Bardzo zrezygnowanego, chudego i wycieńczonego starszego psiaka, znalazła wczoraj pewna Pani Redaktor, która odwiedzała znajomych.
Pies stał skostniały i głodny przed wejściem do bramy (gdzie na pewno nie mieszka). Dostał od tej pani puszkę kociego jedzenia, które akurat miała przy sobie, który to życzliwy gest przyjął z wdzięcznością. Po godzinnej wizycie pani ta zastała tego samego psa, stojącego w tej samej pozycji (łeb w dół) przed tą samą klatką. Wyglądało to tak, jak by psiak nie chciał się położyć z obawy, że już po prostu nie wstanie :-(
Wzięła więc psa na ręce, zapakowała do samochodu i zawiozła do kliniki. Pies został podłączony do kroplówek i czeka na wybawienie...
Szukamy na gwałt dt!!
Kto poda rękę zrezygnowanemu staruszkowi?
Nazwałam go roboczo Spike....