Jump to content
Dogomania

akucha

Members
  • Posts

    19364
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by akucha

  1. Byty wirtualne też potrzebne sopociakom :lol: Wystawiłam znowu Szyszkę, napiszcie, że ktoś dzwonił...
  2. Gromit pierwszy raz ma obserwatora. Wiem, że to nic nie znaczy, ale zawsze troche cieszy. Przecież to taki wspaniały pies!!!
  3. Ja myslałam, że to link na trójmiejskie :oops: Tez doczytałam. Smutne to wszystko, szkoda pieknego Baxa.
  4. Lec Baxie, niech nowy dom szybko się trafi!!! Smutna to historia, bardzo...
  5. Gabi, wybierz jedną, tak się nie liczy!
  6. I co? Dlaczego oddają Ja wczoraj wysłałam link do Olenki z prośbą, aby podrzuciła go cioteczkom od bokserów. Też się zakochałam okrutnie. Zaraz ci pewnien mod punkty przyzna za podpis. Miałaś już z nim watpliwą przyjemność...
  7. Pączek MNIAM!!! Dziękujemy, dzisiaj zjadłam tylko jednego :lol: Betbet, chodzi ci o tego chłopaka z trójmiejskich? Piękny boksio :-(
  8. Lavinio, my nie decydujemy. Brązowa wejdzie na dogo i napisze, co sadzi o Twojej propozycji. To ona nam szefuje. Dziekujemy za Ci za to, że pomyślałas o niej!!! Betbet, chylę czoła. zawarłaś cały smutek jej spojrzenia...
  9. [I][B]Proszę Wiolę uściskać za dobre serce... Takich ludzi jak ona powinno się brać "żywcem do nieba" ;) jeśli tylko ono istnieje.[/B][/I] [I]Przeczytałam wątek o Megi i mocno przygryzałam wargę, bo dręczyło mnie pytanie- dlaczego nie wcześniej... Tak widocznie musiało być. Prawda jest taka, że ze względu na małe dzieci nie planowialismy żadnego zwierzaka (baliśmy się, że dzieci go zamęczą). Dwa dni przed tym konkretnym dniem, kiedy zajrzałam na Allegro do ogłoszeń o pieskach (nigdy wcześniej tego nie robiłam) miałam anginę i prawie 40 st gorączki. Leżałam w "malignie" ;) i w dzień przyśnił mi się pies- że o niego dbam, że go kocham, że jest szczęśliwy. Sen był tak wyrazisty, że "zakiełkował". Jeśli jest więc jakaś "ręka boska" ;) to coś tu "zmajstrowała". Nie mieliśmy racji, że baliśmy się mieć psa- wszystko jest cudownie. Nasz 6-leni syn jest już duży i odpowiedzialny. Opiekuje się Megi, czasem się bawią do utraty tchu - Adaś biega (mamy baaardzo duże mieszkanie - w zasadzie 2 połączone ze sobą) z paskiem lub kocykiem w ręku a Megi za nim, podgryzając pasek, kocyk, Adasia podskakując radośnie. Nasz 3-latek Artuś ma bardzo zrównoważony charakter i głaszcze ją nie za często dosłownie z namaszczeniem, często za to przemawia do niej - a ona słucha -jak bajki- przekrzywiając łepek i waląc z zapamiętaniem ogonem w dywan. Ostatni- niemowlak (6 m-cy) wypatruje za nią oczy, a ona? czasem na jego widok zbiera jej się na takie czułości, że ciepły języczek nagle przejeżdża przez buzię... a niemowlę aż piszczy ;)) Chłopcy uczuleni są przez nas , że mają BEZWZGLĘDNIE szanować sunię, co też naprawdę czynią. Jest pełnoprawnym członkiem rodziny, a nie zabawką. Na wszelki wypadek ma swoje "miejsce psa" (piankowe legowisko z kocykiem i własnymi "zabawkami" - kosteczki, ucha, piszczek w miejscu gdzie oni nie mają dostępu. I czasem się tam zaszywa. ZAWSZE ma się gdzie schronić, jesli szuka spokoju. Najczęściej jednak wyleguje się na puchatym dywanie ;) Mogłaby i na kanapie, mogłaby też spać w łóżku (my z tych niepoprawnych, którzy śpią z psami... tzn nie umieją psom odmówić....;) ale ona nie wchodzi na meble! Ani do łóżka! W ogóle. Pierwszy raz w życiu widzę takiego psa! Być może ci ludzie, którzy ją mieli- nie pozwalali jej... Na spacerach skacze na wszystkie kobiety z siatką w ręku... i wypatruje za nimi oczy... tak jakby kogoś szukała.... serce się kraje. Pamięta pewnie TAMTĄ panią. Z