Ukradły go pseudo wolontariuszki :cool1: Wielce chciały pomagać w schronisku, były pare razy, ale potem jakoś się straciły, nikt nir powiązał faktów, że w tym samym czasie zniknął Korado... Myśleliśmy, ze może uciekł, albo faktycznie ktoś go ukradł (już wcześniej ze schroniska w nocy były skradzione psy:crazyeye: ) :roll: A tu po jakimś czasie "wolontariuszki" przyprowadziły go do schroniska, że niby znalazły (chyba myślały, że go nie poznamy), że chciały zostawić, ale on gryzie :diabloti: Najsmieszniesze w tej sytuacji, że Korado zniknął wtedy kiedy one były ostatni raz w schronisku, a wrócił na mojej smyczy, która też wtedy znikła :evil_lol: