Rano kaftanik był zdjety :mad:, a Lusia przywitała mnie bardzo z siebie zadowolona. Spacerek był króciutki tylko siusiu, kupka i szybciutko do kojca... ledwo zdażyłam pannicę zatrzymać i założyć ubranko /kaftanik jest na wiele grubszą sunię/. Całe przedpołudnie spędziła w budzie. Dopiero teraz po obiadku przeniosła się na kołdrę, którą ma rozłożoną w kojcu i sobie odpoczywa.