-
Posts
9377 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by modliszka84
-
Bullowate z Pabianic czekają na domy!
modliszka84 replied to modliszka84's topic in Już w nowym domu
trzeba poczekać aż sie wczyta aukcja do konca, wtedy wszytsko widać -
trzeba zabrac Amora natychmiast ja juz nie ma siły, to juz sie robi jakaś telenowela normalnie :shake: w każdym razie dziś dostałam wiadomośc, że "babcia" jednak nie chce już próbować... a Iwona ma problemy osobiste przez psa i generlanie nie jest on tam już mile widziany. irenaka - numer do Iwony 667 258 583
-
zobaczcie jakąTunis ma śliczną panią [IMG]http://hundehilfepolen.hu.funpic.de/4images/data/media/26/Elmo_tunis.jpg[/IMG] z tego co tam wyczytałam, to z Tunisa pies-sportowiec i owczarek pracujący ;) biega przy rowerze, odbiera dzieci ze szkoły... oraz Roki - 6 lat w schronisku, pies nieadopcyjny... [IMG]http://hundehilfepolen.hu.funpic.de/4images/data/media/26/Roki_026.jpg[/IMG]
-
Iwona mi napisała, że z babcią będą jeszcze raz próbowac. Bo to nie było tak, że babcia po 3 dniach po prostu chciała się pozbyć psa. Zmusili ją sąsiedzi, strasząc policją...Wiem, że bardzo jej było przykro z tego powodu. Jeśli uda się Amora jakoś "ustawić" żeby nie wył to jest szansa, że u tej babci mógłby zostać. Iwona tylko boi się, że ponowna próba nie uda się, a tym samym narazi na nerwy, stres zarówno babcię jak i Amora.
-
Ja też jestem generalnie przeciwna psychotropom, ale... jeżeli one mają pomóc, przynajmniej na początku to jestem za. W tym przypadcku to jest chyba jedyny pomysł. No bo kto weźmie Amora? Iwona musi zmienić mieszkanie - jeśli Amor w nowym miejscu będzie wył, to właściciel im wypowie umowę. Bo zgodził się na psa, który nie będzie nadmiernie hałasował. Tu nie chodzi o niczyją złą wolę, ale takie życie pisze scenariusze. Z babcią mają próbować jeszcze raz. Ale pod jednym warunkiem, że Amor nie będzie wył, bo inaczej sąsiedzi się będą buntować. Powrót do schroniska to w ogóle nie wchodzi w grę. Już bardziej humanitarna byłaby eutanazja. Iwona pisze, że Amor cały czas zachowuje się tak jakby był na lekach. Jest przymulony, powolny, traci równowagę często, słabo słyszy i słabo widzi. Wet stwierdził , że to trwałe zaburzenia neurologiczne, nieodwracalne. Amor nie jest normalnym, wesołym psem, który przeżył traumę schroniska. Nie wiadomo gdzie był wcześniej, przed schroniskiem. W schronisku 2 lata praktycznie nie wychodził z budy, miskę mu pracownik musiał wkładać do budy, a załatwiał się chyba w nocy jak nikt nie widział. I tak 2 lata... Zresztą, sama widzisz jakie zainteresowanie jest na wątku... :shake: Ja już nie wiem co zrobić.
-
irenaka - z pewnością masz racje, ale Amor jest psem specyficznym, z zaburzeniami psychicznymi, zmianami neurologicznymi, prawdopodobnie po przebytej nosówce. Nie bylo to widzimisie tej pani, że po 3 dniach pies musiał wrócić - to sąsiedzi zażądali pozbycia się psa, który wciąż wył! I niestety prawo jest takie, że to lokator w takiej sytuacji może być posądzony o naruszanie porządku publicznego. Nikogo nie interesuje, że to pies i trzeba dać mu czas. Prawo jest jasne. Amor nie uspokoił się ani gdy przyjechała Iwona, ani w drodze, dopiero w mieszkaniu u Iwony. "Babcia" też podobno oddawała go ze łzami w oczach bo chciała go zostawić u siebie. Z pewnością gadała do niego, bo z reguły starsze samotne osoby tak właśnie robią. Jutro pojadę do weta po jakieś leki uspokajające. Zobaczymy jak Amor zareaguje, mamy czas do 15 grudnia narazie... Amor u Iwony też początkowo wył. Sąsiedzi nasyłali już policję. Okazało się, że Amor tak przywyknął do pokoju, że zostawiony w przedpokoju z dostepem do kuchni wył. I jak to logicznie wytłumaczyć? Gdy zorientowali się, że taka jest przyczyna - wycie się skończyło.
