Jump to content
Dogomania

Kasiapl

Members
  • Posts

    133
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Kasiapl

  1. Obiecałam jakies foto jak będę u Rudej, więc proszę uprzejmie. Byłyśmy na zwiadach.... Jak wiadomo my na Śląsku mieszkamy. Śląsk kopalniami stoi. Niegdyś pełniły funkcje przemysłowe, a obecnie coraz częściej wygaszane chodniki i szyby są po prostu atrakcja turystyczną. Mam słynną na całą Polskę Kopalnię zabytkową GUIDO (serdecznie zapraszamy, warto zobaczyć jak to jest kilkaset metrów pod ziemią...) Obecnie mamy w Zabrzu taki dość duży projekt, niestety jego nazwy dokładnie nie przytoczę, ale sens jest taki, że kilka położonych w okolicy podziemnych chodników zostanie połączonych i tak turyści będą zjeżdżali na Guido, a wyjeżdżali na Luizie, albo Dziedzicznej. Rozpisuję się na ten temat, bo moim zdaniem warto wiedzieć, że takie coś mamy, to gratka na skalę europejską. I właśnie w minioną sobotę było otwarcie jednego z tych szybów. odrestaurowanej pięknie Luizy. I wyobraźcie sobie, że Helcia mieszka 200 metrów w lini prostej od takiej słynnej miejscówk!! Byłyśmy tam dziś w ramach spacerku na zwiadach, bo na przykład nie miałyśmy pojęcia, że w tym kompleksie można też zwiedzać część ze starymi wojskowymi pojazdami. Czołgi jakieś...Generalnie Helci sie podobało. Bardzo przyjemny teren wokół Kopalni do spacerowania. :))
  2. Hmm... do pospolitej urody Ziutki pasuje wszystko, ale do "urody dla konesera" Helci czerwona obroża już niekoniecznie....A granatowe odcienie mamy przetestowane na zimowych kreacjach, w których jak zapewne pamiętacie wyglądała zjawiskowo ;)
  3. No dobra... Poddaje sie... ;) uprzejmie donoszę ze przybył kurier. ( już widzę te czoła pomarszczone od ciężkiego myślenia co tez jakiś kurier ma wspólnego z Helcia ;) a ma ;) pamiętacie ze byłam w maju w Holandii? Wyjazd malucki taki, 1 tydzień razem z przelotami. Zawsze latam z bagażem podręcznym bo mam na miejscu wszystko czego mi do szczęścia potrzeba. Jakieś gifty i fruuuu. W drodze powrotnej jest gorzej bo zawsze czegoś tam nakupie... Jakiś serek, jakieś gifty... No i sie spakować tego nie da wiec ja lecę a moje rzeczy jadą. Każdemu chociaż drobiazg przywiozę. KAŻDEMU. ;))))
  4. A jeśli można zapytać: skąd jesteś DoPi? Daleko? Co do "stacjonarności"... Kilka życiowych rozbitków uratowanych. (tutaj celowo robię przerwę...) Sporo podróżowałam i to jest Megaaaaaa, ale myślę, że poczucie "uratowałam życie" przebija wszystkie widoki Świata. Szacunek DoPi.
  5. Ojojojojoj... Jak ja się tu dawno nie meldowałam....Roboty mam niemiłosierna ilość... Niestety raczej zawodowo niż dogomaniacko... No co poradzić, życie :) W sumie w temacie perypetii Helci to stabilizacja, więc zadnych sensacji Wam tu dziś nie sprzedam. Ja zaczęłam chodzić w spodenkach, więc kolana podrapane jak tylko sie spotykamy. Czasem jadę z konkretnym celem "spacerek". Helcia biega regularnie, więc jeśli one tam maja spacerować w duecie, a ja tutaj w duecie z Ziuteczką to jadę i spacerujemy w kwartecie. Helcia lubi te nasze wizyty, zawsze gadałam, że pies też musi mieć swoje życie towarzyskie i im kontaktów nie utrudniam :) A propos spacerowania. Jak wiadomo ja pracuje dużo w domu. Czasem do mnie przyjeżdżają różni partnerzy biznesowi... ot taka specyfika. Się śmieję, że mam takie specjalne miejsce na kanapie gdzie mi sie najwygodniej pracuje. I jak ktos dzwoni a ja jestem w kuchni, to zartuję, "zaczekaj, jestem w domu, ale juz ide do pracy" czyli 5 m pokonuje i jestem "czynna". W miom kanapowym dołku. Ale do rzeczy... Przyjeżdża do mnie taka Partnerka, z która dużo pracuję. Ona w terenie, ja w terenie, więc się spotykamy u mnie. No i z etapu siedzimy, pijemy herbatkę, jemy