-
Posts
3263 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by lavinia
-
Buldożek Ptyś - Już Szczęśliwy ???
lavinia replied to lavinia's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
tak, tak ciotka Asher była wczoraj świadkiem "obsuwy" ciotki Lavinii - pojechaliśmy z Ptysiem do dr Niziołka na wizytę, a jakże, czekaliśmy grzecznie w poczekalni, a jakże, wyszła pani i zaprosiła nas do gabinetu, i co ??? i jesteśmy umówieni na dziś, a nie na wczoraj ........... -
Buldożek Ptyś - Już Szczęśliwy ???
lavinia replied to lavinia's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Mezi, zastanawiam się kim Ty jesteś i czemu mają służyć Twoje wpisy w tym wątku. Skoro te operacje nie mają żadnych rokowań, a psy i tak żyją maksymalnie kilka tygodni po zabiegu, a Ty jesteś taką realistką a nie "mniamniakiem",no i masz świetny kontakt z dr Pasławska, to po jaką cholerę ROBIŁAŚ OPERACJĘ SWOJEMU PIESKOWI ZA 8000 ZŁ ?????????????? wybacz, to wszystko nie ma sensu i bardzo prosiłabym Cię o nie pisanie już niczego w tym wątku. Być może, że Ptyś odejdzie za TM, liczę się z tym, ale dam mu każdą szansę na przeżycie. A jeśli jednak odejdzie, to Ty z pewnością nie będziesz osobą, z którą będę chciała dzielić się tym smutkiem. -
Buldożek Ptyś - Już Szczęśliwy ???
lavinia replied to lavinia's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
wybacz Mezi, ale nie zgadzam się - nie możesz napisać, że nie ma nadziei dla mojego psa, bo nie znasz jego przypadku. Proszę więc, oszczędż mi tego typu komentarzy. -
Buldożek Ptyś - Już Szczęśliwy ???
lavinia replied to lavinia's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
witaj Mezi - bardzo mi przykro z powodu Twojego pieska.... ja jednak wierzę, że Ptysiowi się uda - trzeba by sprawdzić statystyki, ale wiem, że wiele z tych operacji kończy się sukcesem i psy żyją póżniej długo i szczęśliwie powiedziano mi, że sama operacja nie należy do bardzo skomplikowanych, największym problemem przy takim maluchu i przy tej wadzie serca jest wprowadzanie i wyprowadzanie z narkozy - to się może nie udać..... ten maluch to zadzior i waleczne serce , jak ktoś już tu napisał - on bardzo chce żyć. Od miesiąca liczymy dni i chociaż widzę, że szybko się męczy, czasami ma zadyszki, jest zmęczony, to widzę też jego chęć do zabawy, biegania, szaleństw. On tak śmiesznie podskakuje, jak króliczek, mały ogonek kręci się naokoło pupy, jest taki mądry i kochany - nie mogę odebrać mu tej szansy, po prostu nie mogę...... a tu Ptysina śpi sobie już i śni o lepszym dniu jutro..... jutro idziemy do Niziołka..... -
Buldożek Ptyś - Już Szczęśliwy ???
lavinia replied to lavinia's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ptyś śpi...dziś rano walczył z Dodą o kostkę i strasznie się zasapał, ale, żeby nie było, że on taki chory, to na koniec jeszcze ją dziabnął w nos :eviltong: jest tak ładnie na zewnątrz ale boję się z nim wychodzić, żeby coś się dodatkowo nie przyplątało....chyba wezmę go na "spacerek" w nosidełku.... jutro wieczorem mamy umówioną wizytę do dr Niziołka - diagnoza będzie taka sama, ale może uda się go nakłonić do pomocy - może on da radę zmobilizować AR ???? Oby -
Buldożek Ptyś - Już Szczęśliwy ???
lavinia replied to lavinia's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
dzięki, juz czytałam , spróbuję..... -
Buldożek Ptyś - Już Szczęśliwy ???
lavinia replied to lavinia's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
-
Buldożek Ptyś - Już Szczęśliwy ???
