Alergia jej grozi,ale nie na gabinet weter.-ona tam ciągnie jak szalona :evil_lol: -nigdzie nie dostaje takiej masy smakołyków jak tam-przed, w trakcie i po zabiegach :razz: Doszło już do tego,że wetka wyciąga strzykawkę,a Mrówa z radości wychodzi z siebie,bo myśli,że to coś do jedzenia :roll: :stupid:
Mam jednak nadzieję,że to "wariactwo" niebawem się zakończy.. co za dużo ,to niezdrowo...I mam tu na myśli zdrowie Mrówencji.