ciacho i obgadujemy tematy przeszłyśmy do etapu bierzemy psa na spacer i gadamy. Da się. O wiele przyjemniej. Mamy różne trasy w zależności od potrzeby i mozliwości. I powiem, że tak się wkręciła w te spacery, że śmiech mnie ogarnął, jak dzwoniła w week end, czy będę szła na spacer z Ziutką, bo by przyjechała do towarzystwa. :))) I tak oto nadwaga Ziutki "poruszyła" osóbke przemieszczającą się wyłacznie na 4 kołach. Jeszcze ją wkręce w rower, albo siłownie na powietrzu... Oczywiście w asyście Ziutki (pewnie będzie jakas ławeczka dla obserwujących, to Ziutka sobie wygodnie zajmie miejscówkę, jak zwykle to robi w parku....) Jak polecę na wspólne spacerowanie z Helcią to strzele jakieś fotki, żebyście widziały na własne oczy, ze nic złego sie Helci nie dzieje. No może tylko pazury rosną, co mnie dziwi, bo duzo biega i to po twardym, a tu takie szpony... ale ja obcinam własnoręcznie, bez traumy po obu stronach sekatorka. :)) Ziutka zęby, Helcia pazury... no jak ja to mówię "nie krępuj się, Pani ma prawo, a wręcz obowiązek we wszystkie zakamarki pozaglądać" :)))
  6. Cudny piesek sie p. Kasi trafił ;)
  7. Ja domykam i Ziutka i tak zawsze wlezie i sie gapi albo nawet przyjmuje taka wymyślna pozycje pt.:" ja tutaj sie podstawie tyłeczkiem, glaskaj" Najgorzej, ze każdemu gościowi musimy tłumaczyć, ze jeśli ktoś w trakcie jego ... Relaksu... Bedzie łomotal do drzwi to bynajmniej nie ja ;))
  8. Hmmmmm a jak sie ma do tego samoistnego uśmieszku słynna POKER face??
  9. Już tłumaczę Nutusiu: Czas wolny to taki czas, kiedy idziesz do toalety bez komputera i niekoniecznie w butach na szpilkach, ale koniecznie z telefonem. ;)
  10. no ba. Bez Ziutki ani słowa. :) No może z wyjątkiem tego odcinka, bo Ziutka wyszła na spacer. Wróci zas cała scioprana, bo pada... brrrr... No ale do rzeczy. Wczoraj odwiedziłyśmy na chwilę Rudą i Jej bandę. Wszyscy generalnie siedzą grzecznie na stołeczkach i parapetach i patrza jak kapia krople. jak to ktoś powiedział wcześniej pies emeryta śpi z emerytem, ale tez patrzy na deszcz przez okno, klacha na schodach z sąsiadem, siedzi na ławeczce w ogródku :) Helcja ma diabelski temperament więc dużo biega, ale... jak wraca natychmiast sie kładzie na szmatce w przedpokoju i czeka na wytarcie łapek. Nie ma wytarcia? To Helcia leży i leży aż jej sie nie zawoła. Jeszcze nie zatrybiła że nie zawsze trzeba łapki wycierać. ale ciiiii... niech tam lezy... jest chwila spokoju bez drapania po kolanach i bez piszczenia o głaskanie. Patrzcie na te oczka wlepione w człowieka jak się tylko suczki zorientują, że się gdzieś wybieram.
  11. I nie myślcie sobie Panie szanowne, że to są moje opowieści. Mam swojego suflera i ja tylko stukam w klawisze. :)) Czasem tylko sufler się zdrzemnie w połowie zdania :)) Miłego wieczoru z Waszymi pieszczoszkami :)
  12. Jeszcze dwa słowa na temat dobrego wychowania wyniesionego - jakże by inaczej - z domu Nutusi. Bo gdzie indziej Rudzielec by się nauczył, ze cierpliwi zostają nagrodzeni podwójna dawką pieszczotek i czasami można, a wręcz wypada po prostu bez oporu postać w kolejce :))
  13. Oj, obawiam sie że ciężko by było zastąpić Nutusię :( Ciężko..... Jeśli chodzi o felietony to lubię je pisać i w tym celu się zarejestrowałam na Dogo :) Ruda jest bardzo wdzięczną bohaterką, podobnie jak moja Ziuteczka zresztą. Ale powiem szczerze, że ostatnio i u mnie masakra jeśli chodzi o robotę. Kurcze, chyba ktoś jeden dzień wyrwał z kalendarza...No ale nie ma co narzekać, jest fajnie jak jest co robić. Zresztą ja lubię swoją robotę :) Dziś niestety mogę raczej napisać felieton kulinarny, bo eksperymentowałam z kaczuszką. Nie byłam u Helci. Czas tak szybko zleciał... Jutro też nie będę, bo mam robotę od rana do wieczora... no nie wiem kiedy będą świeże foty.... ale zapewne Helcia będzie jeszcze bardziej rozpędzona niż jest (dużo trenuje), bardziej zarośnięta niz jest. Obrasta na potęgę, a czesanie i pielęgnacje wręcz uwielbia :) Włos zaczął sie falować na grzbiecie, "kalesony" puchate od tego szczotkowania...