-
[quote name='Justy$ka']Elza to jest średniej wielkości sunia, a jej dusza jest przynajmniej dwa razy większa od niej...Ona jest taka kochana...gdy ją wyprowadzam to skacze wysoko żeby dać mi całusa...:lol: To idealna sunia dla ludzi wesołych ceniących sobie zabawę, miłość i przywiązanie. Miejmy nadzieję że znajdzie się ktoś kto pokacha ją i zapewni jej stałe miejsce w swoim serduchu...:roll::roll::roll:[/quote] otóż to .... Justyska, Ty się pochwal ile masz lat ;) Rany...jak bym chciała żeby to nowe pokolenie było właśnie takie jak Ty...może za kilkanaście lat coś by się zmieniło w tym cholernym podłym świecie...
-
Transport to zawsze się jakoś wykombinuje ;) Saskia - ta sunia jest bardzo łagodna, podejrzewam że jest wielkości kota właśnie, nie wygląda na taką która by chciała kota gonić. Co do dzieci to niestety nie wiem, ona na początku pobytu w schronisku bardzo się bała ludzi w ogóle, tego hałasu psów, innych psów w boksie. Teraz baaardzo się garnie do człowieka, tak bardzo że chce przechodzić przez drzwiczki boksu. Mimo strachu nie wykazała nigdy agresji do człowieka. Taki tymczas byłby dobry, bo jesteś cały czas w domu. Nie wiadomo jak sunia by się zachowywała pozostawiona sama. Chyba że od razu byłby dom stały to jeszcze lepiej. Ale narazie Dt jest na wagę złota. Sunia by doszła do siebie i odpoczęła. Ona zbyt wiele nie je, obecnie w schronisku dostaje lepsze jedzenie - takie jak szczeniaki, bo trzeba ją odkarmić. Była zaszczepiona, ale w razie jakiś dodatkowych kosztów za leki czy wizyty u weta to myslę, że jakieś bazarki by się zrobiło.
-
to juz jakas parodia normalnie... ile juz ten pies czeka na dojazd do domu? czy w ogole ten dom to nadal czeka na nią? sorry, ale na miejscu przyszlej wlascicielki to juz bym dawno w pociąg wsiadła i nie czekała na cud :shake: ktos mi wytlumaczy w czym jest problem? czy transport za zwrot kosztow paliwa tez wchodzi w gre?
-
Bullowate z Pabianic czekają na domy!
modliszka84 replied to modliszka84's topic in Już w nowym domu
Rudy Rudolf [url=http://www.allegro.pl/item490498908_piekny_i_lagodny_amstaff_rudolf.html]Piękny i łagodny amstaff Rudolf (490498908) - Aukcje internetowe Allegro[/url] -
niestety nie udało nam się sprawdzić :roll: całą sobotę u nas padało, Kaja siedziała w budzie, było jej zimno...nie chciałam jej dodatkowo wyciagać na deszcz... mam nadzieję, że za tydzień się uda. Ona jednak w ogóle nie zwraca uwagi na psy w sąsiednich boksach, jest spokojna, myślę że nie byłoby problemów u niej z akceptacją innych psów
-
Sytuacja jest patowa... Iwona chciała dobrze, uratowała psa, ale każdy ma pewne granice tolerancji i możliwości. Rozumiem ją, bo sytuacja stała się naprawdę poważna. Amor jest psem trudnym, z problemami, stare choroby odbiły piętno na jego psychice. Jak widać strasznie przywiązał się do miejsca, nie tylko może do osób, co do miejsca. Iwona musi zmienić mieszkanie...i co wtedy? Przecież jeśli on będzie wył (a można podejrzewać że będzie) to przecież właściciel ich wyrzuci!!!!! Wtedy ani Iwona, ani Amor nie będą mieli gdzie mieszkać! MUSIMY coś zrobić! Nie mam pojęcia tylko co. Jedyny mój pomysł to jakieś psychotropy, które by uspokoiły Amora do czasu aż przywyknie do nowego miejsca. Wtedy można by też może spróbować jeszcze raz z domem u babci. Ale nie znam się na tym i nie wiem czy to cokolwiek pomoże. Potrzebne jest jakieś miejsce dla Amora, najlepiej w domu z ogrodem, bo nikt z sąsiadów w bloku nie wytrzyma notorycznego wycia psa. Jeśli nie uda się nic znaleźć, to ja naprawdę nie wiem co będzie. Powrót Amora do jakiegokolwiek schroniska ? Już chyba lepsza eutanazja....
