W schronisku też chodził bez smyczy, tzn. sam tak zadecydował, bo mi raz jakoś się wyślizgnął z kolczatki ;)
Bidulek, taki wystraszony :-(
Bedę we wtorek trzymać kciuki, żeby wszystko przebiegło bez komplikacji :p
dokładnie :-(
Moja Kaja też jest nie widoma :shake: W schronisku zupełnie nie dawała sobie rady, była chuda (nie trafiała do miski, a do tego dochodził ciągły stres), a teraz z niej taki pogodny grubasek :p