Kurde z tym zataczaniem to jest jakaś dziwna sprawa, pamiętam jak zataczał się po podróży - pamiętam jak wcześniej go dokarmialiśmy to tego zataczania nie było, a jeśli było to nie w takim stopniu, może coś w podróży mu się pogorszyło? Sama nie wiem, po przyjeździe do Dorothy zarzekałam się że Dziadunio nie zarzucał i wychodzi na to że jednak to na stałe jest ;(