Byłam dzis rano z antybiotykiem.
Miska plastykowa zeżarta, kabel od przyszłego domofonu odgryziony a wnętrzności poduszki robiły za śnieg :mad: :mad:
Byłam z córką dwoma chłopcami w wieku 4 i 4,5 roku i kuzynkami. Red wylizał wszytkich (głownie buzie dzieci) ale Dukat był lekko nieufny.
Nikogo nie widziałam (mam na myśli pana Andrzeja Kasiu) a pan od Morisowej zapowiedział sie ok 15.
Jedzenie nie zrobiło na nich większego wrażenia. Dukat jadł, a Redzik zadowolił się głaskaniem :)