Atlantyda pamiętasz Finkę i jej sprawę z odbiorem?
Przez telefon również Pan nie był zbyt uprzejmy i miły, odgrażał sie ale wiadome było że psa musimy odebrać. Pojechalismy bez zapowiedzi jako wizyta poadopcyjna bo obawialiśmy sie czy informujac ich o wizycie wpuszczą nas czy nie.
Wpuścili ale z początku psa oddać nie chcieli, Pan był bardzo nerwowy i krzykliwy, nawet nas próbował wyrzucić :cool1:
Przedstawiliśmy punkty umowy którą podpisali że sie z nich nie wywiązuja i psa odebraliśmy.
Nie było lekko i przyjemnie, nie trwało to krótko ale się udało - wyszlismy z Finką.
Oczywiście naskarżył się na nas do AFN i zwymyślał (Finka była psem AFNu), że siłą i awanturą mu psa odebrałyśmy co akurat prawdą nie było ale co tam, najwazniejsze że sie udało!