Speranza jakoś uciekła ze szpitalika (byłam tam ze względu na to, że tam częściej ktoś przebywa, że była dzięki temu bliżej ludzi, aby przyzwyczajać się do nas), żaden pracownik sie nie przyznał, żeby ją wypuścił.... Ale raczej sama nie otwarła sobie drzwi z klucza i nie zamkneła za sobą :roll: Ja w tym miejscu byłam już 3 razy, w tym raz jej nie widziałam, trzy czy cztery raz był tam też inspektor TOZu i raz pracownik schroniska, póki co bez skutku :-(