Jump to content
Dogomania

Dorothy

Members
  • Posts

    8714
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Dorothy

  1. Klusiek pozdrawia wszystkich... biedaczek ledwo kica ale pelen zycia :-) niepokoi mnie to jego przerosniete oko, jest coraz wieksze... :-( boje sie ze trzeba bedzie myslec o usunieciu...:shake:
  2. jakiego znowu prosiaczka Bianka malo Ci zwierzakow???:crazyeye: jeeeny Mordzian dzis usilowala wygonic od miski kota, eeech tego malego a on na nia mmmmrrrrwrrrrmrrrrraaauu :evil_lol:
  3. Cos Ty Laluna co ja tam musialabym posadzic zeby zacienic 4 dorosle wielkie psy typu bobtail/Klusior? To jest tuz obok domu, przez caly czas budowy skladowano tam najpierw kamien i kruszywo, potem piasek budowlany. Jest go chyba z pol metra. Nie wyobrazam sobie co by na tym roslo, chyba kaktus z Meksyku :evil_lol: Myslalam o dachu z tym ze poniewaz jedna sciana kojca to sciana domu i nie ma tam slupkow to musze wpierw kogos kto slupki wcementuje zeby sie to trzymalo. Poza tym potrzeba zeby to zolidne bylo, kojec ma cos 3.5 na 4 metry, wyobrazasz sobie plachte tych rozmiarow ktora wisi w powietrzu i nie wpada do srodka? Niestety za wszystko musze zaplacic - za wbetonowanie slupkow, za kazda robote. Panom budowlanco stowki znikaja w kieszeniach jak swieze buleczki. Myslalam o siatce maskujacej, ona troche zacienia, ale jesli bedzie lalo, jak dzisiaj? Mam im kazac lezec na deszczu? Naprawde rozwazam caly czas ta sprawe, i mi tu rozne rzeczy do glowy przychodza, tylko kwestia kasy wszystko. Chyba ze zrobie zbiorke jak Czarodziejka zrobila na kojec dla Rexa...ale wiesz jak to jest ze zbiorkami. Mamy tu inne priorytety zbiorkowe.
  4. Mam juz kojec, z ktorego tylko 1 pies wyskakuje, hehe, reszta siedzi, problemw tym, ze nie mam odpiwednio duzej budy i kojec nie jest zadaszony. Prz ostatnich upalach nie moge psow zamknac na takim skwarze bez cienia:shake: dlatego zostawiam im garaz otwarty gdzie sie skrywaja lub leza na ganku. Narazie na zadaszenie czy bude nie ma kasy,eech...
  5. Dzieki Bianeczko... :calus: u mnie glowny, najglowniejszy problem jest taki- moje dwie rece do roboty, a do zrobienia WSZYSTKO. Codzienne prace stajenne, domowe,m okolodomowe, psowe, no i dziecko ktore naprawde wymaga uwagi, a jestem tu z Jula sama, i nie moge bez przerwy mowic- za chwile. Nie ma babci cioci ani siostry ktora by co zrobila. I tak sama dziwgam wszystko na garbie i sa chwile gdy po prostu pelzne do drzwi na czworaka myslac jak tez ja dotre do sypialni... Stad, ze tak powiem, pewne niedociagniecia w naszym gospodarstwie...;)
  6. hihi :evil_lol: ja mam zycie tak niezwykle ze kto wie co moze byc/....