( no i wszystko na nic jak ta sie w błoto wpakuje z rozpędu). Je dalej jak królewna maleńkimi porcjami i najlepiej by sobie życzyła z rączki. Pies emeryta może mieć takie "widzi mi się". Tym bardziej jeśli robi takie przymilne miny ilekroć by na nią nie zerknąć. Kurcze, szkoda, że ten jej "EX" już się za psem rozgląda...Masakra... Ludzi traktują zwierzęta jak parasol. Zgubił sie? Nie problem. Będzie następny. Na ganku. Ja niestety nie ma pomysłu jak takiego można powstrzymać. A jest troch ę takich "miłośników zwierząt"... Ciężka sprawa.. Co zaś do wizyty DoPi: No oczywiście zapraszam, tylko proszę się zapowiedzieć, bo pracuję i to dużo. A w przyszłym tygodniu wyjeżdżam na tydzień do HoLandii :) Bileciki już wydrukowane :)) Nie muszę pisać, że moja lokalizacja to Zabrze, nie? Na 100% bliżej niż Helskinki :)))))
  14. No źle nie trafiła małpeczka :)) Ale jakby ktoś miał jakieś wątpliwości to zapraszam na wizytę kontrolną ;)
  15. No to na miły początek tygodnia Helcia pozdrawia spacerkowo. Codziennie idzie się wyszumieć i czeka na to jak dziecko na cukierka. Tak się już Rudzielec nauczył, że jak tylko bierzemy zakręt na to odludzie, gdzie ją puszczamy luzem, to tak się cieszy, że aż fika koziołki :) Zresztą ona się z wszystkiego tak cieszy... ten typ tak ma.... Słowem Wy Ciocie jak chcecie sobie humor poprawić zaględacie na nasz wątek, a ja jak mam taka potrzebę to jadę się z Helcią wymiziać :) Zawsze działa :) (Ziutka też, oczywiście :) A najlepiej w dwupaku :)
  16. Helcia już zabezpieczona, Ziutka tez przy okazji. Ze kleszcze to paskudztwo to wiem bardzo dobrze i co rok zabezpieczam swoje psiury. Sama tez sie oglądam bo ludzie tez w kręgu zainteresowań... Kurcze mam znajomego który właśnie przez kleszcza jest na rencie inwalidzkiej. Ledwo co widzi, serce uszkodzone. Człowiek ma ledwo po 30ce.... Masakra....uważajcie na siebie i swoje zwierzaki...
  17. Ja tak króciutko dziś notuje... Helcia jak to bywa u psów buszujących po rożnych krzaczorach załapała 2 pasażerów na gapę. Kleszcze w natarciu, ale nie z nami te numery. Uczcijmy ich pamięć minuta ciszy....
  18. Kłaki kudłatych zbijają się w takie "tumany". Przy goldenie miałam istny dziki zachód, pomimo bliskiej znajomości ze zmiotką :). Ale to kwestia wtórna przy tak cudownym psie. Niestety odeszła przedwcześnie (8l) ze względu na koszmarnego nowotwora :((( Cóż czasem sie pomóc nie udaje, pomimo prób. Potem musiał być mikrus, bo ja dużo pracuję i z moimi psami często zajmują się "dziadkowie" więc nie zapodam im takich 35 kg czystej energii... To musiał być mądra decyzja, ale powiem szczerze, że szła w parze z sercowym wyborem. Bo pojechaliśmy po szczeniaczka yorka do hodowli. Wszystko było dogadane, papierzyska przygotowane. Byliśmy przygotowani na pobyt ok 2 h na miejscu, żeby wszystko obadać. I przez ten cały czas szczeniątko, po które jechaliśmy nawet na nas nie spojrzało. 0 zainteresowania. Cała banda dorosłych i szczeniąt skorych do zabawy... tylko tej jeden nic a nic. Ale za to jej siostra nie odstępowała nas na krok. Ciągle na kolanka. No i tak juz została :)) Zmieniliśmy papiery, plany i zabraliśmy tę, która nas sobie ewidentnie wybrała :)) Kochana jest. Od pierwszego momentu było "to coś". Zaraz poszukam fotki, która niezmiennie mnie urzeka.... poczekajcie Ciocie chwileczkę...:).... o znalazłam. Pierwsze spotkanie. No czy mogliśmy zabrać do domu innego pieska?????