lavinia replied to lavinia's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
dzięki Konisiu - śledzę wątek Twojego pieska i jestem pełna podziwu dla Twojej determinacji i odwagi !!!! Ptysia szkoda mi bardzo - jest taki młodziutki, całe życie powinno być przed nim...tyle się już nacierpiał, był zostawiany sam, bez opieki, zziębnięty i głodny, popychany w kąt, niekochany, wreszcie odrzucony jak zepsuta zabawka... teraz ma szansę..a ja chcę bardzo mu ją dać, tylko inni jakoś tego nie widzą w ten sam sposób - podejrzewam, że dla lekarzy jest po prostu kolejną statystyką, wprawdzie ciekawą, ale nie na tyle by się specjalnie dla niego zmobilizować.... u nas cały dom, wszyscy duzi i mali, ludzie i zwierzaki kochają tego bałwanka. Wszystko od miesiąca jest podporządkowane temu szkrabowi - żeby mu było jak najlepiej, żeby nie cierpiał, zeby wytrzymał..... trafił do mnie przez przypadek przecież, to on "znalazł" mnie, a nie ja jego, a teraz nie wyobrażam sobie tego, że może go nie być...... -
Buldożek Ptyś - Już Szczęśliwy ???
lavinia replied to lavinia's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
hmmmm rozmawiałam przed chwilą z dr Skrzypczakiem....jest chory.....nic nie zrobi do końca tygodnia.....mam dzwonic do niego w poniedziałek wieczorem.......wtedy poda termin........... to wszystko brzmi ok, tylko czy mój malutki króliczek dotrwa do tego czasu ??? tak bardzo się o niego martwię..... smutno mi.... -
Buldożek Ptyś - Już Szczęśliwy ???
lavinia replied to lavinia's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
shirrappeira, no pewnie, że Cię przywitam :-) niestety - nie mam dobrych wieści - dr. Pasławska nic nie wie, podała mi nr tel do dr. Skrzypczaka, a on oczywiście nie odbiera. Nagrałam się, co dalej robić ???? walić głową w ścianę ??? nie wiem !!!! maluszek śpi, zmęczony po całym dniu, a ja nie moge mu pomóc...to jest straszne -
Buldożek Ptyś - Już Szczęśliwy ???
lavinia replied to lavinia's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
dzięki..... miło znów Was widzieć - dziewczyny Witokretki :lol: -
Buldożek Ptyś - Już Szczęśliwy ???
lavinia replied to lavinia's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
właśnie byliśmy w sklepie po żarełko..... nie mogę się doczekac dzisiejszego wieczornego telefonu.... nie wiem co zrobię, jeśli znów nic się nie wydarzy...... -
Buldożek Ptyś - Już Szczęśliwy ???
lavinia replied to lavinia's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
przed sekundą skończyłam rozmawiać z dr Pasławską - była bardzo miła, nie wiem, może już ktoś interweniował w sprawie Ptysia, a może nie. w każdym razie p doktor powiedziała, że do jutra będzie wiadomo kiedy odbędzie się operacja - dr Skrzypczak obiecał podać termin...ponoć sala operacyjna jest w remoncie.... czekam więc do jutra do 21, mam zadzwonić wtedy do dr. Pasławskiej, mam ogromną nadzieję, że tym razem się uda i już w tym tygodniu pojedziemy z Ptysiulem na operację i szczęśliwie wrócimy do domu !!!!! jeszcze raz dziękuję wszystkim za pomoc, poczeakjmy do jutra - wasze propozycje i sugestie mogą się jeszcze przydać... Hebulko, jeśli możesz zrobić to, o czym napisałaś w pw, to zrób - to nie zaszkodzi, a pomóc może - niech wiedzą, że los Ptysia nie jest obojętny wielu osobom....... -
Buldożek Ptyś - Już Szczęśliwy ???
lavinia replied to lavinia's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
dzięki Febra :lol: -
Buldożek Ptyś - Już Szczęśliwy ???
lavinia replied to lavinia's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
dzięki wszystkim z a dobre słowa i chęć pomocy - jedyna pomoc jakiej Ptyś potrzebuje to OPERACJA jak najszybciej, nawet jutro !!!! dzisiaj maluch w lepszym nastroju, już zjadł pierwsze i drugie śniadanko, połknął tabletki, a teraz siedzi na swoim posłanku zrobionym z futerka i bawi się kostką, co chwila przerywając i siadając " na oddech " - on już wie, że musi się oszczędzać.... a tak wyglądam u pani na kolanach a tu sobie odpoczywam i bardzo, bardzo chcę żyć........ -
Buldożek Ptyś - Już Szczęśliwy ???
