cóż. Weekend minął.... :placz: . Już po głowie mi chodziło żeby psy zamienić... Larwę oddać (taka mała będzie..., taaa, jakaż ona mała, łóżko trzeba będzie w całości jej oddać:mad: ) a Alfredzika zabrać. CÓD, MIÓD, MALINA. Psiak kochany, z ręka na sercu stwierdzam, miłe to, grzeczne, szybko się uczy i nawet już bronić stadka swego zaczął. Oj, żeby chałupa większa była, to tylko w odwiedziny byśmy go zawieźli a u nasz by został, ale cóż... Larwa nasza tęskni, ja jeszcze bardziej:placz: .
Zaznaczam: ogonka dzielni broniliśmy, łapek też, bo się larwie wydawało, że można złapać i iść w przeciwnym kierunku:crazyeye: , więc Alfredzik w jedny kawałku oddany a my tęsknimy baaaaaardzo...:-(