  7. konczac temat, Matusz sam napisales ze jeste uczen i bez pracy to ja przypomne Twoje slowa- "na balkonie zrobic barierke" koszt wykonania barierki na balkonie z kuciem betonu, cementowaniem, materialami, najtanszymi, wierz mi- 1500 zl. Sfinansujesz? Bo ja nawet na psy nie mam, a co dopiero na barierke:angryy: nie mowiac o BRAKU RAk DO PRACY.:shake: a na psy krecace sie wokol auta zawsze bardzo uwazalam, i wjezdzam na podworko prawie stojac patrzac przed przednie kola. Ale Bert wepchnal Klusiora pod TYLNE kolo... mam tam miec oczy? Nie wjezdzac na podworko? Zamknac psy w kojcu? Fakt, teraz jak wyjezdzam zamykam je w garazu. Efekt- pogryzione tam rozne rzeczy, kupa na srodku, kaluza siku.... Prosze wysil troche wyobraznie. Peter czekam, zwlaszcza ze musze zobaczyc Twoje nowe cztery kolka ;) Dziewczyny dziekuje za zrozumienie. Musze dzis wydaostac od lekarza zdjecia rtg Morgany i poslac do tych magikow najlepszych w kraju. Strasznie wieje u mnie, jeszcze troche i nie bedzie Dorotki ani jej domu wraz z zawartoscia :placz:
  8. Klusiorowi sie przyda, juz wisze w lecznicy 450 zl z zastrzykami wlacznie :-( dzieki Bogu te pieniazki tam sa na AFN Mordzianowi tez sie przyda... Matusz wiem ze to poniekad moja wina ze psy sa w gipsie. Moja wina bo jestem sama jak palec a na stanie cale wielkie stado. I czasem czegos nie dopilnuje albo przeocze, bywam zmeczona, wiesz, jestem tylko czlowiekiem, w dodatku kobieta lat 35 kilo 54 z przetraconym kregoslupem, a nie mlodym silnym facetem...:shake: Moglabym wiec po prostu nie miec tego stada nie pomagac miec to w dupie malowac paznokcie i popijac drinki z palemka a w ogrodzie brykalby mi moze najwyzej york no ewentualnie westie a mnie bryka cale stado sierot psich i konskich i kocich to co jest lepsze nie pomagac i nie beda zdarzac mi sie wypadki czy pomagac mimo wszystko??.... naprawde STARAM SIE JAK MOGE:placz: Dziekuje Wam najkochansze dziewczyny za bazarki i wplaty, nie wiem co bym bez Was zrobila, najprawdopodobniej zginelabym, i to nie jest tylko takie powiedzenie. Dzieki Wam sobie z tym wszystkim radze. Kto to jest ten tajemniczy Han&Dom czy uchyli rąbka tajemnicy?? Wszyscy macie pozdrowienia od Mordziany no i serdecznosci ode mnie...
  9. matusz pamietam, ale mam 5 psow z tego dwa w gipsie, zlituj ze sie blagam :placz: tez mam swoje problemy uwierz mi...:-( Aniu kaganiec mozesz wystawic na bazarku, moje psy baaardzo rzadko uzywaja takowego i ponadto nie mam sredniego psa chyba :oops: tylko malutkie (Morgana) i wielkie (Hossa Klusior Bobtaile)
  10. bedzie faktura i mam nadzieje otrzymac zwrot powiedzmy w tym stuleciu:roll: Klusiek byl dzis na zastrzyku (dostaje dozylnie bonharen, zostal mi jeszcze od Filipa...) biedak dla niego wizyta w lecznicy to trauma. Zapada sie w sobie, kazdy halas go tam przeraza, a jak nie slyszy czy jestem zaczyna byc nerowy. Nie dziwie mu sie...:shake: za duzo przezyc jak na jednego, mlodego, slepego psa...
  11. AniaB dziekujemy z Mordzian z calego serca za pamiec i za bazarki :calus: jutro pomysle nad przygotowaniem maila i telefonami, ale mam straszna liste rzeczy do zrobienia PILNYCH I WAZNYCH czemu ja nie wystepuje w trzech egzempolarzach?? Albo chociaz dwoch...:placz:
  12. dziekuje Wam dziewczyny. Laluna czy moge poslac maila do tego doktora na ktorego podalas namiar na strone www? Moge sie powolac na Ciebie albo co? Odpowie? nie opowiadaj mi tu ze daleko bo z Klusiorem na konsultacje oczu jechalam do Warszawy. A do Wrocka autostrada z Bielska prawie jest. Ja dla psow wiele zrobie, zebym tylko miala za co...:-( Morgana nie staje na tej lapie w ogole, ani teraz ani w opatrunku.
  13. jesli ktos zna takiego lekarza ktory powiedzialby cos na podstawie zdjecia to ja moge rtg poslac mailem...wraz z opisem sytuacji/... Ciociu Figo, jak mam Ci dziekowac za nieustanna pomoc to ja juz nie wiem...:oops:
  14. Klusek kica na 3 lapach, wbity w gipsowy gorset, poszczekujac zalosnie, za calym stadem - ktore np pedzi do bramy obszczekac intruza. stara sie dolaczyc do grupy , ale szybko wraca do garazu wyczerpany i lezy dlugo...