lavinia replied to lavinia's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Rybon, dr Garncarz współpracuje z Niziołkiem, powiedziano mi, że nie ma sensu chodzić do niego, po tym jak ona zdiagnozowała Ptysia - on powie to samo.... tu i tak chodzi o to, że nigdzie indziej w kraju tych operacji się nie robi - tylko we Wrocławiu. Dr Garncarz powiedziała mi przez telefon, że szykują się do wykonywania takich zabiegów w Warszawie i może za rok..dwa będzie to możliwe, ale nie dziś..... bardzo dziękuję wszystkim za odzew na pw. Tak sobie myślę, że im więcej osób zadzwoni, czy napisze w sprawie Ptysia, tym lepiej - w końcu wszystko, jakakolwiek reakcja jest lepsza niż ignorancja i obojętność... nie znam tej pani doktor osobiście, nie ja z nią rozmawiałam, tylko moja koleżanka wetka - Kasia. Dr Pasławska za każdym razem mówiła, jak bardzo jest zainteresowana operowaniem małego, jak ciekawy jest to przypadek itp. Jednak za każdym razem były jakieś przeszkody - a to sala operacyjna była w remoncie, a to nie można było złapać chirurga czy anastezjologa....mówiła, że oddzwoni z terminem i nic...w końcu we wtrorek w zeszłym tygodniu zadzwoniła i powiedziała, że następnego dnia poda już termin operacji.....czekamy do dziś i nic...cisza, zero odzewu.... ja w międzyczasie napisałam kilka maili do Wrocławia, wysłałam zdjęcia małego do anastezjologa, prosiłam o jakąkolwiek reakcję - cisza.... słyszałam, że oni tam są bardzo zajęci i że w szczególności chirurg, ten jedyny w Polsce, który te operacje wykonuje ( nie znam nazwiska ) jest bardzo niedostępny i niełatwy w kontaktach - ale czy to oznacza, że mam pozwolić psu umrzeć ???? Już sama nie wiem, co o tym myśleć... Dodam, że dr Garncarz obiecała przesłać całą dokumentację do dr. Pasławskiej - wyniki echa serca, zdjęcia, opisy. Nie wiem, czy już to zrobiła, w każdym razie , to ona dała nam tel do dr. Pasławskiej.... ja nie chcę nikogo o nic posądzać, nie znam tych lekarzy, może to rzeczywiście zbieg niefotrunnych wydarzeń, ale ten psiak nie ma czasu !!!!! -
Buldożek Ptyś - Już Szczęśliwy ???
lavinia replied to lavinia's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
mam nadzieję, że Dorothy i Pajunia może czegoś się dowiedzą... bardzo dziękuję wam wszystkim....za wszystko, w imieniu Ptysia..... Ptyś w ogóle mało pije, wieczorem prawie wcale, a mimo to w nocy prycha wodą z noska i kicha...... dr Pasławska już od miesiąca obiecuje operację.....i nic.....a tu się liczy każda godzina..... -
Buldożek Ptyś - Już Szczęśliwy ???
lavinia replied to lavinia's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
nie, odebrał jakiś facet - ona jest na zajęciach, wróci bardzo póżno. -
Buldożek Ptyś - Już Szczęśliwy ???
lavinia replied to lavinia's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
dzwoniłam...p dr jest na zajęciach...mam dzwonić jutro po 16.....czarno to widzę..... dzięki Atenko :-) -
Buldożek Ptyś - Już Szczęśliwy ???
lavinia replied to lavinia's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
no to właśnie dr Pasławska nam nic nie może konkretnego powiedzieć..... ale dobrze, zadzwonię jeszcze raz...zobaczymy..... -
Buldożek Ptyś - Już Szczęśliwy ???
lavinia replied to lavinia's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
dzięki... Ptyś śpi właśnie na moich kolanach, jak zwykle, oddycha z wielkim trudem, jest taki dzielny.... za godzinkę znów jedzonko i leki...... -
Buldożek Ptyś - Już Szczęśliwy ???
lavinia replied to lavinia's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
dzięki wielkie, każda pomoc się liczy... -
Buldożek Ptyś - Już Szczęśliwy ???
lavinia replied to lavinia's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
dzięki Saskia....wątku o Ptysiu miało nie być...myślałam, że się uda, że damy radę, że Ptyś będzie zdrów.....,że sobie poradzimy sami..... jestem w desperacji...siedzę, patrzę na niego i płaczę....nie mogę po prostu pozwolić mu odejść...przecież jest szansa, jest jakaś droga ratunku..... -
Buldożek Ptyś - Już Szczęśliwy ???
