[quote name='toyota']Dopiero jestem. Atrakcji co niemiara. Nie dość, że maluch okazał się być suczką (zabiję tę pracowniczkę, którą pytałam o płeć), to jeszcze zeżarła plakietkę z numerem, którą miała zawieszoną na klatce i w związku z tym, nie można było odnaleźć jej książeczki zdrowia. Została tylko agrafka. Całe szczęście, że jej nie połknęła.
Książeczkę zdrowia wyślę pocztą. Mam się po nią zglosić jutro.
Ponadto pracownik niedojda nie potrafił jej zaczipować i czip wypadał. Dopiero za 4 razem zaczipował ją sam zniecierpliwiony kierownik.
Uff...[/QUOTE]
To teraz może być już tylko dobrze... Ja zawsze się boję, jak na początku idzie za gładko ;)