  19. Długa, krótka, wysoka, niska...najważniejsze, że max szczęśliwa :) Ziutka się tylko buja po chodniczkach i obserwuje "przeloty komety". A że właśnie jej by sie trochę więcej ruchu przydało a i mi towarzystwo do marszów (nordic mi sie często zdarza popełnić) to ją pomału wdrażam. Właśnie sie wybieramy :) My od lat mamy psy kudłate. Zawsze było wycinanie kudłów z różnych dziwnych okolic, czesanie i te wszystkie "kudłate" atrakcje. Przed yorkiem Ziutką miałam goldena. Ta jak wracała ze spaceru to dopiero było co zamiatać :)) Ale była cudownym psem, na bank najinteligentniejszym psem jakiego kiedykolwiek widziałam. A teraz mamy mikruski, bo trzeba patrzeć praktycznie/perspektywicznie: Pańcia musi podnieść pieska do wanny, utrzymać na spacerze, itd. No więc mamy Ziutke i Helcię. I niech sie brudzą ile im do szczęścia potrzeba :)
  20. Dzień dobry :) Czy w zastępstwie wrogich przystanków może być struś Pędziwiatr? Helcia jak powszechnie wiadomo jest zapaloną biegaczką. Taka to średnio pekińczykowata cecha, no ale na pewno helciowa. Przekonałam ostatnio jej Pańcię do spuszczenia Pędziwiatra ze smyczki. Bo ja juz wcześniej przetestowałam i wiedziałam, że nie dość że biega jak opętana aż po horyzont, to jeszcze błyskawicznie wraca na zawołanie. Widać, że to ją bardzo uszczęśliwia, więc niech se polata... No i było tak, że pojechałam w jakimś tam celu i ten piesio tak leży obok mnie na ławie w kuchni i sie gapi... gapi.... dziury wypala oczkami... no czegoś ewidentnie pragnie...No i poszłyśmy. Powiem krótko: zrobić fotkę nie było łatwo....Pies... podwozie jakby jej wymienili. Góra ruda. Dół czarny. Jak do domu wróciła to ją od razu do miski trzeba było wpakować w celu wymucia tej całej gleby. Ale była taka "zrąbana" że sobie w misce na ogon własny usiadła i "rób co chcesz". No i tak od kilku dni chodzi codziennie sobie pobiegać na łąkę :) Trzeba będzie ją do jakiejś drużyny agility / flyball zapisać :))
  21. Nie ma problemu. Już rozkładam kanapę. (nie mam wyjścia, Ziutka juz dłuższą chwilę czeka...) miejsca hektar. Futrzaki nie mają żadnych skrupułów. Nie patrzą swój czy gość. "Ja tutaj będę spała, mnie nie kopnij przypadkiem" i kropka. Pierwsze w łóżku. Oba trzy. Ino kurcze nic słodkiego w tym tygodniu nie piekłam... to kiepsko NIC do porannej kawy:(.............. ale mam jabłuszka............ i ciasto francuskie........ czyli różyczki mogą być w godzinkę ;) Wpadajcie :)
  22. Ja sie dziś rozplywalam ;) byłam z niedzielna wizyta robocza. Tzn niby niedzielna ale coś tam trzeba było pomoc przed świetami a w tygodniu tyle roboty ze nie bardzo jest jak i kiedy. I te oczka kota ze Shreka wpatrzone i te pazurki wbite w kolana w oczekiwaniu na głaskanie... Wszystko było ;) No najtwardszy twardziel by zmiękł... Aha miałam jeszcze pisać ze zmiana papu na royal canin exigent - połowiczna porażka. Porażka- bo Helcia nawet nie patrzy na suche kuleczki, a połowiczna, bo kota nie idzie upilnować tak sie tym jedzonkiem zachwycił. Tylko kurcze on nerkowiec :( Dietka to podstawa :( Ale ja tam nie ubolewam, ze Helcia niejadek. Niby nic nie je a 0,2 kg przytyła odkąd u nas zamieszkała. A ze nie więcej... To ja sie akurat cieszę. Jeden klusek wystarczy w rodzinie ;)
  23. Mam jeszcze kilka niepublikowanych portretów z pamiętnej wizyty :) Rudy małpiszon :) Ciiiiiiiii.....Helcia śpi.........
  24. Nie no nie ma tak fajnie Nutusiu. Jestem czasem max agresywna, aż chodzę po ścianach ale nigdy w stosunku do zwierząt ;)) (to też taki żarcik, nie mam żadnego wyroku, nawet w zawieszeniu ;))
  25. Spokojnie Jolu_li :) Tak żartobliwie opisałam tę sytuację, moja wina, sorry. W realu moje psy są wypieszczone, ale znają zasady gry. Nauczyłam się to ogarniać, w końcu psy mam od jakichś 35 lat...Nie ma miejsca ani na agresję wobec siebie wzajemnie, ani wobec ludzi. Konkret. ;)
×
×
  • Create New...