czasem pewnie zapomni... Spacerów ma kilka dziennie. Najdłuższy - bo godzinę- półtorej - wieczorem ze mną. Podpisałam jej obróżkę (adres, telefon) uprzedzona przez pana ze schroniska. Ale nie zastosowałam się do zalecenie: nie spuszczać ze smyczy- spuściłam już pierwszego wieczora! Pilnuje mnie na każdym kroku, ciągle się na mnie ogląda - to ona się boi o mnie a nie ja o nią ( w sensie: że ja jej ucieknę). Teraz jest już śmielsza: biega po boisku, górkach z trawą, krzaczkach, parku - ale pilnuje gdzie jestem (lub mój mąż- który chodzi z nią po południu) i gdy wołam- wraca natychmiast. Zauważyłam niezgodności z ogłoszeniem: Megi nie jest szczekliwa! Szczeka baaardzo rzadko- tylko na widok rzucanego jej patyczka lub bujanego konia (na biegunach)- który jest własnością mojego synka. Koń tak ją denerwował (szczekała na niego i warczała), że w końcu zarzuciliśmy mu na łeb kocyk. I teraz jest spokój ;) I PIĘKNIE chodzi na smyczy (pisałyście, że rok jej życia stracony, że szrpie smycz, nie umie chodzić itp). Jest idealnym psem - wdzięczna, okazująca radość, miłość, cichutka, posłuszna, "dobrze wychowana" (nie wchodzi na meble ;)) ... Nie oczekiwaliśmy tego! Jesteśmy zauroczeni i zaskoczeni - skąd się taka kochana psinka wzięła... Po cichu marzę, że z czasem nabierze pewności siebie i zacznie trochę "pokazywać rogi" - np. za dużo poszczekiwać, czasem pomarudzić, "pograndzić" ;) bo takie zachowanie świadczyłoby o tym, że jest zdrowa ;) Na razie niestety nie jest. Ma zaawansowaną robaczycę (opinia doświadczonego weterynarza) - dlatego zaczęła w schronisku tak bardzo chudnąć i smutnieć. Dostała dziś pierwszą dawkę leku (będzie jeszcze kilka). Trzeba się liczyć z tym, że ze 2 tygodnie potrwa nim będzie można powiedzieć, że jest zdrowa. Dostaje też mikroelementy na wzmocnienie (słaba masa mięśniowa, wszystko ją męczy -pobyt w boksie + robaczyca spowodowały miastenię - czyli stopniowy zanik mięśni - ale to wszystko jest odwracalne i do nadrobienia). Podobno (info ze schroniska) ma chorą rzepkę i czasem kuleje (do tego stopnia, że może być potrzebna operacja) - NIC takiego nie zauważyliśmy. Weterynarz dziś pouczył nas jednak jak ją obserwować i na co zwracać uwagę. Podsumowując - słaba i jeszcze chora, ale coraz spokojniejsza i na pewno szczęśliwa, nigdy głodna i ciągle wybiegana - taka jest teraz Megi. Gdy zostanie wyleczona; czas zagoi rany fizyczne i psychiczne - będzie na pewno wyglądać kwitnąco. Jestem pełna dobrych myśli. Żyje w dobrych warunkach. Ma dużo miejsca - w tym wyłącznie swojego własnego, rodzinę, szacunek (jest na równych prawach z każdym innym członkiem rodziny) i wszystko co potrzebne (dobre jedzenie, witaminy, leki). Mieszkamy na Zaspie, blisko morza. Gdy zrobi się troszkę cieplej- będzie na okrągło w lesie nad morzem i na plaży ;) Pozdrawiam serdecznie i jestem do dyspozycji jeśli chodzi o nowe wieści. Myślę, że ze zdjęciem poczekam, aż ją wyleczę i "podtuczę" - za kilka tygodni się pochwalimy ;) Ucałowania dla Wioli. Magda.[/I] Zdecydowanie przychylam się do opinii, że domkowi Megi wskazał Palec Boży! Jak inaczej wytłumaczyc, że trafiła do RAJU??? :multi::multi::multi: Szczęściara nasza! Czytajcie cioteczki i niech Wam się te Wasze mafijne buziaki uśmiechają na zdrowie! :lol:
  10. Ona jest jak Mała Mi - taka szelma urocza. Ale właśnie... przecież wołać na nią nie będziecie :hmmmm: Jak takiego pieska zawołać? No bo przecież nie usiedzi toto ani na chwilę, żeby gestów nauczyć. Oj, to będzie wyczyn! :diabloti:
  11. :lol: Miło zrobić Wioli niespodzinkę!!!! Napiszę dziś do Pani od Megi, sama jestem ciekawa, jak się spisuje sopocianka nasza.
