za kazdym razem jak jestem w schronisku, to podchodze do jego klatki, przystaje na chwile glaszcze go i za kazdym razem stwierdzam to samo- tojest bardzo przyjazny ludziom pies, wiec o co chodzi-o to, ze nie ma jednej lapy??? o to,ze ma taka przeszlosc, a nie inna??? z jednej strony dobrze, ze ludzie rezygnuja z adopcji wtedy, kiedy zdaja sobie sprawe z tego, ze jej nie podolaja, ale z drugiej tak sobie mysle-jak dlugo bedzie czekal na to, aby znalezc dom?? i czy go w ogole znajdzie???przeciez to nie jego wina, to nie jest pies, ktory trafil do schroniska miesiac temu, to jest pies, ktory sprawdzil sie w wielu sytuacjach i udowodnil, ze zasluguje na dom...