Ogród owszem, odpada. Chociaż, gdyby miała dobrze ocieploną budę i dobre warunki to poradziłaby sobie, przecież w schronie nie śpi na kanapie. Biorąc oczywiście pod uwagę to że na podwórku przebywałaby jedynie pod nieobecność właściciela i teraz tylko przez pierwsze dni, gdy nie ma jeszcze mrozów.
8h samotności, ciepły kąt i żarełko, a wieczorami mizianko i miłość właściciela jest moim zdaniem lepsze niż jakiekolwiek schronisko.