lavinia replied to lavinia's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
może...czekam na jakiś odzew... Ptyś dziś ma "gorszy" dzień - ciężko oddycha, mało się rusza, siedzi i patrzy swoimi smutnymi ślepkami - tak strasznie mi go żal....... -
To jest Ptyś - buldożek francuski. Ma 4 miesiące, od miesiąca jest moim "synkiem". A było to tak; Ptyś urodził się jako 3 z 3 szczeniaczków. Od urodzin był mniejszy niż rodzeństwo i zawsze chory. Jego "pani" w pewnym momencie przestała się nim interesować - wiadomo było, że piesek nie przyniesie zysku:-( Sąsiadka tej pani, przyniosła go pewnego dnia do zaprzyjażnionej kliniki weterynaryjnej w stanie agonalnym - był siny , ledwo oddychał, miał olbrzymi brzuch. Uratowano go tam.....jego pani powiedziała, że już go nie chce....dziewczyny zadzwoniły do mnie....pojechałam po niego.... Od ponad miesiąca całe życie mojej rodziny i moje jest podporządkowane Ptysiowi... Ptyś ma bardzo poważną wadę serca - zwężenie tętnicy płucnej. Sinieje, ma zadyszki, bardzo szybko się wyziębia. Na szyi ma żyłkę, która "wybija" rytm jego serca - ciśnienie krwi w jego ciałku jest tak wielkie, że musi gdzieś znajdować ujście....Nie może biegać, skakać, bawić się jak inne szczeniaczki. Musi spać z główką do góry, żeby mógł oddychać. Dostaje leki podtrzymujące go przy życiu... Dr. Magda Garncarz zdiagnozowała Ptysia miesiąc temu, powiedziała, że każdy dzień może być ostanim, bo jego stan jest bardzo poważny...dała namiar do dr P. - kardiolog z Wrocławia i powiedziała, że AR tam, to jedyne miejsce w Polsce, które może wykonać operację ratującą małemu życie. Od tej pory próbujemy ustalić termin operacji z Wrocławiem - zaprzyjażniona wetka dzwoniła, ustaliła szczególy, pani P.miała odddzwonić po konsultacji z chirurgiem i anastezjologiem....obiecała operację już wkrótce, już niedługo,już za parę dni... i nic :angryy: próbowałam sama - zadzwoniłam ponownie do dr. Garncarz, prosiłam o interwencję - cisza. Napisałam maila do anastezjologa - dr . Skrzypczak - bez odzewu. Napisałam maila do kierownika katedry chirurgii AR - bez odzewu.... Ptyś cierpi - ma opiekę najlepszą jaka może być, ale widzę, jak ucieka z niego życie... jest tak cudownym pieskiem, tak mądrym, spokojnym, pogodzonym ze swoim losem...nie mogę zrozumieć dlaczego lekarze we Wrocławiu nas ignorują - wiem, ja nie jestem wetem, jestem dla nich nikim, ale dzwoniła do nich wetka, pisał do nich jeszcze inny lekarz - i nic... a życie Ptysia wisi na włosku.... Dlatego bardzo, bardzo was proszę - zapomnijmy o wszystkich niesnaskach i antypatiach - jeśli ktoś z was ma dojście do lekarzy z Wrocławia, błagam - pomózcie Ptysiowi...nie mnie...jemu..on tak bardzo chce żyć.... jest super mądrym pieskiem, wszyscy go kochają, nawet ciotka Doddy :-) Ptyś śpi ze mną, jest ze mną cały czas - boję się go zostawić samego nawet na chwilę - mógłby zrobić sobie krzywdę, wyziębić się...mój syn Robert już kilka razy nie poszedł do szkoły na konto Ptysia ( bo ktoś musi opiekować się dzieckiem, gdy Mama pracuje :placz: ) W nocy śpi z nami w łóżku, muszę go przekładać, sprawdzać czy oddycha, odsysać gluty z nosa... W dzień karmię go co 2 godziny, noszę w pionie, by ukoić szaleńczo bijące serduszko,zabieram ze sobą wszędzie. Ptyś wie, że jest chory, moje psy wiedzą, że Ptyś jest chory - Doda buldożka, sama oddaje mu swoje zabawki, Mietka jamniczka, co wieczór czyści mu uszy i oczka.... Proszę, pomóżcie Ptysiowi...sama operacja nie należy do super skomplikowanych - polega na wprowadzeniu balonika do tętnicy i poszerzeniu jej. Problem leży w narkozie - mały może się nie wybudzić, potrzebny jest doświadczony anastezjolog...codziennie czekam na sygnał, pojadę z nim choćby jutro....a oni milczą... jeśli ktoś z was ma dostęp do AR we Wrocławiu - pomóżcie, proszę - niech powiedzą, że mają nas gdzieś, że ich to nie interesuje, cokolwiek...oczekiwanie i niewiedza są straszne...a Ptyś powoli odchodzi na moich oczach - nie mogę na to patrzeć... Dorothy, Pajuniu - może dowiedzcie się, czy ktoś robi takie operacje w Niemczech i za ile ? We Wrocławiu to kosztuje 1500 zł. Pojadę z Ptysiem do Niemiec, pojadę gdziekolwiek, byleby tylko nie odebrać mu jedynej szansy na życie, którą ma...