  15. chirurg powiedzial ze ta lapa sklada sie z sciegien i kosteczek, miesni tam nie ma, i istnieje obawa,ze zostana te sciegna urazone podczas operacji lub tez przez zamontwane gwozdziki- potem w trakcie gojenia po operacji. I ze mam sie zastanowic czy sobie tej operacji zycze. ja chyba oszaleje!!!:placz: skad ja do diabla mam wiedziec czy sobie zycze?? mam sobie zyczyc? a potem bedzie na mnie? Laluna jesli te kostki sa z przemieszczeniem to istnieje mozliwosc ze ja uraza. To co , nigdy na niej nie stanie i zawsze bedzie urazac? Nie wytworzy sie tam jakis niby-staw albo torebka co by to ochranialal?? Przeciez ja nie jestem lekarzem:placz: a bardzo chce zeby Mordzian chodzila... Inna sprawa- na operacje nie mam kasy, wplynelo bardzo nieduzo...:-( juz za Klusia mam dlug 400...
  16. alez ja mam pastuch wokol pastwiska.Ale Rudy kopal nowego i przeganial (cos mu odbilo znowu ostatnie 2 dni) i zlamlal po prostu slupki ogrodzenia,,, pastuch poszedl na ziemie i konie wyszly. Nie wiem czy to bylo romatyczne, wsciekla rozczochrana zmora w szlafroku snujaca sie noca po pastwiskach i polach z wiaderkiem owsa i latarka... mamroczaca pod nosem przeklenstwa i snujaca plany produkcji kabanosow... mam niejakie watpliwosci co do tego romatyzmu:shake:
  17. jakos dajemy rade, choc upal wykancza...:shake: nie brakuje nam tez codzien rozrywek, o ktorych juz tu pisac nie chce zeby nie bylo ze tylko sie skarze, ale dla przykladu z najnowszych- o drugiej w nocy konie (wypyuszczone na noc na pastwisko bo w dzien upal i nie jedza) rozwalily ogrodzenie i poszly na wies. Gonilam je po ciemku w szlafroku i z wiaderkiem owsa, prowadzac po jednym do stajni po omacku, wpadajac w wadoly i dziury... a w ogole dzieki Bogu- obudzil mnie kwik trzask a potem podzwanianie kolek u kantarow gdzies niepokojaco z innej strony... Co do Morgany to lekarz zarzadzil zdjecie opatrunku i chodzenie bez. Ma to na celu zapobieganie przykurczom, rzeczywiscie mimo braku gipsu od piatku Morgana nadal nie staje na tej lapie, nawet nie dotyka nia ziemi. Nauczyla sie tak i koniec. NIedlugo kontrolne zdjecie czy trzecia kostka sie zrosla, i co z czwarta. Przydalaby sie rehabilitacja oslabionych miesni lapy,tak mi sie wydaje, czy ktos wie moze jak sie to robi?? Ja nie mam pojecia...:shake:
  18. Klusiek lezy caly dzien w garazu jest bardzo biedny trudno mu sie pogodzic ze swoim stanem, na codzien byl bardzo energicznym wesolym psem i wszedzie go bylo pelno mimo slepoty. Teraz jest bardzo unieruchomiony. Wszedl na schody i nie umial z nich zejsc :-( kazde popchniecie przez innego psa to prawie zamach na jego zycie, wiec boi sie wychodzic z tego garazu. Jedynie jak wyszlam i wracalam do domu, wraz z cala reszta przykustykal do bramy i popiskiwal glosno. Zalosne skomlenie wsrod szczeku pozostalych psow. Widac jednak, ze odczul ulge w bolu, po nastawieniu barku.
