokojne, ochronimy przed głodem, chłodem, wirusówkami, petardami, a jak będzie trzeba to i przed czarownicami ;D