Arko nie wiem czemu nie zajęłaś się tym psem wcześniej... przecież tyle czasu w hoteliku szukał domu... nie przypominam także sobie, abys pomogła go szukać w Zamościu czy też chciała jakoś wesprzeć Mosii, jak pies był u niej (tak Mosii nie Mossi). Ile go nie widziałaś? O ile dobrze wiem nie podeszłaś anwet do samochodu, gdy Mosii przywiozła Ci labkę. Samochodu w którym siedział tez Dragon rzecz jasna.
Sama się rzucasz na innych, że wydają opinie o życiu psa, a co Ty robisz? Postępujesz dokładnie tak samo...