  19. o Krzys sie pokazal, no dzieki za pocieszenie Klusior ledwo zyje, jest wycienczony. Wpakowany w gips ledwo moze sie poruszac. W dodatku jest slepy i kazano mi WPAKOWAC GO W KOLNIERZ I TAK TRZYMAC, czego nie zrobilam. Jest bardzo biedny ale bardzo ucieszyl sie slyszac psy i czujac zapach domu. W lecznicy zaczal WARCZEC na labka, widac bylo ze nerwy mu puszczaja i jest przerazony... Klus nie umie sam trafic do miski z woda:placz: jest calkowicie bezradny... probuje podskakujac przemieszczac sie po podworku ale bladzi i widze ze jest zdezorientowany, szkoda slow....:shake: jest zagipsowany totalnie, lapa na sztywno...:-( jednak ponoc szanse na to ze bedzie normalnie chodzil sa duze bo ten odlamany kawalek kosci po nastawieniu przyblizyl sie do miejsca z ktorego sie urwal i moze sie zaleje , pies jest mlody i rosnie. Drugie zlamanie w stawie lokciowym to pekniecie, szerokie bo szerokie ale tez powinno sie zalac. Ponadto zostal jeszcze bonharen po Filipku, bedzie jak znalazl dla Kluska, trzy zastrzyki... Zebysmy tylko wytrzymali :-( wiecie jak to z gipsem:-( nie mozna na deszczu nie mozna na mokrym nie mozna zjadac jak przeszkadza nie mowiac o ogolnym dyskomforcie moim i psa...:-(:-( teraz musze do AFN zaapelowac o dobre serce wstepny rachunek za dotychczasowe uslugi wet - - 400 zl :placz: a potem beda nastepne- kontrolne zdjecia, ew. poprawki o ktorych myslec nie chce...
  20. Klusior w lecznicy. Mam przyjechac po niego o 20-tej. Po nastawieniu wsadza mu w gips lape od poduszek az ponad staw barkowy i dookola tulowia, lapa bedzie nieco odchylona do tylu i calkowicie sztywna, w tradycyjnym ciezkim gipsie. Opatrunek podobny do tego jaki zaklada sie czlowiekowi ze zlamanym obojczykiem :-( I ma tak byc 2 miesiace!!!:placz::placz: zalamka nie dosc ze slepy to praktycznie unieruchomiony!!:-(
  21. ciocia figa33 :calus::calus::calus: przyszla karma DZIEKUJEMY NAJMOCNIEJ!!!
  22. ciocia figa33 :calus::calus::calus: przyszla karma DZIEKUJEMY NAJMOCNIEJ!!!
  23. no coz, Morgan nadal ma cieczke i kibluje w domu,przy okazji ja wyczesalam, Bert demoluje drzwi wszelakie i piszczy i szczeka ktorys dzien z rzedu z milosci:p , Klusiek lezy i cierpi, na dworze 40 stopni...
  24. sunieczko kochana, ty nadal w schronie....?
  25. Klusiek tez ma lape w 2 miejscach zlamana... rozmawialam z chirurgiem, jest zdania ze nalezy mimo zlamania glowki kosci ramieniowej sprobowac nastawic ten staw. Dlatego ze ingerencja chirurgiczna daje wielkie ryzyko ze staw zesztywnieje a pies bedzie kaleka. Nastawienie stawu i wsadzenie w gips daje szanse ze staw sie ustabilizuje a glowka MOZE zaleje (zrosnie). Jesli nie- lepiej potem operowac ta glowke, na ustabilizowanym stawie. (zapytalam go czy mozna laparoskopowo- w Niemczech koniom w kazdej klinice operuje sie stawy laparoskopowo. Wyszlam na debila z innej planety, w Polsce moze z jeden czlowiek ponoc to robi psom..bo nikt nie ma laparoskopu.:-( ) Wyrazilam obawy co do znieczulenia, ktore musi byc bardzo silne do nastawiania stawu.Powiedzieli ze powinno byc lepiej niz wczoraj rano bo pies wyszedl z szoku, a pozostawienie tego tak jak jest to im dluzej tym gorzej, bo potem moze sie nie dac nastawic i wyskakiwac ze stawu przy byle okazji. Pozostawienie tego tak jak jest to trwale kalectwo- pies ledwo sie rusza. Bardzo cierpi i bol pozostanie na dlugo. W dodatku - jest niewidomy... Musze zdecydowac... tak mi ciezko :-(... termin nastawiania jutro 14-ta...
×
×
  • Create New...