Właśnie wróciłam z objazdówki: klinika wet, apteka, Limki dt. Byłam bez aparatu, bo wizyta była nieplanowana...
Limka oprócz guza na śledzionie, miała jeszcze zapalenie przewodu pokarmowego, zapalenie pęcherza z krwiomoczem i anemię...Zabrałam leki i zastrzyki, które podała Limce Lenka. Zabrałam też Limki książeczkę, historię choroby wraz z wynikami. Jedyny wpis w książeczce to szczepienia z 27 lipca br.
Rachunek na dzień dzisiejszy wynosi 1,222zł, nie wiem, czy w tym jest zawarta histopatologia czy nie. okaże się przy odbiorze w przyszły poniedziałek. faktury i tak dostaniemy po dokonaniu wpłaty. No przyznam, że dziwne to wszystko.
Co do Limki... Ucieszyła się na mój widok :crazyeye:
Lena się nad nią rozpływa i jest w niej całkowicie zakochana. Podczas zastrzyków Limka nawet nie drgnęła. Ma dobry apetyt, rana goi się dobrze. Limka ma też okropne nadziąślaki, widziałam na własne oczy, bo oglądałam jej język, dziąsła i gmerałam w bokserzej paszczy...ale to najmniejszy problem Limki. W środę idziemy do weta na morfologię. 8 października na badanie moczu. No i cały cza obserwujemy Limkę. Na razie, w świetle tego co przeszła, ma się ok i jest psem aniołem.
Potem wkleję skany z kliniki.