Kiedy u nas umarł Maks(nasz podwórkowy pies) i pożądkowalismy jego budkę, to znaleźliśmy tam zabawki i piłki Meulsi.Ja tez wtedy nie wyrobiłam.Ryczałam ze wspomnień, za startą Maksa za tym , że nie ma Meli.
Ale tez w moich oczach pojawil sie usmiech, bo wyobrazałąm sobie jak Maksiu skardał jej te zabawki a mysmy ich szukali bez konca.No i oczywiscie piłeczke nowa kupowaliśmy.
A ona tak skrycie je schował, ze pozostały tyle czasu niezauważone.....
Psoteńko, pamiętam skarbie
[*]