Witajcie.
Pisałam, że w sobotę byliśmy znów u weta i Fidlasty dostał 3 zastrzyki.
Było dobrze do wczoraj wieczorem...znów dostał gorączki, znów zaczął sie telepać i wmiotować. Całą noc ciężko dyszał i sapał, nie dał nam spać. Nie potrafił sobie miejsca znaleźć a od 4.00 nad ranem zaczął rzygać.
Dzis rano zaprowadziłam go do mamy aby nie został sam w domu. Musiałam Go siłą ciagnąć bo nie chciał wyjść z domu. Bał się zejść po schodach...:shake:
Godzinę temu mama do mnie zadzwoniła, że z Fidlem coś się dzieje - wymiotuje i sra gdzie popadnie, wodą jakąś...i trzęsie się tak okropnie że nie potrafi go uspokoić.
Po pracy jestem juz umówiona u weta na wizytę. Będzie miał pobieraną krew i robione prześwietlenie.
Nie wiem co mu jest ale boje się. Bardzo.