-
Pchełka na inne psy nie wraca uwagi w ogóle. Jakiś czas była w boksie z suczkami, wtedy podobno w ogóle nie jadła, nie wychodziła z budy. Teraz jest w szpitalu z drugą suczką w boksie i nie wraca na nią uwagi. Ona widzi tylko człowieka. Tak jak Kasia pisała - wdrapuje się na kratę tak jak kot, trzyma się tymi chudymi łapinkami, potem spada na twardą podłogę...i znowu się wdrapuje. Tak bardzo chce wyjść. Przy tym non stop się trzęsie. Dzięki też za allegro!
-
Sprawa jest pilna i nagląca! Nie wiem co robić, ale Amora trzeba zabrać! Jest to pies z problemami, nie wiem co z nim będzie... Oto list od Iwony: Amor jest po pierwszej nieudanej adopcji... Nie chciałam nic pisać by nie zapeszyć i miałam rację. Babcia mojego chłopaka jak kiedyś do niej z nim przyszliśmy stwierdziła, że ona chce go wziąć od razu na stałe, całe życie miała psy. Babcia Radka mieszka w tym samym mieście co my. W środę zawieźliśmy Amora do babci Radka, wcześniej przez tydzień odwiedzaliśmy ją z nim i przesiadywaliśmy by się przyzwyczaił do nowego miejsca. Jednak Amor przez trzy dni, które był u babci Radka CAŁY CZAS WYŁ! Nie wył tylko wtedy gdy spał, na spacerach też odstawiał koncerty, i nie zmieniało się to w momencie gdy byłam ja i Radek. Po takich trzech dniach sąsiedzi zażądali, by zrobić coś z psem, dzisiaj w nocy babcia Radka zadzwoniła do nas, żebyśmy go zabrali. Właśnie wróciliśmy, dlatego piszę o tej godzinie. Amor przez całą drogę również wył, nie uspokoił się, gdy nas zobaczył. Przestał wyć dopiero w momencie, gdy znalazł się w naszym mieszkaniu!!!!!! Obawiam się, że tak będzie za każdym razem, gdy znajdzie się w innym miejscu a mało kto wytrzyma psa wyjącego praktycznie non stop przez kilka dni i narzekających sąsiadów. A u babci Radka miałby jak w raju. Kolejną rzeczą jest fakt, że my od nowego miesiąca zmieniamy mieszkanie i sądzę, że wtedy Amor też będzie wył-zrobimy świetne pierwsze wrażenie na nowych sąsiadach i właścicielu mieszkania. Zgodził się wynająć nam mieszkanie z psami pod warunkiem, że będą się cicho zachowywały. Ja naprawdę się starałam pomóc Amorowi, ale czuję się jak z ręką w nocniku. Coraz częściej jesteśmy zmuszeni zmieniać swoje plany dla Amora. Od czasu gdy jest u nas (czyli od prawie czterech miesięcy) raz tylko wyjechaliśmy na weekend do rodziców. Nigdzie się nie możemy ruszyć nawet z nim bo w nowych miejscach wyje. A teraz boję się, że pokrzyżuje nam plany związane ze zmianą mieszkania-tego już jak dla mnie za wiele. Z Amorem jesteśmy przywiązani do jednego miejsca i koniec. MUSIMY COŚ Z NIM ZROBIĆ. Miałam wcześniej psy na tymczasie, również wymagające opieki i poświęceń, ale Amor komplikuje nam ważne plany: zrezygnowaliśmy ze wszystkich wyjazdów, boimy się zmiany mieszkania. Gdyby Amor był problematyczny tylko dla nas... Ale w momencie gdy zaczną się skargi nowych sąsiadów, nie wiem co zrobimy i gdzie będziemy mieszkać. Nie mamy własnego mieszkania, musimy wynajmować coś w bloku. Nie możemy wszystkiego podporządkowywać psu, który u nas miał tylko wydobrzeć i przejść w inne ręce. Od kilku tygodni jest naszym nieustannym zmartwieniem. MUSICIE JAKOŚ NAM POMÓC I TO SZYBKO! Naprawdę nie wiemy już co robić i aż wolimy nie myśleć o tym co siębędzie działo po przeprowadzce. Pomózcie!! Co tu robić ???
-
[URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images26.fotosik.pl/300/22479671ca2f5e71.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images29.fotosik.pl/299/dcddc8ce39ae30a3.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images27.fotosik.pl/299/32bc429c9ba175f5.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images25.fotosik.pl/299/bf085a9db993c459.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images38.fotosik.pl/35/e52f12d30939d88d.jpg[/IMG][/URL]
-
kochany Bafuś-już szczęśliwy w domu u ecci -ODA do Bafusia str.65
modliszka84 replied to mulinka's topic in Już w nowym domu
[url]http://www.dogomania.pl/forum/f28/alarm-3kg-psiego-dramatu-widziales-kiedys-psia-rozpacz-wyrzucona-w-worku-pchelka-125977/[/url] pomocy :-(