  12. Musi się udać!!!! Przekroczył przecięz limit "do trzech razy sztuka" ;) Może dorósł już?! Trzymaj się Max, mocno ci kibicujemy!!!
  13. [quote name='Maupa4']Nie idz jeszcze spać to się dowiesz ;). Lata po schodach jak nakręcona. Wróciłyśmy od weta Karolina wyciągneła ją spod kurtki, postawiła na podłodze i ... myślisz, że poczekała ? A gdzie tam galopem po schodach ... do dooomuuu ! Wlazła na drugie piętro sama :crazyeye:. Wstęp ten był do napisania gdzie śpi ... no od wczoraj w nocy śpi na górze i ze mną :roll:. Wlazła o 3 w nocy ... najpierw gdzieś przez sen usłyszałam "pi, pi" a potem obudziło mnie "rłaaa, rłaaaaa" - przelazła po śpiącym Perzu ... Potem kitłasiła się przez godzinę - ja nieprzytomna łaps ją i do łóżka na poduszkę (żeby nie zgnieść) a ona wycieczki tam i z powrotem i na ziemię ... a potem "pi, pi" pod łózkiem - no to od nowa :shake:. W końcu usnęła ... a rano smyrg z łóżka - ona idzie ze wszystkimi na spacer ... a tu guzik - czekamy na powrót wszystkich a nie spacerujemy. Teraz śpi na górze - już wie gdzie są wszystkie dostępne i niedostępne posłania ... A było tak pięknie .... spała z Glutkiem i Mają na dole ... całe dwie noce. Aha - na łóżko też już umie wskoczyć :shake:. No tak inteligentnego a zarazem małoletniego szczeniora to jeszcze w tym domu nie było ... no ale ona to dziewczynka :eviltong:. Zdjęcia jutro bo "przez weta" jesteśmy w niedoczasie ;)[/QUOTE] Kocham takie szelmy na "M"!!! To żywioł, kmikadze, kochanieństwo słodkie :loveu::loveu::loveu: DZIDZIA z wysokim IQ :evil_lol: To czekam na foty! Cmoknąc ode mnie poproszę, jak się złapać uda oczywiście... Oktawio, niedobra ciotko, ja ci dam felerne białaski :placz::mad: Prosiaki to twardziele!!!
  14. Maupo, a może Mona tęskniła za swoim doktorem, co? Może tak być... Cieszę się, że bryka!!! :multi: Skończyłam sprawozdanie, wzięłam fajkę i przyszłam do tych na "M" pełna nadziei, że pośmieję się przed snem, a tu nic... Nie ma zdjęć Muchomorka :cool1: O niedobre Wy!!! Idę spać, dobranoc! Z kim dziś spi nasza dzidzia?
  15. Czy są jakieś nowe wieści??? Czekamy...
  16. Podnoszę wysoko, niech ma swoją szansę.
  17. [quote name='Gabryjella']Taaa piękna, jakaś taka groźna z wyglądu :scared:[/QUOTE] Jaka groźna? :mad: To spojrzenie mądrego psa! Zna się na ludziach.
  18. Wszystko dobrze cioteczki ;) Nic nie piszę, żeby nie zapeszać, pozdrawiamy!!!
  19. A co ona taka spokojna? Słodkie są, tak bużka w buźkę :loveu:
  20. [quote name='Betbet']ja nigdy nie umiem trafic na sopockie psy na dogo i zawsze z taaakim opoznieniem...[/QUOTE] Wejdź w profil brązowej, kliknij na: Wątki założone przez uzytkownika i masz wszysciuteńkie nasze piechy :lol:
×
×
  • Create New...