Dzięki, dziewczynki. Ale żal mi, bo on tam jest sam, tzn. tylko z Bessą...Cały tydzień praca 8.30-18.00 plus dojazd, wszystko na jego głowie i praca b. stresująca ...A my wszyscy razem w Sosnowcu...
Czołem, cioteczki. Dziś ostatni dzień mojego urlopu...Fajnie było u synka, ale do domku też mnie ciągnie. Emilka dostała cieczkę w Walentynki. Zaprzyjażniłam się z Bessą, zmyślna z niej bestia. Ale mi smutno...Michał przyjedzie dopiero na święta...
Koty są fajne, ale ja jakoś mogę się obejść bez nich w domu ;)
Zawsze mnie dziwi, jak Bessa (kicia mojego syna) siedzi mi na talerzu , kiedy jem drugie danie...Ale oczywiście ja uwielbiam i tak.